Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Wiki:                 baza noclegowa   dla dzieci  

Zapadka powalczy na EFS 3

2013-03-04 22:57:00 Artur Rutkowski / fot. FB Kornela Zapadki
Jak wszyscy dobrze wiemy, już 6 kwietnia impreza jakiej w Koszalinie jeszcze nie było, bowiem w Hali Widowiskowo Sportowej odbędzie się Gala - Extereme Fighting Sports 3. Podczas, której nie zabraknie, również koszalińskich aspektów w oktagonie zaprezentuje się m.in. Kornel Zapadka z Berserkers Team Koszalin.

Kornel, ulubieniec koszalińskiej publiczności, posiadacz czarnego pasa BJJ Kornel Zapadka, a jego bilans w MMA to 3 zwycięstwa oraz jedną porażkę.

 

Jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników jacy wystąpią na gai EFS 3. Jego przeciwnika poznamy za jakiś czas.

 

Ważniejsze osiągnięcia Kornela Zapadki:
BLACK BELT BRAZILIAN JIU-JITSU FROM RICARDO DE LA RIVA - 2011
WORLD CHAMPION CBJJE - 2007, 2008, 2011- ABSOLUTO
WORLD CHAMPION - INTERNATIONAL MASTER&SENIOR - 2007, 2008, 2011
WORLD CHAMPION JIU-JITSU NO GI - 2009
EUROPEAN CHAMPION -2007, 2009 - ABSOLUTO
WORLD CUP CHAMPION - 2007, 2011
VICE CHAMPION PANAMERICANO JIU-JITSU OLIMPICO - 2012 BLACK BELT
CHAMPION BRAZILIAN CUP - SUPER HEAVY and CHAMPION ABSOLUTO - BLACK BELTS
3 place on EUROPEAN Championsip 2013 - black belts
5 TIMES POLISH CHAMPION
POLISH CUP CHAMPION - 2007, 2010
SCANDINAVIAN OPEN CHAMPION - 2007, 2008
4 TIMES GERMAN OPEN CHAMPION
BRAZILIAN CUP CHAPMION - 2010 and VICE CHAMPION NO GI
VICE CHAMPION WORLD CUP - 2007 - ABSOLUTO
VICE CHAMPION RIO OPEN IBJJF -2009, 2011
VICE CHAMPION BRAZILIAN NATIONALS JIU-JITSU NO GI CHAMPIONSHIP and 3 place ABSOLUTO - 2010
VICE CHAMPION EUROPEAN - 2007 - ABSOLUTO, 2009
VICE CHAMPION RIO OPEN CBJJE - 2011 and 3 place ABSOLUTO
VICE CHAMPION ADCC SPAIN OPEN TRIALS 2006
CAMPEONATO F.J-J.RIO CHAMPION 2010, 2011 SUPER PESADO and ABSOLUTO
VICE CHAMPION POLISH JIU-JITSU NO GI - 2011
CHAMPION POLISH CUP JIU-JITSU NO GI and VICE CHAMPION ABSOLUTO - 2012 BLACK BELT

 

Już niedługo porozmawiamy z wojownikiem z naszego miasta. Więcej informacji już niedługo.

 

Dodajmy, że ruszyła już sprzedaż biletów na kwietniową galę, a można je nabywać on-line na stronie https://bilety.hala.koszalin.pl/

 

Cała gala będzie, również na żywo transmitowania w ogólnopolskiej stacji telewizyjnej Orange Sport. Oprócz walk widzowie zobaczą występ gwiazdy muzycznej, a także pojawią się goście gali

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Koszalin: gdzie tankować

17 Grudnia 2014 godz. 10:57 ArtRur, fot. Artur Rutkowski
Przed nami okres świątecznych wyjazdów. Dlatego postanowiliśmy dla Was przygotować szczegółowy raport cen paliw w Koszalinie.   Tak tanio nie było od 2010 roku. W grudniu 2010 roku Polacy za litr benzyny Pb95 płacili średnio 4,86 zł. Teraz po czterech latach jest jeszcze taniej, bo w grudniu 2014 średnia cena z polskich stacji paliwowych za litr benzyny wynosi 4,80 zł.   Benzyna i olej napędowy tanieją od lipca, ale tempo spadków cen widocznie przyspieszyło. Sytuacja ta ma związek z decyzją OPEC. W czasie listopadowego posiedzenia organizacja nie zdecydowała o redukcji wydobycia ropy, co miałoby wówczas wpływ na światową podaż surowca. Na rynku mamy obecnie nadpodaż ropy naftowej. Ceny w tym roku spadły już o 41 proc. i wahają się aktualnie w okolicach 60 dolarów amerykańskich za baryłkę. Analitycy zapowiadają, że "dna cen ropy wciąż nie widać" i w przyszłym roku wciąż będzie się obserwować spadki i może dojść nawet do sytuacji, że w połowie 2015 r. za baryłkę będzie się płacić nawet 40 dol. A teraz przejdźmy do konkretów. Najtaniej gaz LPG kupimy na stacji MZK – 2,39 zł. Najdrożej na Shellu – 2,49. Jeśli chodzi o olej napędowy On, to najtaniej swojego diesla zatankujemy na prywatnej stacji Deuet Delfin – 4,75 zł. Najdrożej 4,89 zł za litr na Statoilu i Shellu. Jeśli chodzi o benzynę, to cena Pb 95waha się od 4,80 zł (Duet Delfin) po 4,89 zł (Statoil, Schell). Za benzynę wysokooktanową Pb 98zapłacić musimy od 5,00 zł (J&T) do 5,79 zł (Shell - VPower 100). Oto tabela cen paliw koszalińskich stacji:        Pb 95   Pb 98   On    LPG Statoil   4,89   5,09   4,89   2,50 J&T   4,85   5,00   4,80   2,49 Shell   4,89   5,79(VP)   4,89   2,58 Delfin   4,80         -   4,75      - Lotos   4,85   5,08   4,85   2,52 MZK   4,79        -   4,79   2,39 Orlen   4,87   5,12   4,87   2,48 BP   4,87   5,18   4,87   2,48 Huzar   4,87   5,17   4,87   2,48      ...
 

Znamy skład miejskich komisji

15 Grudnia 2014 godz. 13:44 eWok, fot. Artur Rutkowski
Prezydent Koszalina zarabiać będzie 12 362 zł., przewodniczący Rady Miejskiej co miesiąc otrzyma 2649,69 zł, a wiceprzewodniczący 2437,71 zł. Przewodniczący komisji otrzymają po 1351,34 zł, a szeregowi radni będą musieli zadowolić się kwotą 980,39 zł. Na dzisiejszej, trzeciej już sesji Rady Miejskiej poznaliśmy składy poszczególnych komisji. Znaleźli się w nich:  Komisja Spraw Społecznych Joanna Dworaczyk Barbara Grygorcewicz - przewodnicząca Przemysław Krzyżanowski Oliwia Skórka Bogumiła Tiece   Komisja Kultury Mariusz Krajczyński Anna Mętlewicz Leopold Ostrowski Stefan Romecki - kandydat na przewodniczącego Oliwia Skórka Ryszard Tarnowski - kandydat na przewodniczącego Krystyna Kościńska Izabela Wilke   Komisja Budżetu i Finansów Tomasz Bernacki Dorota Chałat Andrzej Jakubowski Krystyna Kościńska Marek Reinholz - przewodniczący Artur Wezgraj   Komisja Gospodarki Komunalnej Tomasz Bernacki - przewodniczący Andrzej Jakubowski Miłosz Janczewski Marek Reinholz Ryszard Tarnowski   Komisja Edukacji, Sportu i Turystyki Barbara Grygorcewicz Sergiusz Karżanowski Przemysław Krzyżanowski Żaneta Kwapisz Leopold Ostrowski Mirosław Skórka Sebastian Tałaj - przewodniczący Artur Wiśniewski   Komisja Rewizyjna Łukasz Sendlewski - przewodniczący Sebastian Tałaj Bogumiła Tiece Marcin Waszkiewicz Izabela Wilke   Komisja porządku prawnego i publicznego  Sergiusz Karżanowski  Łukasz Sendlewski  Mirosław Skórka Marcin Waszkiewicz - przewodniczący Nie wyłoniono jedynie przewodniczącego Komisji Kultury. Tu o szefostwo zabiegają Romecki (LK) i Tarnowski (PO). Na razie obaj kandydaci otrzymali po cztery głosy. Zresztą, skład tej komisji jest dość zaskakujący. Tworzą ją m.in.: były piłkarz (Krajczyński), inżynier i menedżer zarządzania przedsiębiorstwem oraz kadrami (Mętlewicz), nauczyciele (Ostrowski), społecznik przemierzający na rowerze Koszalin (Romecki) i była cheeleaderka (O. Skórka).   Dodajmy, że tuż przed otwarciem obrad odbyła się konferencja prasowa, której organizatorem był Lepszy Koszalin. Artur Wezgraj, lider LK poinformował, że do Klubu Radnych Lepszy Koszalin dołączyła Dorota Chałat, radna Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Od teraz klub liczy 7 radnych....
 

Strażnik czerwonego światła

15 Grudnia 2014 godz. 13:24 eWok, fot.Artur Rutkowski
Na skrzyżowaniu ul. Armii Krajowej z ul. Morską pojawiła się żółta kamera – poinformował nas czujny Czytelnik. Sprawdziliśmy. To prawda. Już na wstępie pragniemy uspokoić koszalińskich kierowców. Kamera ta nie jest tak zwanym strażnikiem czerwonego światła i na razie nie będzie nagrywała aut wjeżdżających na „długim żółtym”. -Kamera ta to część Inteligentnego Systemu Transportu, jaki w Koszalinie ma powstać w przyszłym roku – wyjaśnia Robert Grabowski, miejski rzecznik.   Przypomnijmy, budową Inteligentnego Systemu Sterowania Ruchem (ITS) zajmuje się firma PKP Informatyk. To ona a wygrała przetarg na budowę systemu sterującego sygnalizacją na 13 skrzyżowaniach. W sumie inwestycja pochłonie 13,5 mln zł. 11 mln zł z całej kwoty 13,5 mln zł będzie pochodzić ze środków unijnych. Kosztowna inwestycja pozwoli między innymi na kierowanie sygnalizacją, kontrolowanie wagi pojazdów oraz pomoże informować kierowców o utrudnieniach. Dzięki systemowi kierowcom łatwiej będzie trafić na tzw. zieloną falę na skrzyżowaniach. Ponadto, pojawią się specjalne wagi, które będą oceniać, czy wjeżdżające do Koszalina samochody ciężarowe nie są przeładowane. To pozwoli zapobiec niszczeniu nawierzchni dróg. System umożliwi też określanie wysokości pojazdów. Jest to rozwiązanie korzystne dla wysokich samochodów ciężarowych, które nie mieszczą się pod wiaduktami.   W ramach budowy systemu na wjazdach do miasta pojawią się elektroniczne tablice z informacjami o wolnych miejscach parkingowych i utrudnieniach w ruchu. Powstać ma także system automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych, który jest pomocny w ustalaniu kradzionych pojazdów.  ...
 

Na naszych oczach

16 Grudnia 2014 godz. 9:43 Robert Kuliński / fot. Artur Rutkowski
Muzeum. Jeden z najbardziej prestiżowych i rozpoznawalnych budynków Koszalina niszczeje. I nadal będzie niszczeć. Przynajmniej na razie. Właścicielka, po dwóch latach sądowych walk z niesprawiedliwością straciła entuzjazm związany z renowacją tej nieruchomości. My mamy nadzieję, że tylko jej czasowy stan umysłu. Wydawać by się mogło, że w XXI wieku ta historia nie może się wydarzyć. A jednak życie pokazało, że nadal wszystko jest możliwe. Ale po kolei….   Neoklasyczny zabytek za bezcen Urokliwa neoklasycystyczna willa z przełomu XIX i XX wieku, położona przy ulicy Piłsudskiego 53, należała do muzeum – najpierw w przedwojennym, potem w powojennym Koszalinie – od 1929 roku do połowy 2005 roku. Gdy muzeum obiekt opuściło, przejęło go miasto. Wkrótce po tym Politechnika Koszalińska zwróciła się z prośbą do władz miejskich o przekazanie budynku na potrzeby uczelni. Wyceniony na prawie milion złotych obiekt w 2006 roku miasto (prezydentem był Mirosław Mikietyński) przekazało na preferencyjnych (99% bonifikaty) warunkach, czyli za niespełna 10 tysięcy złotych Politechnice.   Politechnika bez pieniędzy Jedynym obostrzeniem prawnym umowy było to, że przez 10 lat od zakupu budynek nie może pełnić funkcji komercyjnej. Według ustaleń umowy, jeśli uczelnia sprzeda nieruchomość przed upływem 10 lat to będzie musiała zwrócić do kasy miasta równowartość przyznanej bonifikaty. Politechnice pomimo starań o dofinansowanie , m.in. ze źródeł unijnych, czy ministerstwa nauki nie udało się zdobyć pieniędzy na kosztowny remont. –Przeprowadziliśmy niezbędne prace: doprowadzenie linii światłowodowych, wymianę przyłączy, remont instalacji kanalizacyjnej, sanitariatów – mówił Artur Wezgraj, kanclerz Politechniki Koszalińskiej. Uczelnia zamierzała zorganizować w budynku sale wystawiennicze. Przez cztery lata mieścił się tu Instytut Niekonwencjonalnych Technologii Hydrostrumieniowych. Po nieudanych próbach zdobycia pieniędzy na remont senat uczelni zadecydował, by go sprzedać. - Po prostukoszty utrzymania i wyremontowania budynku były zbyt wysokie jak na możliwości Politechniki Koszalińskiej – dziś wyjaśnia kanclerz uczelni Artur Wezgraj.   Ratunkiem sprzedaż W tej sytuacji w 2012 roku uczelnia sprzedała budynek. Cena wywoławcza opiewała na 1,6 mln zł. Politechnika zwróciła pieniądze miastu, choć nie obyło się bez interwencji na drodze sądowej. Obecnie właścicielem nieruchomości jest Iwona Wanli, radca prawny. Budynek wciąż jednak nie jest używany i nie widać, aby podjęte zostały jakieś kroki zwiastujące odświeżenie wyglądu i stanu nieruchomości.   Miasto bezsilne Sprawdziliśmy czy miasto ma jakiekolwiek instrumenty, aby nakazać właścicielowi konserwację tego typu nieruchomości. Okazało się, że nie jest to sprawa łatwa. - W przypadku własności prywatnej nie mamy specjalnie możliwości, aby zobligować właściciela do podjęcia prac – tłumaczy Aleksandra Ziółkowska z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. - Możemy interweniować tylko w wypadku zagrożenia bezpieczeństwa lub kiedy budynek szpeci okolicę. Jest to jednak argument łatwy do podważenia, gdyż w prawie nie ma sprecyzowanej terminologii, według której moglibyśmy to orzec. Z reguły porównujemy kondycję nieruchomości do stanu budynków w najbliższym otoczeniu – wyjaśnia.   Pod całościowym nadzorem Restauracja willi jest kłopotliwa dla prywatnego właściciela, gdyż jest ona wpisana do rejestru zabytków. Wymagania jakie stawia ustawa zobowiązują np. do zachowania pierwotnej formy najdrobniejszych szczegółów architektonicznych, jak np. elewacja. Jednak nie sama ochrona zabytku sprawiała Iwonie Wanli problemy. Chodzi o decyzję z 1996 roku, która została podjęta przez Urząd Ochrony Zabytków w Koszalinie z rażącym naruszeniem prawa.   Zawiadomienie o zmianie zawiadomienia Historia ta jest dość skomplikowana… W międzyczasie bowiem zmienił się kształt administracji państwowej. Od 1999 roku koszaliński urząd zajmujący się ochroną zabytków stał się jedynie delegaturą szczecińskiej placówki. W związku z tym pojawił się problem, kto ma właściwie podjąć decyzje o zmianie - jak się ostatecznie okazało - ewidentnego błędu w dokumentach. Nie udało nam się skontaktować z głównym specjalistą ds. zabytków nieruchomych, zabytków budownictwa, architektury i techniki - Krystyną Bastkowską. Przebywa ona obecnie na zwolnieniu chorobowym. Dzięki życzliwości kierownika koszalińskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Szczecinie, Doroty Raczkowskiej mogliśmy za to zapoznać się z dokumentami opisującymi historię byłego muzeum. W 1982 roku willa została objęta ochroną konserwatorską. Wpis do rejestru sporządzony w województwie koszalińskim wyraźnie mówi tylko i wyłącznie o samym budynku. Natomiast w 1996 roku Muzeum poprosiło władze o rozszerzenie obszaru ochrony kilku nieruchomości jakimi zarządzało, włączając w to działki na jakich się znajdowały. Związane to było z koniecznością płacenia podatku od gruntu. Należy wiedzieć, że wszelkie nieruchomości objęte opieką konserwatora automatycznie są zwolnione z jakichkolwiek opłat na rzecz miasta.   W 2011 roku pojawił się dokument obrazujący, że pod ochroną znajduje się nie tylko budynek, ale także cały teren tej nieruchomości. W historii obiektu można znaleźć dwa zawiadomienia opatrzone graficznym, geodezyjnym załącznikiem, gdzie oznaczony został obszar objęty ochroną zabytku. Jeden przedstawia obrys ścian willi, drugi zatytułowany „Zawiadomienie o zmianie zawiadomienia” wprowadza ochronę całej działki.   Walka z systemem Taka sytuacja związała ręce właścicielowi, który nie mógł dowolnie zagospodarować otoczenia budynku, choćby pod względem infrastruktury. Wiązały się z tym także dodatkowe koszty i wprost zależność od decyzji urzędnika. Iwona Wanli, nowa właścicielka muzeum podjęła swoistą walkę z systemem. Uznała - jak się okazało słusznie, że rozszerzenie terenu podlegającego ochronie urzędu odbyło się niezgodnie z prawem. Ostatecznie walkę tę wygrała. Decyzja Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie pozostawia w tej kwestii żadnych niejasności: „Nie ulega wątpliwości, że zmiana decyzji z dnia 29. 04. 1982 nastąpiła z rażącym naruszeniem art. 155 Kodeksu prawa administracyjnego.” W efekcie niewłaściwa decyzja urzędu została cofnięta. Stan faktyczny dotyczący zabytkowej nieruchomości powrócił do pierwotnego kształtu. Oficjalnie decyzją WUOZ w Szczecinie z 28 maja bieżącego roku, ochronie podlega jedynie budynek. Teraz właścicielka znów może realizować swoje plany.   Niepewna przyszłość Na razie nie wiadomo jednak jaki los czeka ten piękny, będący ozdobą Koszalina budynek. Właścicielka, która niechętnie rozmawia z mediami nie chce wyjawić swoich planów dotyczących tej nieruchomości. - Na razie napawam się spokojem, którego przez ostatnie dwa lata nie miałam – kwituje Iwona Wanli.  ...
 

Młode riffy dla Filipa

14 Grudnia 2014 godz. 14:33 Robert Kuliński
W pubie Graal podczas wieczoru upamiętniającego Filipa Potocznika, koszalińskiego muzyka i bramkarza piłkarzy ręcznych, wystąpiły trzy młode kapele: Sally, Luna Eclipsis i Spineless Back. Koncerty zachwyciły publiczność. Budującym jest fakt, że w Koszalinie nowe pokolenie  muzyków tworzy po swojemu i bez oglądania się na „starą gwardię”. Choć zespół Sally zdaje się podążać wytyczonymi już ścieżkami, to upór i konsekwencja w osiągnięciu zamierzonych celów może imponować. Grupa wystąpiła dzień wcześniej w Clubie 105 porywając słuchaczy, pomimo nie do końca tanecznej formy muzycznej. Nie inaczej było w Graalu. Słuchacze przyjęli Sally bardzo ciepło.Po nu metalowych, melancholijnych dźwiękach przyszedł czas na klasyczne hard rockowe granie. Scene przejął zespół Luna Eclipsis zespół, który często w minionym roku występował na scenach Koszalina. Do najbardziej ambitnych projektów grupy należała rock opera, której wystawienie w  sali widowiskowej Centrum Kultury 105 nie należało do udanych. Okazało się, że po dziesięciu miesiącach formacja poczyniła olbrzymie postępy. Skrzeczący i mocny wokal  Adriana Orłowskiego, otrzymał porządne wsparcie w postaci mięsistego brzmienia gitar. Kompozycje czerpiące z ducha lat 70 - tych ubiegłego wieku, zachwyciły pomysłowością aranżacji. Po niespełna roku pracy muzyków nad formą zespołu okazuje się, że  Luna Eclipsis w końcu brzmi rasowo. Na koniec organizatorzy przygotowali absolutną petardę. Wieczór zakończyło metal core'owe  szaleństwo z zespołem Spineless Back. Grupa wystąpiła jako kwintet. Do zespołu dołączył basista – Artur Zmitrowicz, co zdecydowanie dodało formacji potężnego, brzmieniowego kopa. Doskonale przemyślane kompozycje oparte na prostych rytmach, uderzały w publiczność niczym rozszalałe tsunami. Przemysław Mikulski fantastycznie sprawdził się w roli frontmana grupy, który swoim growlem trząsł pubem w posadach. Reakcja publiczności była do przewidzenia. Pod sceną  zakotłowało się, natomiast pozostali niepogujący słuchacze z pełnym podziwem, niczym zahipnotyzowani, obserwowali  to, co dzieje się na scenie. Koncert   zakończyły okrzyki i oklaski w pełni zasłużonego uznania.Choć nie było specjalnie czasu na zagranie bisu, muzycy Spineless Back uczynili gest dla rozentuzjazmowanej publiczności i zagrali jeszcze jeden utwór.Świetny wieczór z młodą energią. Wspaniale jest widzieć jak z początkujących szarpidrutów  wyłania się świeża, nieskrępowana energia. Oryginalność i zaangażowanie młodych, bije na głowę niejeden zespół starych, koszalińskich wyjadaczy.  ...
 

Chcemy ruszyć na festiwale

9 Grudnia 2014 godz. 20:42 Robert Kuliński
W najbliższy piątek, 12 grudnia w Clubie 105 odbędzie się impreza, gdzie wystąpią przedstawiciele młodej sceny muzycznej z Koszalina i Trójmiasta. Wśród czterech kapel będzie można usłyszeć punkową formację Que Pasa? Z dwoma muzykami grupy: Filipem Guściorą i Kubą Piętą rozmawia Robert Kuliński. Jak zaczęła się wasza przygoda z muzyką?Filip Guściora: Rok temu wymyśliłem sobie, że będę miał zespół. Ponad sześć miesięcy szukałem składu, żeby grać to, co chcę. Dążyłem do tego, żeby założyć zespół punkowy z  ogromnym uporem. Można powiedzieć, że po trupach. Ludzie się wykruszali z zespołu ze względu na inne preferencje muzyczne. Jest bardzo ciężko znaleźć kogoś do takiego grania, ale trafiłem na  chłopaków i wszystko układa się jak chciałem. Część muzyków pochodzi z Koszalina, część z Darłowa. Jak się wam udało spotkać?FG: Nawiązaliśmy kontakt bardzo punkową drogą, czyli przez facebooka. (śmiech) Pytałem wszystkich znajomych i nic z tego nie wynikało, pozostał portal społecznościowy.Kuba Pięta : Teraz jest bardzo trudno znaleźć punków, którzy znają różnicę  między górą a dołem gitary.  Słysząc was ostatnio w Kawałku Podłogi byłem pod wrażeniem, jak świetnie macie ograne piosenki. Dało się usłyszeć, że podchodzicie do swojej muzyki bardzo konkretnie. Jak wyglądają wasze próby i jak komponujecie? KP: Ostatnio jest tak, że najpierw powstaje tekst. Kiedy coś napiszę to wysyłam do „Grubego”(Filipa Guściory – red.) albo sam  układam muzykę. Kawałki bardzo mocno się zmieniają podczas prób. Staramy się dołożyć jak najwięcej, aby  nie były nudne, stąd różne wstawki i zmiany tempa. Świetnie to brzmi, bo nasz perkusista ma  dużą inwencję twórczą -  wychodzi poza jeden bęben i dwa talerze. (śmiech)Co was inspiruje do pisania tekstów? Moim zdaniem w muzyce punkowej jest to bardzo ważne, aby nie śpiewać o byle duperelach. KP: Teraz głównie ja piszę, ale  zaczynaliśmy od tekstów „Grubego”. FG: Później Kuchta (basista – red.) przyniósł  trzy piosenki. KP: Dużo tekstów trafia do kosza, ale jak już mi coś mi się spodoba, to zostaje do realizacji. Piszę o tym co mnie wkurwia, np. to, że co roku „patrioci” rozwalają stolicę albo codzienne  zatargi w budzie.  Wasz wygląd na pewno nie pozostawia otoczenia obojętnym. Wspomniałeś o problemach w szkole, a jak w ogóle odbierają was koszalinianie?KP: W Koszalinie w sumie bardzo rzadko mamy do czynienia z jakimiś objawami niechęci. Częściej na jakiś wyjazdach. Ostatnio mieliśmy przygodę w Koszalinie, gdzie ośmiu „miłych panów”  miało jakieś wąty. Różnie z takich sytuacji wychodzimy. Kiedyś wracaliśmy z kumplem ze sklepu na domówkę.  Znajomy poszedł przodem, po czym widzę go jak stoi z gościem około 40 – letnim ze starej gwardii skinheadowskiej z lat 90 -tcyh. Facet  był cały wydziarany w swasty. Okazało się, że to sąsiad mojego kumpla, więc nie było problemu. Czasem, jednak trafi się na drechów, którzy po prostu szukają zaczepki.FG: Oni nic nie rozumieją. Wystarczy im tylko to, że ktoś nosi glany, skórę i już jest okazja do bójki. A w szkole? Wspomnieliście wcześniej o zatargach.KP: Oj, mam przejebane  od drugiej klasy. Irokeza mam co prawda dopiero od wakacji, wcześniej miałem tylko uszy poprzekłuwane. Wiele razy słyszałem, że wylecę z tej szkoły itp. Zostały mi jeszcze trzy miesiące, tak więc udało mi się jakoś przetrwać. Zawsze mi grożą, że obleją mnie na koniec semestru, ale ja się  angażuje w wiele akcji. Niedługo zagram z nauczycielem Historii na koncercie charytatywnym. Niestety w mojej budzie tępione jest wszystko, co odchyla się od normy. Że jestem łysy w innych miejscach niż nauczyciele, to już im przeszkadza. FG: Po powrocie z wakacji miałem zielone włosy. Toczyłem boje z dyrekcją, aż w końcu zagrozili, że zawieszą mnie w prawach ucznia, więc odpuściłem.  Jesteście w klasach maturalnych. Co będzie z zespołem? Wyjedziecie z Koszalina?KP: Rozjeżdżamy się, ale jeszcze nie wiemy jak to się ułoży. Nasz basista miał wyjechać do Anglii, ja z kolei chcę składać papiery na studia do Poznania albo Warszawy. Natomiast myślę, że na weekendy będę przyjeżdżał do domu, więc jeśli skład się utrzyma to pociągniemy to dalej. FG:  „Fisiel” ze Spineless Back, jakoś daje radę, a też dojeżdża z innego miasta.KP: Przy takiej ilości czasu jaką mamy, to robienie prób nawet dwa razy w miesiącu będzie  miało sens. Bardzo pomaga nam darłowskie kino. Jeśli nie ma filmu, to potrafimy grać nawet osiem godzin. To jest wystarczająca ilość czasu, żeby dwa razy zagrać koncertowego seta i popracować nad nowymi utworami. Jakie macie plany na najbliższy czas?FG: Teraz najważniejsze jest demo. Chcemy ruszyć na festiwale, a bez dobrego materiału nie da się tego zrobić. Mamy zarejestrowane kawałki z Inferno, jak graliśmy przed  Bunkrem i to jak na razie są nasze najlepsze nagrania. Zgłosiliśmy się w Darłowie na przesłuchania do Mam Talent, gdzie główna nagroda to  siedem stów i chcemy to przeznaczyć właśnie na demo. KP: Tak, to będzie takie typowe granie dla kasy. Pierwszy raz nam się coś takiego zdarza. Graliście już kilka koncertów. Opowiedzcie jak to wyglądało, jak przyjęła was publiczność? KP: Pierwszy koncert zagraliśmy na festiwalu Rock nad Wieprzą, jako zupełnie nieznany zespół. Było trochę znajomych, którzy próbowali jakieś pogo rozkręcić, ale my nie byliśmy jeszcze do końca zgranii.FG: Wystąpiliśmy po dwóch miesiącach prób, więc piosenki nie były idealnie dopracowane.   KP: Drugi koncert był już po dłuższym okresie grania. Zorganizowaliśmy go zupełnie według zasady D.I.Y. u mojego ojca w warsztacie w Skwierzynce. Zaprosiliśmy znajomych  i przyszło koło 40 osób. Był świetny garażowy klimat. Bardzo mi się podobało. Potem wystąpiliśmy przed Bunkrem i publika bardzo dobrze nas przyjęła. To jest też ciekawa historia, bo zaczęliśmy koncert zupełnie z biegu. Chcieliśmy zrobić próbę dźwięku, a tu nagle podczas kawałka  ludzie zaczęli podchodzić pod scenę i dostali szału. Kilka utworów zagraliśmy zupełnie bez odsłuchu, bo zapomnieliśmy dać akustykowi znać, żeby nam go włączył. Powiedzcie jak punk rock pojawił się w waszym życiu?FG: Od pierwszego Woodstocku wiedziałem co chcę robić. Miałem gitarę już wcześniej, ale ten wyjazd zmienił wszystko. KP: Kiedy  ktoś mi mówił punk rock i pokazywał jakiś Green Day, to mi się to w ogóle nie podobało. Miałem 15 lat i byłem pierwszy raz na dużym festiwalu bez starych. Wiadomo nie oszczędzałem sobie rozrywek. O ile dobrze pamiętam, byłem na koncercie Elektrycznych Gitar, gdzie się całkiem ładnie się porobiłem i wracając do namiotu mijałem scenę Kryszny. Tam występował zespół Zmaza. Trafiłem na samą końcówkę,  gdzie grali „Idola”. Stałem zupełnie pochłonięty ich muzyką, dali totalnego czadu. Kiedy wróciłem z Woodstocku zacząłem szukać, bo wtedy oczywiście nie zapamiętałem nazwy kapeli, ale tytuł „Idol” wbił mi się w głowę. Potem był Sex Pistols, The Exploited, a następnie przerzuciłem się na Dezertera  i generalnie kapele z przekazem. Dzięki za rozmowę i do zobaczenia  w piątek na koncercie....
 

Nowy rynek według mieszkańców

11 Grudnia 2014 godz. 12:51 Robert Kuliński/ fot. Artur Rutkowski
Nowy Rynek Staromiejski od ponad miesiąca jest otwarty dla mieszkańców. Opinie koszalinian na temat formy przebudowanego placu przed ratuszem są różne. Znacznej większości mieszkańców  rynek podoba się. - Nie jestem specem od architektury, ale wydaje mi się, że fajnie jest to przemyślane. - Mówi Czesław, elektronik. - Jest  czysto, przestrzennie, nowocześnie i przyjemnie. Myślę , że fontanna w lato będzie wspaniałą atrakcją dla dzieci.  Aktualnie to fontanna jest zdecydowanie największą atrakcją rynku. - Odrestaurowany - a raczej przebudowany rynek - przypadł mi do gustu. - Twierdzi Mateusz Szczepański, fotograf. -  Fontanna w letnie dni na pewno będzie sporą atrakcją. Plac dużo wolnej przestrzeni, która jest atrakcyjnie i zarazem minimalistycznie zagospodarowana. Wieczorem jest kolorowo - nawet w okresie zimowym. Nie bardzo rozumiem koncepcję sceny koło ratusza, wystarczyłaby tam mniejsza kawiarenka, ale cieszę się, że nowy budynek nawiązuje swoim stylem do ratusza. Nie ma co się łudzić - nie będziemy drugim Poznaniem czy Warszawą i wydaje mi się, że plac jest dobrze zagospodarowany. Dodam jeszcze, że już kilka par ślubnych, chce tam sobie zrobić zdjęcia ze względu na ładne iluminacje. Podejrzewam, że w lato z fontanną też klienci będą chcieli, bo jest fajnie podświetlona.Ratusz, choć często wyśmiewany jako „budynek z taboretem”  dla miłośników architektury  jest swoistą perłą modernizmu. Odrestaurowanie jego formy niektórym, nie do końca jednak odpowiada. -  Ratusz jest, jaki jest. Wielu architektów chwali  jego formę.  Pomimo całkiem sporych pieniędzy włożonych w remont  uważam, że nie do końca wygląda dobrze. Plastikowe okna o bardzo szerokich ramach nieco szpecą, ale największą zbrodnią jaką dokonano na bryle  budynku jest telebim. - Mówi Mariusz Staszewski, doktor nauk technicznych w dziedzinie budownictwa. - Moim zdaniem budynek publiczny nie powinien służyć, jako miejsce do reklamy.  Jak każda zmiana w  przestrzeni publicznej renowacja placu przed ratuszem ma także swoich zwolenników i przeciwników. - Nie podoba mi się ten  klocek  zasłaniający jedyną zabytkową kamienicę przy rynku. - Mówi Mieczysław, emeryt. - Jeśli już to postawiłbym go po drugiej stronie,  za fontanną. W ogóle wydaje mi się, że nie przemyślano warunków, jakie panują w tym miejscu. Po zimie okaże się, że odpływy wody  z fontanny są zapchane, nie tylko odchodami gołębi, ale także piachem i okruchami chleba.  To samo tyczy się szklanego dachu przy wejściu do budynku. Jest pod kątem prostym. To idealne miejsce na toaletę dla gołębi i jestem pewien, że już niedługo przestanie błyszczeć. Nowy oszklony budynek w założeniu mający pełnić funkcje restauracji, galerii i sceny plenerowej nie odpowiada także Annie, studentce. - Moim zdaniem powinni wrócić do tego sporo starszego wyglądu, a nie stawiać ten obiekt. Sama nazwa Rynek Staromiejski kojarzy mi się z deptakiem, ławeczkami, drzewkami.  Raczej „starodawnie" - jak na fotografiach sprzed wielu wielu lat. Lepiej gdyby tę kasę przeznaczyli na łatanie dziur na drogach albo pomoc potrzebującym. - Dodaje. -  A wywalili kasę, żeby wyglądało - gorzej?Przypomnijmy,że rynek został oddany niemal z czteromiesięcznym opóźnieniem. Firma Infrabud nie dotrzymała terminu zawartego w umowie, który upłyną z końcem czerwca bieżącego roku. Za każdy dzień zwłoki naliczana była pokaźna kara. Finalnie  sięgnęła ogromnej kwoty w wysokości ponad 3 mln zł.  W rezultacie ratusz potrącił tę sumę z wynagrodzenia dla firmy.Opinie dotyczące nowej formy Rynku Staromiejskiego są różnorodne i dotyczą wielu elementów. Jak Wam - Drodzy Czytelnicy podoba się nowy rynek? Zapraszamy do dyskusji....
 

PIS: ostrzega publicznie

18 Grudnia 2014 godz. 6:20 ekoszalin za wsse.szczecin.pl, fot. gb.holle.ch
Państwowa Inspekcja Sanitarna: niektóre produkty marki „Holle” nie powinny być spożywane. W przypadku posiadania kwestionowanych produktów zaleca się zaprzestanie ich spożywania i dokonanie zwrotu do miejsca zakupu lub zniszczenie. Ostrzeżenie publiczne dotyczące żywności: W sprawie wykrycia obecności atropiny i skopolaminy w produktach dla niemowląt i małych dzieci marki „Holle” Zagrożenie: Stwierdzenie obecności organicznego związku chemicznego z grupy alkaloidów w żywności dla niemowląt i małych dzieci, którego obecność w produktach żywnościowych nie jest dopuszczalna. Spożycie kwestionowanych produktów może spowodować krótkoterminowe negatywne skutki zdrowotne, na przykład, rozszerzone źrenice, zmiany rytmu serca, suchość w ustach, zaparcia, zatrzymanie moczu i zaczerwienienie skóry. Substancje chemiczne obecne w produkcie zostaną wydalone z organizmu, a tym samym nie ma zagrożenia długoterminowego. Szczegóły dotyczące produktu: Wszystkie partie produktów: Holle Bio-Babybrei Hirse (z ryżem), Holle Bio-Babybrei Hirse Apfel-Birne Holle Bio-Babybrei 3-Korn Holle Bio-Milchbrei Hirse Lebenswert bio Hirse & Reis Vollkornbrei Kraj pochodzenia – Szwajcaria Producent - Niemcy - Holle Baby Food Gmbh Serviceburo Odbiorcy/dystrybutorzy w Polsce – - Victualia Saluber Ekologiczne Produkty Żywnościowe, Al. Prymasa Tysiąclecia 60/62, 01-424 Warszawa, - Maribel Food & Lifestyle Sp. z o.o., ul. Wiwulskiego 36/10 51-629 Wrocław, - Biosfera Katarzyna Lech, ul. Feliksów 4b, 05-400 Otwock, - Dominika Tatarczyk, ul. Jerzmanowska 19, 54-530 Wrocław, - Eko Spiżarnia, Warzymice 101B, 72-005 Przecław, - Magdalena Przewoźna-Kupczyk, Obornicka 117/7, 62-002, Suchy Las, - Neway Sp. z o.o., ul. Choinkowa 37, 43-450 Ustroń, - PHU Wakame II, ul. Sikorskiego 8, 70-313 Szczecin, - Rolnik Ekologiczny S.C., ul. Turecka 1, 00-745 Warszawa, - Aleksy Kosmala, Osiek 74, 99-414 Kocierzew, - BIOEDEN, ul. Borowinowa 53A, 30-698 Kraków, - Eko-Kraina, AL. KEN 98 lok. U 8, 02-777 Warszawa, - EKO-WYSPA, Grunwaldzka 1A, 72-600 Świnoujście, - Jan Cichecki, ul. Słupecka 10, 02-309 Warszawa, - MEDBUD Zakład Remontowo-Budowlany, ul. Krupnicza 12/1, 44-100 Gliwice, - Organic Farma Zdrowia SA, ul. Głubczycka 11/1, 02-417 Warszawa, - Przyjaciele Jedzenia S.C., ul Jaskółcza 34c, 65-465 Zielona Góra, - Veget, ul. Szymborskiej 7, 32-545 Karniowice, - Vita-Natura, ul. Akacjowa 29, 62-023 Gądki, - Natura Aneta i Radosław Kaczyńscy, ul. Żółwińska 25, 05-830 Nadarzyn, - Pathfinder-Polska, Józefa Ignacego Kraszewskiego 14, 05-082 Stare Babice, - Rolnik Ekologiczny S.C., ul. Turecka 1, 00-745 Warszawa, Działania podjęte przez przedsiębiorców i organy urzędowej kontroli: 1.Niemiecki producent i niemiecki dystrybutor podjęli działania mające na celu wycofanie kwestionowanych produktów z rynku. 2.Niemiecki producent wydał ostrzeżenie publiczne na następujących stronach internetowych: www.Lebensmittelwarnung.de oraz http:// www.holle.ch/de_DE/ueber-uns/aktuelles#14085 3. Organy PIS podjęły działania zgodnie z ustawowymi kompetencjami w celu sprawdzenia czy polscy odbiorcy zostali poinformowani przez niemieckie firmy o konieczności bezzwłocznego wycofania kwestionowanych produktów z obrotu oraz czy polskie firmy podjęły odpowiednie działania mające na celu ochronę zdrowia konsumentów. Zalecenia dla konsumentów: Wyżej wymienione produkty marki „Holle” nie powinny być spożywane. W przypadku posiadania kwestionowanych produktów zaleca się zaprzestanie ich spożywania i dokonanie zwrotu do miejsca zakupu lub zniszczenie.            ...
 

 

polskielng Ekosun