Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Wiki:                 baza noclegowa   dla dzieci  

Zapadka powalczy na EFS 3

2013-03-04 22:57:00 Artur Rutkowski / fot. FB Kornela Zapadki
Jak wszyscy dobrze wiemy, już 6 kwietnia impreza jakiej w Koszalinie jeszcze nie było, bowiem w Hali Widowiskowo Sportowej odbędzie się Gala - Extereme Fighting Sports 3. Podczas, której nie zabraknie, również koszalińskich aspektów w oktagonie zaprezentuje się m.in. Kornel Zapadka z Berserkers Team Koszalin.

Kornel, ulubieniec koszalińskiej publiczności, posiadacz czarnego pasa BJJ Kornel Zapadka, a jego bilans w MMA to 3 zwycięstwa oraz jedną porażkę.

 

Jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników jacy wystąpią na gai EFS 3. Jego przeciwnika poznamy za jakiś czas.

 

Ważniejsze osiągnięcia Kornela Zapadki:
BLACK BELT BRAZILIAN JIU-JITSU FROM RICARDO DE LA RIVA - 2011
WORLD CHAMPION CBJJE - 2007, 2008, 2011- ABSOLUTO
WORLD CHAMPION - INTERNATIONAL MASTER&SENIOR - 2007, 2008, 2011
WORLD CHAMPION JIU-JITSU NO GI - 2009
EUROPEAN CHAMPION -2007, 2009 - ABSOLUTO
WORLD CUP CHAMPION - 2007, 2011
VICE CHAMPION PANAMERICANO JIU-JITSU OLIMPICO - 2012 BLACK BELT
CHAMPION BRAZILIAN CUP - SUPER HEAVY and CHAMPION ABSOLUTO - BLACK BELTS
3 place on EUROPEAN Championsip 2013 - black belts
5 TIMES POLISH CHAMPION
POLISH CUP CHAMPION - 2007, 2010
SCANDINAVIAN OPEN CHAMPION - 2007, 2008
4 TIMES GERMAN OPEN CHAMPION
BRAZILIAN CUP CHAPMION - 2010 and VICE CHAMPION NO GI
VICE CHAMPION WORLD CUP - 2007 - ABSOLUTO
VICE CHAMPION RIO OPEN IBJJF -2009, 2011
VICE CHAMPION BRAZILIAN NATIONALS JIU-JITSU NO GI CHAMPIONSHIP and 3 place ABSOLUTO - 2010
VICE CHAMPION EUROPEAN - 2007 - ABSOLUTO, 2009
VICE CHAMPION RIO OPEN CBJJE - 2011 and 3 place ABSOLUTO
VICE CHAMPION ADCC SPAIN OPEN TRIALS 2006
CAMPEONATO F.J-J.RIO CHAMPION 2010, 2011 SUPER PESADO and ABSOLUTO
VICE CHAMPION POLISH JIU-JITSU NO GI - 2011
CHAMPION POLISH CUP JIU-JITSU NO GI and VICE CHAMPION ABSOLUTO - 2012 BLACK BELT

 

Już niedługo porozmawiamy z wojownikiem z naszego miasta. Więcej informacji już niedługo.

 

Dodajmy, że ruszyła już sprzedaż biletów na kwietniową galę, a można je nabywać on-line na stronie https://bilety.hala.koszalin.pl/

 

Cała gala będzie, również na żywo transmitowania w ogólnopolskiej stacji telewizyjnej Orange Sport. Oprócz walk widzowie zobaczą występ gwiazdy muzycznej, a także pojawią się goście gali

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Dwunastokilometrowe udogodnienie

25 Października 2014 godz. 16:31 Patryk Pietrzala
Na ten dzień czekała większość koszalińskich kierowców oraz rowerzystów. Ostatni odcinek koszalińskiego Ringu został oddany do użytku i wraz z nim otworzono wewnętrzną obwodnicę naszego miasta. Koszalińscy kierowcy mogą odetchnąć! Dzisiaj oddano do użytku dwunastokilometrową obwodnicę, która ma usprawnić ruch na drogach w naszym mieście. W skład ponad stumilionowej inwestycji – najwyższej od kilku lat, wchodziły także ścieżki rowerowe, ronda (a dokładniej jedenaście – red.) wiadukt oraz most nad Dzierżęcinką. Wiadomo także, że ruch tranzytowy będzie prowadził przez drogi krajowe.   W związku z otwarciem koszalińskiego Ringu, na ukończonym niedawno odcinku można było znaleźć wiele ciekawych atrakcji. Nie zabrakło aut zabytkowych, własności koszalińskiego automobilklubu. Przygotowano także konkurs dla fanów aut, a ci, którzy odpowiedzieli najszybciej i najlepiej mogli przejechać się nie lada pojazdem – Subaru Impreza – najszybszym samochodem ubiegłorocznego Pucharu Polski.   Koszalin jest również doskonałym miejscem dla pasjonatów kolarstwa. W związku z oddaną obwodnicą, mieszkańcy naszego miasta mogą korzystać z nowych ścieżek rowerowych. Dlatego też na uroczystym otwarciu nie zabrakło przedstawicieli stowarzyszenia Roweria.   To nie koniec zmian. Od niedzieli (26.10), od godzin porannych, na ulicach będzie można spotkać autobusy linii 18, jeżdżące przez ulice: Oskara Lange, Śniadeckich, Jana Pawła II, Władysława IV, ring do ulicy Morskiej, Przemysłowa, BOWiD, Strefową, Łukasiewicza, Bohaterów Warszawy, Mieszka I, Szczecińska oraz Syrenki. Dodatkowo autobusy przegubowe (linie 12,13 i 14) nie będą jeździć pomiędzy domkami jednorodzinnymi przy ulicy Spokojnej. Zmiany będą obowiązywać dopiero od mniej więcej początku listopada.  ...
 

Gitara Sergiusza Fabiana Sawickiego

28 Października 2014 godz. 17:24 Robert Kuliński
Na koszalińskim cmentarzu pojawił się bardzo nietypowy pomnik upamiętniający zmarłego w ubiegłym roku Sergiusza Fabiana Sawickiego, syna Kasi Sobczyk. Lider zespołu Marakesh, który zapisał się na kartach historii koszalińskiej sceny muzycznej, znów ma swoją gitarę.   Pomysł na taki właśnie pomnik wyszedł od wdowy po Sergiuszu. – Mówi Piotr Sitek, z którym Sergiusz od najmłodszych lat się wychowywał, gdyż rodzice Katarzyna Sobczyk i Henryk Fabian koncertowali po całym świecie. - Przyśnił jej się Sergiusz, który mówił, że po tamtej stronie wszystko  jest dobrze, ale brakuje mu gitary.   Stalowa replika w skali 1:1 przedstawia Fendera Stratocastera, którego Sergiusz kupił od  Jana Borysewicza z Lady Pank. Był do tego instrumentu bardzo przywiązany i grał na nim do ostatnich dni.- Zdaję sobie sprawę z tego, że  taki pomnik jest dość ekscentryczny. - Dodaje Sitek. -  Słyszałem głosy, że pasowałby bardziej do parku niż na cmentarz, ale Sergiusz nie był związany z żadną religią. Muzyka, którą symbolizuje gitara, łączy ludzi ponad wszelkimi podziałami. Poza tym oddaje  też niespokojnego, artystycznego ducha. Za projekt i wykonanie  odpowiedzialny jest metaloplastyk Aleksander Czernecki, który prowadzi swoją pracownię kowalstwa artystycznego. W pracach kamieniarskich pomagał Zygmunt Wujek. Gitara wykonana w całości ze stali waży około 40 kilogramów. Każdy detal jest dopracowany  w najdrobniejszych szczegółach. Zerwana struna i ucięty kabel symbolizują przerwane życie. Nie jest to jedyny nietypowy pomnik na koszalińskiej nekropolii. W lipcu tego roku  pisaliśmy o  granitowej bramie upamiętniającej trenera  taekwondo Henryka Ficka. ...
 

Oddanie trasy z atrakcjami

22 Października 2014 godz. 15:57 Patryk Pietrzala / fot. Artur Rutkowski
W najbliższą sobotę zostanie oddany do użytku ostatni odcinek koszalińskiej obwodnicy. Oprócz oficjalnego otwarcia trasy zaplanowano wiele ciekawych atrakcji, jak chociażby wystawa aut zabytkowych. Na nowo powstałej drodze będzie kursować nowa linia autobusów MZK. Łącznie, prócz dwunastu kilometrów drogi oraz ścieżki rowerowej, powstało jedenaście rond, jeden wiadukt i jeden most nad Dzierżęcinką. Cała inwestycja kosztowała 100 milionów złotych. O 14:15, w sobotę, w pobliżu tymczasowo zamkniętego odcinka, pojawią się sportowe samochody, którymi będzie można się przejechać. Na koszalińskiej obwodnicy nie zabraknie także kilkunastu aut zabytkowych, należących do Automobilklubu.   Oficjalne otwarcie drogi zaplanowano na godzinę 15:00, a piętnaście minut później odbędzie się honorowy przejazd, podczas którego na drodze będzie można zobaczyć rowerzystów. - Nie zabraknie ciekawych atrakcji związanych z komunikacją miejską. Na trasie pojawi się tzw. ogórek w barwach naszego miasta – mówił prezydent Koszalina, Piotr Jedliński.   Przed oficjalnym otwarciem ostatniego odcinka koszalińskiego Ringu, na trasie pojawią się auta rajdowe. - Będziemy chcieli pokazać mieszkańcom, czym zajmuje się koszaliński Automobilklub, który istnieje w naszym mieście od 1958 roku – tłumaczył wiceprezes, Maciej Raczewski. W planach jest również konkurs, a dla osób z najlepszymi i najszybszymi odpowiedziami jest przewidziana wyjątkowa nagroda. - Zwycięzcy będą mogli przejechać nowo oddaną trasę w iście ekspresowym tempie. Zdradzę, że specjalnie przygotowanym autem na tę okazję jest Subaru Impreza – dodał Raczewski.   - Zaznaczam jednak, że trasa będzie wówczas zamknięta, więc będzie to pierwszy i ostatni taki przejazd na koszalińskim ringu. Jeżeli będą miejsca, to z pewnością będzie można przejechać się także zabytkowymi autami po nowej drodze w obie strony – mówił wiceprezes Automobilklubu.   Na ceremonii otwarcia nie zabraknie przedstawicieli stowarzyszenia „Roweria”. - Pojawimy się na skończonym odcinku już o godzinie 15:00. Pokażemy, że oprócz funkcji komunikacyjnych, będzie można korzystać ze ścieżek, z których skorzystają zapewne rowerzyści oraz biegacze – powiedział przewodniczący, Tomasz Morawski.   Wraz z otwarciem ringu ruszy także nowa linia autobusowa, numer 18. - Pierwsze przejazdy rozpoczną się od najbliższej niedzieli, w godzinach porannych. W dni powszednie będzie 17 kursów, w soboty 10, a w niedziele i święta 3. Godziny odjazdów i przyjazdów są dostosowane do godzin pracy osób, które są zatrudnione w pobliżu Strefy Ekonomicznej – wyjaśnił Andrzej Bacławski, prezes MZK.   Autobus linii 18 będzie jeździł przez ulice: Oskara Lange, Śniadeckich, Jana Pawła II, Władysława IV, ring do ulicy Morskiej, Przemysłowa, BOWiD, Strefową, Łukasiewicza, Bohaterów Warszawy, Mieszka I, Szczecińska oraz Syrenki. - Autobusy przegubowe (linie 12,13 i 14) nie będą jeździć pomiędzy domkami jednorodzinnymi przy ulicy Spokojnej. Zmiany będą obowiązywać dopiero od mniej więcej początku listopada – stwierdził Andrzej Bacławski.  ...
 

Weryfikowałem i byłem weryfikowany

22 Października 2014 godz. 16:53 Wojciech Kukliński
Wojciech Kukliński rozmawia z Markiem Kęsikiem, byłym przewodniczącym Rady Miejskiej w Koszalinie, byłym radnym sejmiku i aktualnie kandydatem PO w nadchodzących wyborach. - Jakie pierwsze pytanie zadawał Pan weryfikowanym w stanie wojennym dziennikarzom? - Rozczaruję Pana. Ja nie byłem od zadawania pytań. Podczas pracy w komisji siedziałem cicho...  Byłem stremowany. To dopiero był mój trzeci dzień pracy w Komitecie Wojewódzkim PZPR. Od zadawania pytań byli inni.   -Skąd zatem opinia, że był Pan „żarliwym weryfikatorem“? -To kłamstwo. W internecie można znaleźć notatkę z postępowania komisji, i jeśli    przeczytamy jej skład będziemy wiedzieć, kto mógł, i kto zadawał pytania. Z drugiej strony upubliczniona notatka nie przekazuje nam pełnej informacji o składzie komisji. Brakuje w niej dwóch najbardziej aktywnych i najbardziej zorientowanych jej członków. Mam tu na myśli redaktorów naczelnych gazety i radia.   -Jaki był efekt prac komisji weryfikacyjnej? -Oficjalnie nasze postępowanie zakończyło się pozytywną weryfikacją zespołów dziennikarskich prasy i radia, które „prawidłowo realizowały wytyczoną przez partię linię programową“. Jedyną ofiarą tej komisji była młoda, pracująca dopiero od roku dziennikarka gazety. Jak mi po latach sama powiedziała,  fakt, że trafiła do pracy w organie partyjnym, bo wówczas wszystkie dzienniki były organami partyjnymi, uważała za błąd.  W kolejnych latach z tą Panią współpracowałem przy realizacji, między innymi dwóch wydawnictw.     -Czy odczuwa jakąś urazę do Pana? -Myślę, że nie. Na pewno nasze poglądy na temat tamtego okresu różnią się. Z pewnością jednak nie mamy w stosunku do siebie żadnych złych emocji.   -Proszę powiedzieć, tak po ludzku: wstydzi się Pan tego fragmentu swojego życiorysu? -To trudne pytanie. Do partii trafiłem, bo to naturalna droga dla chłopaka wychowanego w wojskowej rodzinie...  Dzięki pracy w komitecie przez trzy lata studiowałem w Moskwie, a z tego okresu mam wiele niezwykle pozytywnych wspomnień. Odpowiadając jednak na pańskie pytanie wprost, to dziś na pewno nie chciałbym być członkiem komisji weryfikacyjnej - jakiejkolwiek.     - Weryfikator, to pojęcie co jakiś czas wraca do Pana jak jakiś najczarniejszy sen... - ... wraca, oj wraca. Podczas rządów PiS poprzez wzmożoną aktywność prokuratorów, w tym prokuratury IPN wyjaśniano pracę tej komisji. Owe postępowanie oprócz medialnej wrzawy nic nie przyniosło. Fakt, że weryfikatorzy ze stanu wojennego byli pod lupą prokuratora był dla dziennikarzy bardzo atrakcyjny, ale o zakończeniu tych postępowań żaden z nich nie poinformował.   - A dlaczego dziś, znów wokół Pana, i tej sprawy zrobiło się głośno? - Jest zapotrzebowanie na tego typu walkę polityczną. Mnożenie podziałów, sianie nienawiści. Fakt, że ja, były działacz SLD znalazłem się na liście PO, ktoś uznał za świetny moment do zaatakowania Platformy. Zostałem w tej sprawie użyty przedmiotowo.   - Pamiętam także fakt, że chciano Pana usunąć ze stanowiska dyrektora gazowni. Dobrze pamiętam? -Tak. Raz zostałem z przyczyn politycznych wyrzucony z pracy, a raz zawieszony. Dzięki poparciu załogi, w tym także Rady Pracowniczej i mojej sądowej walki zostałem przywrócony do pracy i jak Pan widzi do dziś tu pracuję   -A czy przed podjęciem decyzji o ponownym ubieganiu się o mandat radnego wojewódzkiego rozmawiał Pan z szefem zachodniopomorskiej PO o swojej mało chlubnej przeszłości? -Nie rozmawiałem. Propozycję współpracy  złożyły mi koszalińskie władze PO. Nikt mnie o to nie pytał, a ja myślałem, że sprawa sprzed 32 lat, o której było już tyle razy głośno jest powszechnie znana, i  jest zakończona. Przecież już  trzykrotnie startowałem w wyborach, i za każdym razem uzyskiwałem mandat zaufania społecznego. Obecne zaproszenie uznałem za docenienie mojej pracy społecznej.   -Właśnie, to w dużej mierze dzięki Pana osobistemu zaangażowaniu  koszykarze AZS Koszalin dziś występują w ekstraklasie. -Jest mi miło, że ktoś o tym wspomina. Rzeczywiście udało mi się w ciężkich dla sportu czasach, w których nie było zasad i reguł prowadzenia profesjonalnej drużyny, utrzymać dla Koszalina ten zespół. Doskonale pamiętam mecz w Zgorzelcu dający nam upragniony awans do ekstraklasy. To był kapitalny pojedynek w wykonaniu zespołu prowadzonego przez świętej pamięci trenera Jerzego Olejniczaka. Gwiazdą spotkania był Sebastian Balcerzak. Do dziś mam kasetę z tym meczem.   - A ja pamiętam Pana, gdy jako przewodniczący Rady Miejskiej przeforsował Pan uchwałę dającą AZS Koszalin możliwość pozyskania koszykarza zza oceanu. - Dziś nikogo nie dziwi fakt, że miasto dbając o swoich obywateli przeznacza co roku na sport zawodowy ponad dwa miliony złotych. Wówczas, gdy po raz pierwszy zdobyliśmy się na taką promocję Koszalina poprzez sport, uznano nas niemal za szaleńców. Czas jednak pokazał, że to działanie było słuszne. Gwiazdy ściągają na widownie nie tylko kibiców, ale i naszą młodzież, która w swoich marzeniach chce być taka jak one.   - Na koniec proszę powiedzieć, czy Pańska krytyka Politechniki Koszalińskiej wynika z Pana strategii politycznej? - Nie. Sam jestem  absolwentem tej uczelni. Kocham Koszalin i chcę być dumny z pozycji uczelni, którą ukończyłem. Zatrudniam sześćdziesięciu sześciu inżynierów, którzy swoją wiedzę zdobywali w naszej Politechnice. Obecną  słabość uczelni, która we wszystkich rankingach plasuje się niemal na samym dnie upatruję w tym, że władze uczelni, a przede wszystkim jej kanclerz wciągnął ją w walkę polityczną. Moim zdaniem właśnie ten fakt spowodował, że powstała, wydająca najpierw dziennik, a później tygodnik „Miasto“ spółka PerMedia. Właśnie w tej  spółce, która ostatnio stała się słynna dlatego, że była organizatorem darmowego koncertu zespołu „Wilki“ uczelnia przez kilka lat utopiła najprawdopodobniej cztery miliony złotych.  Politechnika wykupowała bowiem w PerMedia z jednej strony reklamy, a z drugiej jako współwłaściciel pokrywała straty jakie ona przynosiła. Łącznie to, o ile wiem, około czterech milionów złotych. Olbrzymie pieniądze.  Jestem pewien, że przyjdzie jeszcze czas, i znajdą się na uczelni odpowiedzialni ludzie, którzy będą chcieli dokonać pełnego rozliczenia polityki finansowej prowadzonej przez obecnego kanclerza.   -Dziękuję za rozmowę...
 

Mistrzowski charakter Woroncowa

27 Października 2014 godz. 7:20 Artur Rutkowski / fot. Ronin Gold Team
W Białogardzie już po raz czwarty odbyła się Gala Sztuk Walki pt."Runda 4". Na impezie nie zabrakło koszalińskich akcentów. Białogardzkiej publiczności zaprezentowali się m.in. zawodnicy Ronin Gold Team Koszalin Marek Woroncow i Mateusz Synoczko, którzy wygrali swoje pojedynki. Widowisko rozpoczęło się od walki w kategorii 84 kg, w której zaprezentował się pierwszy z koszalińskich fighterów, Mateusz Synoczko. Rywalem podopiecznego Sylwestra Dziekanowskiego był Michał Wojtanowski. Pojedynek został rozstrzygnięty już w trzeciej minucie walki, kiedy reprezentant Ronin Gold Team zastosował duszenie zza pleców, dzięki któremu odniósł efektowne zwycięstwo.    W następnych walkach Piotr Kamiński pokonał Dawida Romańskiego przez poddanie, a Jakub Maszczak niejednogłośną decyzją sędziów okazał się lepszy od Marcina Bartosińskiego.   Czwarta walka wieczoru pokazała wielki charakter Marka Woroncowa, który już w pierwszej rundzie złapał kontuzje, a mimo to wytrzymał trzy rundowy pojedynek. - Woroncow w pojedynku z Patrykiem Starzyńskim w 1 rundzie po serii ciosów w parterze poczuł dziwny ból w prawej dłoni. Runda się zakończyła, adrenalina trzymała i Marek wyszedł do 2 rundy. Po ataku frontalnym kopnięciem i prawym prostym trafił swojego przeciwnika. Od razu poczuł ból przyszywający całą dłoń. Jednak stalowy charakter i wola walki wytrenowana przez Sylwestra Dziekanowskiego pociągnęła go do końca dając tym samym trzy pełne w napięciu rundy.  - czytamy na profilu RGT Koszalin.   Koszalinianin w najlepszym wypadku czeka kilka tygodni przerwy, bowiem jego ręka nie wygląda najlepiej. Diagnoza lekarzy była jednoznaczna pęknięcie lub złamanie kości dłoni. Teraz Marka czeka zasłużony odpoczynek i rekonwalescencja po kontuzji. Jednak należą się ogromne brawa Woroncowi, który pokazał, że trzy wygrane walki w karierze to nie przypadek.   Podczas gali zwycięstwa odnieśli jeszcze Rafał Szymański, Rafał Lewoń, Dawid Dowda, a w walce wieczoru Marcin Łazarz pokonał Krzysztofa Pietraszka.   Pełne wyniki gali poniżej:   Walka wieczoru: 93 kg: Marcin Łazarz (7-1) pok. Krzysztofa Pietraszka (4-2) przez TKO (Poddanie narożnika), 5:00, runda 1. Pozostałe: 96 kg: Daniel Dowda (6-4) pok. Błażeja Nagórskiego (2-6) przez TKO (Uderzenia w parterze), 3:30, runda 1. 84 kg: Rafał Lewoń (9-3) vs. Bogusława Bagińskiego (2-4) przed poddanie (duszenie zza pleców). 70 kg: Rafał Szymański (4-2) pok. Aleksandra Georgasa (5-4) jednogłośną decyzją sędziów. 84 kg: Marek Woroncow (3-0) pok. Patryka Starzyńskiego (1-1) niejednogłośną decyzją sędziów. 66 kg: Jakub Maszczak (1-0) pok. Marcina Bartosińskiego (1-1) niejednogłośną decyzją sędziów. 61 kg: Piotr Kamiński pok. Dawida Romańskiego przez poddanie (balacha) runda 2. ^ 84 kg: Mateusz Synoczko pok. Michała Wojtanowskiego przez poddanie (duszenie zza pleców), 3:12, runda 1. ^ ...
 

W mroku historii

23 Października 2014 godz. 13:17 Wojciech Kukliński
Zostałem odsądzony od czci i wiary. Dlaczego? Otóż podjąłem trudny temat rozmowy z partyjnym weryfikatorem, czyli osobą, która w stanie wojennym była w komisji oceniającej postawę - czytaj zaangażowanie – polityczną dziennikarzy. Posypały się na mnie gromy. Nikt nie podjął dyskusji dotyczącej poruszanego problemu. Łatwiej było zaatakować autora. Cezary Łazarewicz, obecny dziennikarz „Wprost“ napisał: „To jest przykład dziennikarstwa podstawkowego, gdzie dziennikarz jest tylko podstawką do mikrofonu“. Andrzej Mielcarek, wydawca magazynu „Prestiż“ stwierdził: „Marek Kęsik jako ofiara złych ludzi”. Nieco dalej w swoim komentarzu poszedł politycznie zainteresowany Jacek Wezgraj, który stwierdził: „autor jest w ścisłych relacjach biznesowo-towarzysko-politycznych z ludźmi z partii, której obecnie służy weryfikator Kęsik”. Ojciec Jacka, Artur, który ubiega się o fotel prezydenta Koszalin dodał: “Vanish nie byłby lepszy od tego tekstu”.   Otóż Panowie…. Już przygotowując się do rozmowy z Markiem Kęsikiem, członkiem komisji weryfikujacej dziennikarzy w stanie wojennym zdawałem sobie sprawę z tego, że będzie to materiał kontrowersyjny. I o to chodziło. Czasy, w których cały naród miał mówić tylko jednym głosem już dawno się skończyły. I mam nadzieję, że już nie wrócą. Przypomnę, że właśnie w tamtych czasach Polacy walczyli o wolność wypowiedzi. O to, by dziś można było polemizować z poglądami, a nie sadzać do więzień ludzi za ich przekonania. Nie ma nic bowiem gorszego jak pomawiać człowieka tylko za to, że ma inne od nas zdanie.   Dziwię się przede wszystkim Czarkowi, bo sam doświadczył chyba najboleśniej ataku na siebie, jako autora tekstu. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nominowało go bowiem do tytułu “Hieny Roku”.   Wyjaśnijmy zatem naszym Czytelnikom, w obronie kogo Cezary Łazarewicz, Andrzej Mielcarek, ojciec i syn Wezgrajowie stanęli. Odpowiecie chórem: biednych, represjonowanych dziennikarzy…. Otóż nie! Pamiętajmy o tym, że w tamtych czasach wszystkie dzienniki były organami komitetów Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Czyli należały do partyjnego krwiobiegu. Ba, czerpały z niego. I to pełnymi garściami.   Dziennikarze w pierwszej kolejności dostawali mieszkania i bony na samochody. Gdy udawali się do pracy w tak zwany teren czekał na nich lokalny dygnitarz partyjny najczęściej z obiadem i wódeczką…. Do dziś moi starsi koledzy, o tamtych czasach mówią jako o najlepszych w swoim życiu. Musimy zdawać sobie sprawę i z tego, że dziennikarzem organu partyjnego też nie można było zostać z przypadku. Większość należała do Podstawowej Organizacji Partyjnej. W czasach gdy “partia walczyła z narodem o lepsze jutro”, a wzmożone kontrole były dźwignią społecznego zaufania” dziennikarze pełnili niezwykle istotną rolę tego reżimu.   O ile nie zdziwiło mnie to, że tekst skomentował Jacek Wezgraj, który o tamtych czasach może nie mieć bladego pojęcia. Może tato mu o nich nie opowiadał … W osłupienie wprawił mnie przytyk Artura Wezgraja - Vanish nie byłby lepszy od tego tekstu”. Otóż, Arturze chętnie "wybielę" także i Twoją partyjną historię. Porozmawiam o czasach, które tak głęboko chowasz w mroku historii. Proponuję zatem: spotkajmy się i porozmawiajmy.  ...
 

 

polskielng Ekosun