Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Wiki:                 baza noclegowa   dla dzieci  

Zapadka powalczy na EFS 3

2013-03-04 22:57:00 Artur Rutkowski / fot. FB Kornela Zapadki
Jak wszyscy dobrze wiemy, już 6 kwietnia impreza jakiej w Koszalinie jeszcze nie było, bowiem w Hali Widowiskowo Sportowej odbędzie się Gala - Extereme Fighting Sports 3. Podczas, której nie zabraknie, również koszalińskich aspektów w oktagonie zaprezentuje się m.in. Kornel Zapadka z Berserkers Team Koszalin.

Kornel, ulubieniec koszalińskiej publiczności, posiadacz czarnego pasa BJJ Kornel Zapadka, a jego bilans w MMA to 3 zwycięstwa oraz jedną porażkę.

 

Jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników jacy wystąpią na gai EFS 3. Jego przeciwnika poznamy za jakiś czas.

 

Ważniejsze osiągnięcia Kornela Zapadki:
BLACK BELT BRAZILIAN JIU-JITSU FROM RICARDO DE LA RIVA - 2011
WORLD CHAMPION CBJJE - 2007, 2008, 2011- ABSOLUTO
WORLD CHAMPION - INTERNATIONAL MASTER&SENIOR - 2007, 2008, 2011
WORLD CHAMPION JIU-JITSU NO GI - 2009
EUROPEAN CHAMPION -2007, 2009 - ABSOLUTO
WORLD CUP CHAMPION - 2007, 2011
VICE CHAMPION PANAMERICANO JIU-JITSU OLIMPICO - 2012 BLACK BELT
CHAMPION BRAZILIAN CUP - SUPER HEAVY and CHAMPION ABSOLUTO - BLACK BELTS
3 place on EUROPEAN Championsip 2013 - black belts
5 TIMES POLISH CHAMPION
POLISH CUP CHAMPION - 2007, 2010
SCANDINAVIAN OPEN CHAMPION - 2007, 2008
4 TIMES GERMAN OPEN CHAMPION
BRAZILIAN CUP CHAPMION - 2010 and VICE CHAMPION NO GI
VICE CHAMPION WORLD CUP - 2007 - ABSOLUTO
VICE CHAMPION RIO OPEN IBJJF -2009, 2011
VICE CHAMPION BRAZILIAN NATIONALS JIU-JITSU NO GI CHAMPIONSHIP and 3 place ABSOLUTO - 2010
VICE CHAMPION EUROPEAN - 2007 - ABSOLUTO, 2009
VICE CHAMPION RIO OPEN CBJJE - 2011 and 3 place ABSOLUTO
VICE CHAMPION ADCC SPAIN OPEN TRIALS 2006
CAMPEONATO F.J-J.RIO CHAMPION 2010, 2011 SUPER PESADO and ABSOLUTO
VICE CHAMPION POLISH JIU-JITSU NO GI - 2011
CHAMPION POLISH CUP JIU-JITSU NO GI and VICE CHAMPION ABSOLUTO - 2012 BLACK BELT

 

Już niedługo porozmawiamy z wojownikiem z naszego miasta. Więcej informacji już niedługo.

 

Dodajmy, że ruszyła już sprzedaż biletów na kwietniową galę, a można je nabywać on-line na stronie https://bilety.hala.koszalin.pl/

 

Cała gala będzie, również na żywo transmitowania w ogólnopolskiej stacji telewizyjnej Orange Sport. Oprócz walk widzowie zobaczą występ gwiazdy muzycznej, a także pojawią się goście gali

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Wybory, czyli wszystkie chwyty dozwolone

15 Września 2014 godz. 16:03 Paweł Kaczor / info. tvp.info/parezja.pl / fot. Wojciech Kukliński
Wybory samorządowe coraz bliżej, zatem kampania rozkręca się na dobre. A „smaczków” nie brakuje. Ustka ma swojego „łososiowego króla”, Kołobrzegiem chce rządzić osoba z „chorymi” pomysłami. A w Koszalinie były mistrz Europy w kick-boxingu publicznie straszy, wyzywa i szarpie prezydenta. Ustecki biznesmen Jerzy Malek zaproponował, że wpłaci do kasy miasta 5 mln zł. Warunek: rezygnacja obecnego burmistrza ze startu w zbliżających się wyborach. Niespodziewanie burmistrz Jan Olech przystał na tę propozycję.   Dodajmy, że Malek zwany „łososiowym królem” wygrał proces z miastem Ustka o nadmorską działkę. Miasto musiało zapłacić mu 11 mln zł. Suma ta zagroziła płynności finansowej Ustki. Skonfliktowany z burmistrzem biznesmen zaproponował, że wpłaci do kasy miasta 5 mln zł. Warunkiem było wycofanie się obecnego burmistrza – Jana Olecha – ze startu w wyborach.   Burmistrz przystał na tę propozycję. – Oświadczam, że nie będę kandydował w najbliższych wyborach samorządowych na stanowisko burmistrza miasta Ustka, ani do innych organów samorządowych w Gminie Miasta Ustka. – czytamy w oświadczeniu Jana Olecha. Ta decyzja przeraziła wielu radnych miejskich. Propozycja Malka i decyzja Olecha oburzyła również wielu mieszkańców Ustki.   W tej kampanii zasłynął już także Kołobrzeg. W tym nadmorskim kurorcie kandydat Twojego Ruchu na prezydenta Kołobrzegu - Wiktor Szostało - zaproponował, by na kuracjuszach przyjeżdżających do miasta… testować nowe leki! Ten znany w okolicy rzeźbiarz w pewnym momencie konferencji wypalił coś, co zszokowało nawet jego kolegów.   Szostało stwierdził, że Kołobrzeg jest znanym uzdrowiskiem, do którego przez cały rok przyjeżdżają kuracjusze z Polski i Niemiec, a wśród nich jest wielu emerytów. Kandydat Twojego Ruchu zwęszył w tym interes – chce testować na nich nowe leki! Twierdzi nawet, że po zwycięstwie powoła specjalną instytucję, która się tym zajmie. Uzasadnia to tym, że „Ci ludzie tych leków używają dużo”.    W Koszalinie mamy też swoją wyborczą aferę. Skandalista Józef Warchoł pojawia się w miejscach publicznych i w prostacki sposób lży z Piotra Jedlińskiego i innych ubiegających się z ramienia Platformy Obywatelskiej kandydatów. W miniony weekend na terenach podożynkowych znów doszło do ekscesów z Warchołem w roli głównej. Tym razem Warchoł posunął się jeszcze dalej. Szarpał, a nawet przystawiał pięść do twarzy swoim politycznym przeciwnikom. To sytuacja bez precedensu. Wykorzystywanie przemocy fizycznej w walce politycznej przypomina najczarniejsze chwile z historii ludzkości. ...
 

Kwadrans Kwaśnickiego

14 Września 2014 godz. 15:45 Paweł Kaczor
Kwadrans, studencka stołówka usytuowana na terenach podożynkowych przez lata była jedną z wizytówek Koszalina. Wkrótce ma zniknąć z powierzchni ziemi. Jeżeli chcecie mieć w domowych archiwach jego fotografię musicie się pośpieszyć. Obecnie na niespełna hektarze ziemi obok koszalińskiej giełdy w każdą niedzielę stawiane są stoiska. W okolicach dawnego Kwadransu można kupić wiele różnych artykułów od kilkudziesięciu sprzedawców. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że budynek dawnego klubu studenckiego ma zostać zburzony, a w jego miejscu powstanie centrum handlowe o łącznej powierzchni ok. 3 tys. m kw.   Od kilku lat właścicielem terenu jest znany biznesmen Marek Kwaśnicki. O jego pomysłach związanych z tą nieruchomością co rusz było głośno. Mówiło się, że na tym niespełna hektarze ziemi ma zostać wybudowane Tesco czy OBI. – Był olbrzymi nakład pieniędzy – na projekty, na uzgodnienia… Jednak miasto odrzuciło projekt, bo niby nie było miejsca na parking. – usłyszeliśmy od Pana Jerzego, który w imieniu właściciela  opiekuje się Kwadransem.   - Właściciel popadł w konflikt z miastem. Teraz czeka na rozwinięcie sprawy. Ma także własne plany. Budynek może  zostanie zburzony, a na jego terenie powstanie centrum handlowe. To jedna propozycja. Inna to sprzedaż nieruchomości.– twierdzi zarządca. O takich rozwiązaniach słyszeli również sami sprzedawcy. – Póki co stoimy tutaj.  Jak zburzą, albo sprzedadzą  Kwadrans to będziemy musieli się przenieść na giełdę lub przestać handlować. – powiedział jeden z nich.   Udaliśmy się do Biura Giełdy, jednak nie uzyskaliśmy tam żadnych informacji. – To prywatny teren pana Kwaśnickiego. My tam nic nie organizujemy. – usłyszeliśmy od pracownika biura.   Czy rzeczywiście  w miejscu, w którym obecnie stoi Kwadrans  powstanie centrum handlowe? O tym się już wkrótce przekonamy. Nieoficjalnie mówi się, że zburzenie budynku, w którym funkcjonał Kwadrans, a także budowa w jego miejscu dwukondygnacyjnego obiektu jest przesądzona.   Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie było zamieszczone w naszej galerii, prosimy przesłać informacje na adres email: redakcja@ekoszalin.pl. W tytule prosimy umieścić słowo WIZERUNEK. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte....
 

Ostroga na Jamnie

9 Września 2014 godz. 11:29 Paweł Kaczor / info. UM Koszalin/ZZMiUW Szczecin / fot. Leszek Doliński
 

Punk's not dead

14 Września 2014 godz. 9:54 Ekoszalin
Kontestacja, bunt w czystej formie i totalne szaleństwo – tak można określić pierwszy - miejmy nadzieję nie ostatni - punkowy wieczór w Inferno. Na takie imprezy nie trafia się przypadkiem. Punk w każdej odmianie to protest i świadoma deklaracja sprzeciwu.  Sprzeciwu często konkretnie skierowanego, ale i takiego przeciwko wszystkim i wszystkiemu. I choć muzyka jest ważnym elementem każdego koncertu, to akurat w tego typu imprezach często pełni rolę zapalnika... a potem... potem rzeczy dzieją się same.   Na infernowej scenie w sobotni wieczór miało zagrać pięć punkowych załóg -  i pewnie zagrało. Trudno to jednoznacznie stwierdzić, bo muzycy jednej kapeli przeplatali się na scenie i muzykami innych zespołów, grupies, a wielu przypadkach również tymi, którzy po prostu chcieli zaśpiewać.  Legendarny Jabol Punk, równie legendarnego KSU rozgrzał atmosferę do tego stopnia, iż dwa utwory później prawdziwy „jabol”, o nazwie Wiśniowy „pękł” na scenie.   - To pierwsza punkowa impreza w moim klubie. Trochę się obawiam, bo z punkami nigdy nic do końca nie wiadomo – powiedział w trakcie koncertu Piotr „Berial” Kuzioła, właściciel i dobry - a może zły  - duch Inferno.   Obawy były na wyrost, bo koncert udał się wyśmienicie, a parafrazując słowa piosenki „Pan Heniek” zespołu Bunkier – jednego z wykonawców – „Panie Piotrze Pan nie wymięka w trawie – damy radę, damy, damy radę. I dali – blisko setka punków z całego Pomorza poszła w pogo jakiego w Inferno ostatnimi czasy nie było. Polecamy galerię zdjęć.   ...
 

Z boiska do Hell's Kitchen

12 Września 2014 godz. 6:53 Artur Rutkowski / fot. Fb. Przemka Szocika
Sędzia piłkarski Przemysław Szocik zamienia gwizdek i chorągiewkę na nóż i łopatkę do smażenia. Dwie pasje młodego arbitra. W ubiegły wtorek w telewizji Polsat rozpoczęła się druga edycja programu Hell's Kitchen, w którym uczestnicy walczą o kontrakt w restauracji Wojciecha Modesta Amaro i 100-tys. zł. Już czołówka programu przykuła uwagę wielu fanów futbolu, w programie występuje jeden z sędziów biegających po boiskach w naszym regionie - Przemysław Szocik.   Wspomniany wyżej arbiter na boisku biega z gwizdkiem już piąty rok, 24- latek sam przyznaje, że jest to jego druga pasja, a pierwszą zdecydowanie jest gotowanie - Jestem arbitrem w KOZPN sędziuję A -klasę jest to super hobby, duże emocje i wielka adrenalina - opowiada Szocik, ale za chwile dodaje, że adrenaliny w programie z Hell's Kitchen nie da się porównać do niczego.   Do programu zgłosił się z jednego prostego powodu -  chciał gotować w profesjonalnej kuchni pod okiem najlepszego szefa kuchni Wojciecha Modesta Amaro, którego restauracja Atelier została odznaczona ekskluzywnym tytułem "Rising Star" przez przewodnik "Michelin". W polskiej gastronomii nikt inny nie dostał tak prestiżowego wyróżnienia. Warszawską restaurację jako "wschodzącą gwiazdę" wyróżniono obok zurychskiego Pavillonu i turyńskiego Magorabina. Eksperymentalna kuchnia Wojciecha Modesta Amaro, oparta na sezonowych polskich produktach i okraszona dużą dozą autorskiego show, najwyraźniej znajduje szeroki poklask.   Przemysław Szocik chciał pokazać swoim znajomym i bliskiej rodzinie, że stać go, aby zaistnieć w świecie gastronomi, a także - Chciałbym kiedyś opowiadać swoim dzieciom o niesamowitej przygodzie i także, pochwalić się, że coś w życiu osiągnąłem.    Pewnie wszyscy zadajecie sobie teraz pytanie, jak to się wszystko zaczęło. Po prostu Przemek zobaczył w Internecie, że twórcy Hell's Kitchen poszukują kucharzy do drugiej edycji - Bez wahania zgłosiłem się do programu. Potem otrzymałem odpowiedź, żebym przyjechał na casting do Warszawy - wspomina Szocik.   Już jako młody chłopiec Przemka ciągnęło do kuchni -  Odkąd tylko pamiętam gotowałem z mamą i babcią, czego efektem było pójście do szkoły gastronomicznej, w której sporo się nauczyłem, co pomogło mi w dalszym życiu. - opowiada uczestnik Hell's Kitchen - Pierwsze "kuchenne" kroki stawiałem w Zespole Szkół w Boninie.   Przemysław Szocik uwielbia gotować zawsze, kiedy znajduje czas  - Gotuje dla znajomych rodziny. co od zawsze sprawia mi przyjemność - dodaje sędzia.   Drugi odcinek kulinarnego show Polsatu odbędzie się już w najbliższy wtorek 16 września o godzinie 20:00. ...
 

Rodzina, ach rodzina…

15 Września 2014 godz. 17:24 Paweł Kaczor / Wojciech Kukliński
Jacek Wezgraj ma ambicje polityczne. Chce być radnym. W odniesieniu wyborczego sukcesu ma mu pomóc start z listy ugrupowania, którego liderem jest jego ojciec, Artur Wezgraj. Nepotyzm?  Nie może być o nim mowy, bo „Mam takie nazwisko, jakie mam i ono nie pozbawia mnie praw obywatelskich” – wyjaśnia Jacek Wezgraj. – Każdy obywatel Polski ma prawo być wybierany do rozmaitych organów, ma prawo startować w wyborach. Ja tu nie jestem żadnym wyjątkiem. – dodaje Wezgraj.   Wielu koszalinian zna jednak Jacka Wezgraja przede wszystkim jako żarliwego obrońcę poczynań swojego taty. Na wszelakich internetowych forach pełno jest jego wypowiedzi, komentarzy, opinii. Jacek Wezgraj, który z zawodu jest psychologiem prowadzi własnego bloga. Jest także dziennikarzem miesięcznika „Koszalin Bliżej”. Wydawcą miesięcznika jest spółka PerMedia S.A., której jednym z założycieli i członkiem władz był Artur Wezgraj. W gronie akcjonariuszy PerMedia S.A. znajduje się także Politechnika Koszalińska…   O to, czy bycie jednocześnie dziennikarzem i politykiem jest etyczne, zapytaliśmy Pana Jacka. -  Ja się nie uważam za dziennikarza. Nie jestem zatrudniony na etacie ani w „Koszalin Bliżej”, ani w innych mediach. Czasami PerMedia zamawia u mnie teksty i jeśli zostają one uznane za dobre, to są przez gazetę drukowane. Myślę, że określenie „dziennikarz” do mnie nie pasuje, bo to jest pewien zawód, którego ja nie wykonuję. Jednak zdarza mi się napisać teksty, które publikowane są w „Koszalin Bliżej” i otrzymuje za nie wynagrodzenie. Nie mam sobie tutaj nic do zarzucenia. – zaprzecza sam sobie Wezgraj.   Na tym nie koniec niejasności. Przez lata Jacek Wezgraj swoją prywatną praktykę prowadził w wynajmowanym od Parku Technologicznego lokalu. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że 50% właścicielem Parku Technologicznego jest Politechnika Koszalińska. To właśnie w budynku należącym do Parku Technologicznego swoją siedzibę ma… PerMedia S.A. Kumoterstwo? Ależ skąd! Wszystko było i jest zgodne z prawem. – Ja tam prowadziłem gabinet na długo zanim powstał w tym miejscu Park Technologiczny. Później wynajmowałem pomieszczenie na normalnych zasadach. Płaciłem dokładnie tyle samo, ile płacą inni najemcy. Z mojej strony sprawa była czysta. Z początkiem nowego roku przeniosłem się w inne miejsce. – przekonuje Jacek Wezgraj.   W listopadzie ubiegłego roku rozpętała się „afera plakatowa”. To wtedy w mieście pojawiły się plakaty m.in. z następującą treścią: „Wezgraj ścigany przez komornika”. Opinia publiczna przyjęła, że chodziło o ojca Jacka, który jest równocześnie kanclerzem Politechniki Koszalińskiej. Jednak ostatnio coraz częściej słychać, że to nie kanclerz, a jego syn miał problemy finansowe. – Mogę powiedzieć tyle, że ja wszystkie swoje zobowiązania reguluje na bieżąco. To jest tyle co mam do powiedzenia w tym temacie. – skwitował krótko Jacek, syn Artura obaj Wezgraj.   Wypowiedzi Jacka Wezgraja są autoryzowane....
 

Samochodem w budynek mieszkalny

11 Września 2014 godz. 15:49 Paweł Kaczor / fot. FB Ryszarda Fornalczyka
- Oglądałem końcówkę meczu i nagle zobaczyłem, że w moją stronę leci samochód. Całe szczęście, że na drzwiach balkonowych jest barierka i samochód się po niej osunął. – mówi Ryszard Fornalczyk, w którego balkonowe okno i ścianę uderzył samochód. Podobny wypadek miał miejsce na początku obecnego roku. Niecałe dwa tygodnie temu kierowca audi uderzył w budynek mieszkalny przy skrzyżowaniu ul. Gnieźnieńskiej i ul. Modrzejewskiej. – Kierowca, który jechał tym autem jak doszedł do siebie to zapukał w moje okno i mnie przeprosił. Mówił, że jechał trochę za szybko i za blisko krawężnika. Najechał na niego przednim kołem i wystrzeliła mu opona. Samochód dachował i leciał w stronę budynku. Zatrzymał się dopiero na moim balkonowym oknie. – komentuje Ryszard Fornalczyk.   Na szczęście w wypadku nikt nie ucierpiał. Samochód uszkodził krawężnik i metalowe słupki. – Minęły już prawie dwa tygodnie, a nadal nikt nie wstawił nowych słupków i nie naprawił budynku. Służby dopiero po tygodniu przyjechały posprzątać reszki po samochodzie, tj. plastiki, szkła itp. – mówi Fornalczyk. – Ja i moi sąsiedzi podejrzewamy, że jakby doszło do większej tragedii, np. w budynek wjechałoby większe auto to wtedy wszystkie służby zaraz znalazłyby się na miejscu. – dodaje.   To już kolejny raz, gdy samochód uderzył we wspominany budynek mieszkalny. Na początku stycznia br. jeden z patroli zauważył poszukiwany samochód jadący ul. Gnieźnieńską. Kierujący na widok mundurowych przyśpieszył, a Ci ruszyli za nim w pościg. Na wysokości skrzyżowania ul. Gnieźnieńskiej z ul. Modrzejewską kierujący skradzionym audi stracił panowanie nad samochodem i wpadł w poślizg, a następnie uderzył w budynek. Kierujący zaczął uciekać, lecz policjanci go złapali.   - Pamiętam, że była to duża akcja Policji. Kierujący uciekał skradzionym autem, nie wyrobił na zakręcie i uderzył w róg budynku. – wspomina Fornalczyk. – Chciałbym podziękować architektom, którzy zaprojektowali ten budynek i inspektorowi budowlanemu, który zgodził się go umieścić tak blisko drogi. – dodaje ironicznie. – Kierowcy może niedługo do mnie do domu zawitają. Pozdrawiam wszystkich kierowców jadących tą ulicą, których nie raz witałem z mojego okna. – mówi Fornalczyk....
 

Straż Miejska do likwidacji?

11 Września 2014 godz. 13:15 Paweł Kaczor / info. finanse.wp.pl / fot. Straż Miejska Koszalin
W Koszalinie rozgorzała dyskusja. W Internecie powstał nawet profil inicjatywy domagającej się likwidacji koszalińskiej Straży Miejskiej. Mieszkańcy wielu miast w Polsce buntują się przeciwko Straży Miejskiej. Podpisy pod wnioskami o likwidację lokalnych Straży zbierane są w całym kraju. Na wspomnianym wcześniej facebook-owym profilu można przeczytać, że „Utrzymanie Straży Miejskiej kosztuje mieszkańców ładnych parę milionów złotych. Na część tej kwoty składamy się poprzez płacenie najwyższych podatków lokalnych w województwie zachodniopomorskim, a pozostałą część strażnicy miejscy zabierają nam sami wystawiając kolejne mandaty, często zupełnie za bezsensowne przewinienia”.   Ponadto czytamy, że „Moda na Straż Miejską wynikała z chęci łupania mieszkańców za pomocą systemu fotoradarów ustawianych w miejscach niemających wpływu na bezpieczeństwo na drogach, ale nadających się świetnie do łatania miejskiego budżetu przy pomocy mandatów”. – Same ogólniki, niemające przełożenia na koszalińską SM. Autorowi nie chciało się nawet sprawdzić w ogólnodostępnych materiałach ile to jest te „ładnych parę milionów”. No ale po co, kiedy nie o faktyczną ocenę SM tu chodzi, tylko o populistyczne działania. Malkontentom polecam dostępne na stronie koszalińskiej SM coroczne sprawozdania, z których jednoznacznie widać postępujący wzrost zgłoszeń od mieszkańców, którzy m.in. w ten sposób legitymizują koszalińską SM. – komentuje Andrzej Krysiak, który przez wiele lat był związany z Strażą Miejską w Koszalinie.   Można spotkać się z opiniami, że miasto znakomicie radziło sobie bez strażników miejskich. Źle zaparkowane auta były odholowywane przez policję, a w miejscach nieprzeznaczonych do parkowania ustawiano betonowe paliki, które były tańsze w utrzymaniu niż SM. – Strażnik miejski jest postrachem kierowców, ale nie przestępców. Funkcjonowanie Straży Miejskiej to osłabienie Policji. Jeśli wręcz wzmacniałoby się Policję, to byłoby to skuteczniejsze i tańsze. – uważa Robert Bodendorf, Prezes Północnej Izby Gospodarczej Oddział w Koszalinie. Kontrowersje budzi również kupno nowego samochodu – Renault Trafic – za 127,5 tys. zł dla koszalińskiej SM. – Straż Miejska otrzymała auto za ponad 100 tys. zł do przewożenia osób, np. na Izbę Wytrzeźwień. Nie zgadzam się na to, aby takie koszty były pokrywane z moich podatków. – informuje Robert Bodendorf, Prezes PIG Koszalin.   - Auto te było nam bardzo potrzebne dlatego, że mamy bardzo wysłużony tabor samochodowy. W służbie aktualnie jest jeszcze pojazd z 1998r., czyli od 16 lat – to bardzo dużo. Zwykle w Policji pojazdy wymieniane są po 3-4 latach. Potrzebny był nam radiowóz dostawczy ze specjalnym pomieszczeniem do przewozu osób zatrzymanych, ponieważ rocznie dowozimy ponad 800 takich osób. Pojazdy, które mamy są już wyeksploatowane i generują dodatkowe koszty związane np. z naprawami. Nowy pojazd pozwoli te koszty zminimalizować. – uważa Piotr Simiński, komendant Straży Miejskiej w Koszalinie.   Na profilu „Straż Miejska w Koszalinie do likwidacji” czytamy również, że „Część pieniędzy przeznaczonych na kosztowny i nieprzydatny wynalazek można przeznaczyć na sfinansowanie dodatkowych patroli Policji co w sposób rzeczywisty wpłynie na poprawę bezpieczeństwa i komfort życia mieszkańców”. – Zapewniam, kierowany kilkudziesięcioletnim doświadczeniem z pracy policyjnej i SM, że te tysiące zgłoszeń, które rok rocznie trafiają do SM „zamulą” pracę policji, a nawet jestem pewien, ze grono z nich pozostanie bez interwencji. – komentuje Andrzej Krysiak.   Zarówno na wspomnianym profilu, jak i w jednej z dyskusji prowadzonej na portalu społecznościowym Facebook pada wiele innych argumentów za i przeciw likwidacji SM. Zbieranie podpisów pod wnioskiem referendum w sprawie likwidacji SM trwa od Przemyśla po Elbląg, od Suwałk po Bielsko-Białą. Czy w Koszalinie ten pomysł również znajdzie zastosowanie? Do sprawy Straży Miejskiej wrócimy w przyszłym tygodniu, kiedy to porozmawiamy o jej funkcjonowaniu z obecnym komendantem koszalińskiej SM. A Państwo jak uważają? Czy Straż Miejska jest potrzebna? ...
 

 

polskielng