Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Wiki:                 baza noclegowa   dla dzieci  

Zapadka powalczy na EFS 3

2013-03-04 22:57:00 Artur Rutkowski / fot. FB Kornela Zapadki
Jak wszyscy dobrze wiemy, już 6 kwietnia impreza jakiej w Koszalinie jeszcze nie było, bowiem w Hali Widowiskowo Sportowej odbędzie się Gala - Extereme Fighting Sports 3. Podczas, której nie zabraknie, również koszalińskich aspektów w oktagonie zaprezentuje się m.in. Kornel Zapadka z Berserkers Team Koszalin.

Kornel, ulubieniec koszalińskiej publiczności, posiadacz czarnego pasa BJJ Kornel Zapadka, a jego bilans w MMA to 3 zwycięstwa oraz jedną porażkę.

 

Jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników jacy wystąpią na gai EFS 3. Jego przeciwnika poznamy za jakiś czas.

 

Ważniejsze osiągnięcia Kornela Zapadki:
BLACK BELT BRAZILIAN JIU-JITSU FROM RICARDO DE LA RIVA - 2011
WORLD CHAMPION CBJJE - 2007, 2008, 2011- ABSOLUTO
WORLD CHAMPION - INTERNATIONAL MASTER&SENIOR - 2007, 2008, 2011
WORLD CHAMPION JIU-JITSU NO GI - 2009
EUROPEAN CHAMPION -2007, 2009 - ABSOLUTO
WORLD CUP CHAMPION - 2007, 2011
VICE CHAMPION PANAMERICANO JIU-JITSU OLIMPICO - 2012 BLACK BELT
CHAMPION BRAZILIAN CUP - SUPER HEAVY and CHAMPION ABSOLUTO - BLACK BELTS
3 place on EUROPEAN Championsip 2013 - black belts
5 TIMES POLISH CHAMPION
POLISH CUP CHAMPION - 2007, 2010
SCANDINAVIAN OPEN CHAMPION - 2007, 2008
4 TIMES GERMAN OPEN CHAMPION
BRAZILIAN CUP CHAPMION - 2010 and VICE CHAMPION NO GI
VICE CHAMPION WORLD CUP - 2007 - ABSOLUTO
VICE CHAMPION RIO OPEN IBJJF -2009, 2011
VICE CHAMPION BRAZILIAN NATIONALS JIU-JITSU NO GI CHAMPIONSHIP and 3 place ABSOLUTO - 2010
VICE CHAMPION EUROPEAN - 2007 - ABSOLUTO, 2009
VICE CHAMPION RIO OPEN CBJJE - 2011 and 3 place ABSOLUTO
VICE CHAMPION ADCC SPAIN OPEN TRIALS 2006
CAMPEONATO F.J-J.RIO CHAMPION 2010, 2011 SUPER PESADO and ABSOLUTO
VICE CHAMPION POLISH JIU-JITSU NO GI - 2011
CHAMPION POLISH CUP JIU-JITSU NO GI and VICE CHAMPION ABSOLUTO - 2012 BLACK BELT

 

Już niedługo porozmawiamy z wojownikiem z naszego miasta. Więcej informacji już niedługo.

 

Dodajmy, że ruszyła już sprzedaż biletów na kwietniową galę, a można je nabywać on-line na stronie https://bilety.hala.koszalin.pl/

 

Cała gala będzie, również na żywo transmitowania w ogólnopolskiej stacji telewizyjnej Orange Sport. Oprócz walk widzowie zobaczą występ gwiazdy muzycznej, a także pojawią się goście gali

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Top Model w Mielnie

14 Lipca 2014 godz. 18:44 Robert Kuliński / fot. Firmus Group
W minioną niedzielę mieleński apartamentowiec Dune gościł ekipę telewizyjną programu Top Model. W ekskluzywnych wnętrzach i na specjalnie przygotowanej scenie przed budynkiem, realizowany był kolejny odcinek popularnego show. Program pojawił się na antenie w 2010 roku i cieszy się ogromną popularnością wśród telewidzów. Top Model to show, za sprawą którego uczestniczki mogą się  przekonać, czy łatwo jest przeżyć w przepełnionym stresem świecie top modelek.   Program śledzi losy grupy młodych dziewcząt, różniących się od siebie pod względem pochodzenia czy wyglądu. Wszystkie jednak mają jeden wspólny cel, kontrakt z prestiżową agencją modelek. Podczas trwania serii, dziewczyny biorą udział w wielogodzinnych treningach – uczą się, jak należy poruszać się po wybiegu, jak zachowywać się przed obiektywem i jak efektownie zaprezentować swoją osobowość.     Przyjęte jest, że wszystkie kandydatki przechodzą dużą wizerunkową metamorfozę. Przez cały czas finalistki mieszkają w wynajętym luksusowym domu, pod stałym nadzorem kamer. Dzięki temu, widz jest obserwatorem nie tylko powierzchownej zmiany każdej dziewczyny, ale także ich wewnętrznej transformacji osobowości.   Widzowie mają szansę poznać charakter każdej z kandydatek. Wpływ zmian w wizerunku na przemiany w psychice pretendentek. Zobaczyć jak wygląda rywalizacja między finalistkami, a także jak przekłada się ona na ich wzajemne relacje i prywatne stosunki. Pod koniec, udział w programie łączy się z zagranicznym wyjazdem do prawdziwej stolicy światowej mody np. Nowego Jorku, Mediolanu czy Paryża. Program może zwyciężyć tylko jedna osoba.     - Producenci  programu sami się do nas zgłosili – mówi Cezary Kulesza pracownik managmentu Dune. - W ciągu tygodnia zjeździli całe wybrzeże szukając odpowiedniego miejsca i nasz apartamentowiec przypadł do gustu. Prawdopodobnie emisja  mieleńskiego odcinka  będzie miła miejsce we wrześniu.   Wśród  gości obecna była Aleksandra Kobyłecka, szczypiornistka AZS, która uczestniczyła w innym programie telewizyjnym Ugotowani. - Z podziwem patrzyłam na dziewczyny, które musiały chodzić w takich, naprawdę wysokich szpilkach – mówi Kobyłecka. - Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak to, ile czasu zajmują same przygotowania.  Uważam, że była to świetna okazja, aby zobaczyć jak produkcja telewizyjna wygląda od kuchni. Sami jurorzy musieli  spędzić wiele czasu na przygotowaniach do rozpoczęcia  zdjęć. Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, że praca w telewizji jest naprawdę ciężka.   Teraz pozostaje nam jedynie czekać na emisję nowego sezonu Top Model....
 

Puszczyk zaprasza

20 Lipca 2014 godz. 20:16 Robert Kuliński
Niedzielne otwarcie nowej, koszalińskiej kawiarni Puszczyk przyciągnęło wielu zainteresowanych nietypową ofertą lokalu. Wyjątkowość miejsca polega na  tym, że  przystosowane jest do potrzeb zarówno rodziców, jak i dzieci. Wcześniej pod adresem Zwycięstwa 106/107 mieścił się pub muzyczny Freak. Z racji zupełnie innego profilu, właścicielka - Ewelina Żukowska - Nadulska  wraz grupą znajomych musieli wykonać  gruntowny remont, wprowadzając  dużo światła i ciekawych elementów wystroju. Na ścianach pojawiły się portrety zwierząt. Większość lokalu jest wymalowana na śnieżno – biało, całości  domowej atmosfery dopełniają drewniane elementy. Dobrym rozwiązaniem było wykorzystanie luksferów  w małych, bocznych okienkach, które za czasów poprzednich właścicieli były zasłonięte i niewykorzystane. Wydaje się jakby zamysł na oświetlenie przestrzeni kawiarni, było priorytetem, gdyż światła jest bardzo dużo.Przy samym wejściem do lokalu znajduje się skromny bar, gdzie  można zakupić liczne  smakołyki - od babeczek z owocami przez  ciasta, sałatki i kanapki, po najróżniejsze rodzaje kaw  i herbat. Po prawej stronie na półpiętrze znajduje się  miniplac zabaw, oferujący zjeżdżalnię i  różnego rodzaju atrakcje dla najmłodszych. Tam też prowadzone będą warsztaty artystyczne dla dzieci. O niedzielnym poranku  odbyły się zajęcia z angielskiego z wykorzystaniem dramy i animacji. W sąsiedztwie sali warsztatowo -  zabawowej znajduje się miejsce dla rodziców wyposażone w  proste drewniane stoliki, gdzie można spotkać się ze znajomymi, mając  jednocześnie  ciągły kontakt z bawiącymi się dziećmi.Jak poinformowała Anna Węgrzynek, jedna z pomysłodawczyń Puszczyka -  Od samego rana, czyli godziny 10:00 mamy ciągły ruch, zdziwiłam się, że aż takim zainteresowaniem będzie się cieszył nasz lokal. Dzieci bardzo dobrze się tutaj czują, a to jest przecież najważniejsze. Podczas pierwszego dnia oficjalnej działalności kawiarni najmłodsi mogli dowiedzieć się jak powstaje miód dzięki prezentacji  Pasieki Józefa Soleckiego. Można było także zobaczyć i zakupić wyroby Pani Szpoolki, która tworzy różności dla najmłodszych z materiału, od prostych  namiotów po  poduszki i akcesoria małych rycerzy i księżniczek. Oprawę muzyczną zapewnił DJ Kriba. Zwieńczeniem oficjalnej części otwarcia był happening malarski z udziałem najmłodszych. Na dzień dzisiejszy nie ma jeszcze szczegółowo ustalonego  planu działań, ale  na pewno w tygodniu odbywać się będą zajęcia dla dzieci i dorosłych, m.in. warsztaty plastyczne, językowe taneczne oraz fitness. Będą też  spotkania ze specjalistami, psychologiem dziecięcym oraz położną. W Puszczyku znajdziecie również  strefę dla mamy karmiącej.Kawiarnia będzie czynna codziennie w godzinach  10 – 19:00....
 

Pamięci Henryka Ficka

10 Lipca 2014 godz. 21:31 Robert Kuliński/ fot. arch. prywatne
Na koszalińskim cmentarzu pojawił się nietypowy pomnik upamiętniający zmarłego w zeszłym roku Henryka Ficka, trenera i twórcę Centralnego Ośrodka Szkolenia Taekwondo . Autorami projektu, nagrobka są mgr Paulina Kminikowska i prof. Jacek Ojrzanowski z Instytytu Wzornictwa Politechniki Koszalińskiej. Założeniem było podkreślenie, jak ważna dla trenera była kultura wschodu nie tylko w wymiarze samej sztuki walki, ale także jej symbolice, etyce  i tradycji. Nagrobek przedstawia koreańską bramę przejścia do świata duchowego. Proces  projektowy był tradycyjny – mówi Kminikowska –  wspólnie z prof. Ojrzanowskim, opracowaliśmy ideę,  następnie przygotowaliśmy rysunki techniczne i całą dokumentację. Postanowiliśmy odwołać się do przyrody. Zależało nam na podkreśleniu naturalnej harmonii,  jakże ważnej w filozofii wschodu. Pomysł polegał na tym, aby pomnik niejako wyrastał z ziemi. Rozważaliśmy także różne warianty kolorystyczne i materiałowe – dodaje -  zdecydowaliśmy się na klasyczny czarny granit. Otoczenie  zostało także wybrukowane dzięki czemu udało się osiągnąć pożądany efekt. Skojarzenia wizualne są jednoznaczne – mówi Sylwester Dziekanowski, trener sekcji brazylijskiego Ju – Jitsu Ronin Gold Team Koszalin. – Zresztą ten sam symbol znajdował się przed wejściem do sali, w której Henryk Ficek prowadził swoją szkołę. Był zasłużonym trenerem, który konsekwentnie szedł obraną ścieżką, stawiając wyzwania swoim uczniom oraz innym koszalińskim sportowcom -dodaje. -  Uważam taki sposób upamiętnienia go za jak najbardziej słuszny. Symbole pamięci o wybitnych zawodnikach, trenerach oraz zasłużonych nie tylko w dziedzinie sportu powinny powstawać jak najczęściej, niekoniecznie ograniczając się tylko i wyłącznie do przestrzeni cmentarza. ...
 

Plaża miejska – opinie i pomysły

11 Lipca 2014 godz. 15:20 Paweł Kaczor / info. UM Koszalin / fot. ArtRut
Najnowsza inwestycja miasta – plaża miejska – bije rekordy popularności. Niezależnie od pogody, koszaliński zalew oblegany jest przez mieszkańców. To był strzał w dziesiątkę. Zalew i plaża to inwestycja, która praktycznie nie ma przeciwników. Jednoczy młodych mieszkańców jak i tych w jesieni życia. Wniosek płynie z tego jeden. Zalew był potrzebny i szybko wpisał się na listę najatrakcyjniejszych miejsc w Koszalinie. A co na to sami zainteresowani? Postanowiliśmy posłuchać tego, co mówią o tym miejscu koszalinianie.    Plaża miejska zdecydowanie zdaje swój egzamin. To doskonałe miejsce dla całych rodzin, seniorów oraz młodzieży. – Pomysł jest jak najbardziej trafiony. W końcu jakieś miejsce, w którym można się zarówno zrelaksować, jak i aktywnie wypocząć. Oczywiście przydałaby się szersza plaża, więcej koszy na śmieci czy zrobienie jakiejś utwardzonej ścieżki, żeby można było obejść zalew. To takie drobiazgi, które z biegiem czasu mogą zostać ulepszone. – uważa Angelika Urbańska.   Zalew jednoczy młodych mieszkańców, jak i tych w jesieni życia. Mieszkańcy mogą korzystać m.in. z wyciągu do wakeboardingu, placu zabaw czy rowerów wodnych. – Miejsce ogólnie mi się podoba. Fajnie jeśli znalazłyby się tam słomiane parasole i muzyka. Zalew to dobra opcja, bo nie trzeba się przepychać przez korki do Mielna. – komentuje Justyna Smokowska. – Jak dla mnie jest to druga po Sportowej Dolinie fajna inwestycja w Koszalinie. Widać, że jest jeszcze nie do końca zagospodarowana, ale mam nadzieję, że to się niedługo zmieni. – podaje Agata Łobacz.   Koszalińska plaża co prawda wymaga drobnych poprawek, lecz w pełni wywiązuje się ze swojego zadania. – Ogólnie teren mi się podoba. Przydałoby się więcej miejsc parkingowych i muzyka, bo jest cicho i dziwnie. Miejsca z jedzeniem są mało atrakcyjne i brakuje oświetlenia nocą. Plaża umiera po zachodzie słońca, a szkoda. – stwierdza Anna Błażkowska.    Koszalińska plaża co prawda wymaga drobnych poprawek, lecz w pełni wywiązuje się ze swojego zadania. – Można by ogarnąć trochę wodę, bo jak się płynie blisko żółtych boi to jest pełno glonów i innej roślinności. Jak pływałem to byłem cały zielony, niezbyt przyjemne uczucie. Poza tym bardzo fajne miejsce. W końcu nie trzeba jeździć nad jezioro, tylko można w Koszalinie zostać na spokojnie i popływać. – uważa Mateusz Kowalski.   - Miejsce jest super alternatywą dla osób, które z różnych przyczyn nie mogą lub nie chcą pojechać gdzieś poza miasto. WakePark, plaża i plac zabaw uważam za świetne pomysły. Oby tylko się to rozwijało, a nie stało w miejscu. Przydałoby się więcej straży miejskiej, śmietników i tabliczek z zakazem palenia. – komentuje Dominika Bielecka. – Uważam, że dla „potrzebujących cienia” parasole byłyby fajnym rozwiązaniem. Dodatkowo żeby była budka z lodami i mały spożywczak. – dodaje Sandra Kwiatkowska.   Ludzie wykorzystują istniejące barierki ogradzające plażę, wygodniej byłoby zamontować jeszcze kilkanaście stojaków obok już istniejących. Miasto planuję rozwijać koszaliński zalew. – Rozważamy dodatkowe atrakcje. Możliwe, że powstaną kolejne zabawki dla dzieci. Chcemy wprowadzić na terenie plaży miejskiej kino na leżakach. Ogłosiliśmy również konkurs na nazwę zalewu. Liczymy na to, że plaża zakorzeni się w świadomości mieszkańców jako miejsce wypoczynku i rekreacji. – mówi Robert Grabowski, rzecznik prasowy prezydenta Koszalina.   Poniżej przedstawiamy sugestie dotyczące funkcjonowania kąpieliska, które usłyszeliśmy od użytkowników plaży, czyli ekoszalin.pl z uchem na piasku. :-)   Chodzenie boso do toalety jest torturą. Plaża, a właściwie zejście do wody mogłaby być trochę szersze – rozładuje to w ciepłe dni tłok na istniejącym terenie. Więcej koszy na śmieci – na samej plaży jest tylko jeden główny, trochę to mało nawet jeśli jest regularnie opróżniany. Więcej miejsc rowerowych – ludzie wykorzystują istniejące barierki ogradzające plażę, ale wygodniej byłoby zamontować jeszcze kilkanaście stojaków obok tych istniejących. Szczególnie, że jest sporo miejsca. Droga do toalety wyłożona jest tłuczniem, po którym chodzenie boso jest torturą. Ideałem byłyby chodniki z desek, tak jak jest na części alejek. Jeśli chodzi o same toalety to należy się wielki plus dla zarządcy za to, że są bezpłatne. Wpływa to korzystnie na jakość i czystość wód zalewu. Na plaży przydałyby się muzyka – choćby zwyczajny głośnik z podłączonym lokalnym radiem. Piasek w zbiorniku mógłby być wysypany dalej, bo z powodu płytko rosnących wodorostów pływa się ciężko i nieprzyjemnie. Teren kąpieliska jest rozległy, a wykorzystuje się tylko przednią część. Brakuje zejść z parkingu na alejki przy plaży. Brakuje zejść z parkingu na alejki przy plaży. Co prawda kilka jest, ale ludzie i tak chodzą tak jak chcą. Przez to trawa na mikroskarpie jest już wydeptana i poprzesuwana. Na terenie kąpieliska nie ma drzew, przez co nie ma cienia. Warto byłoby zamontować np. słomiane parasole w części plaży lub na przylegających do niej terenach zielonych.   Pomysły mogą przyczynić się do uatrakcyjnienia zalewu. Zachęcamy również Was - drodzy czytelnicy - do wpisywania własnych propozycji. Do sprawy będziemy wracali wielokrotnie i postaramy się, aby pytania i sugestie nie zostały bez odpowiedzi.   Zapraszamy do obejrzenia oficjalnego filmu promującego zalew i plażę autorstwa Studia 105.   ...
 

Sztuka na ulicach Mielna

14 Lipca 2014 godz. 17:13 Robert Kuliński
Jak co roku wakacyjna porą, Mielno to turystyczna Mekka. Przyciąga turystów, restauratorów, drobnych handlowców, ale także artystów. Na ulicach Mielna można spotkać wielu przedstawicieli  twórczego rzemiosła. Niektórzy prezentują swoje umiejętności tylko po to, żeby zabawić widzów, inni traktują swoje zajęcie  bardzo poważnie-  jako pracę zarobkową. Podążając  w stronę  głównego wejścia na plażę, trudno nie usłyszeć oklasków i okrzyków przywodzących na myśl polskie kabarety. Tuż obok dumnego Pomnika Morsa prezentują się  tancerze z koszalińskiej grupy N.A.S.A. BBoye i jedna BGirl występują  w swego rodzaju spektaklu, gdzie taniec jest tylko jedną ze składowych. Gagi i dowcipy  przyciągają tłumy widzów. Podczas 20 minutowego show jest czas dla publiczności, która ochoczo zasila  artystów darowizną. Widzowie wrzucają do tradycyjnej czapki nie tylko monety, ale także banknoty  o zróżnicowanym nominale. Spośród wielu tytułów N.A.S.A można wyliczyć, zdobyte czterokrotnie, mistrzostwo Polski w tańcu ulicznym oraz nagrody Prezydenta Miasta Koszalina za osiągnięcia artystyczne. Pytane nasuwa się samo. Dlaczego tancerze występują na ulicy? Nie chodzi o pieniądze - mówi Marcin Grzybowski reprezentant grupy N.A.S.A czterokrotny mistrz Polski.- Po prostu kochamy to, co robimy. Mielno to także miejsce, w którym zaczynaliśmy tańczyć 16 lat temu. Zależy nam na propagowaniu takiego spędzania czasu. Chcemy zarazić ludzi naszą pasją do breaka. Nie chcieliśmy jednak  skupiać się tylko na samym tańcu, a wprowadzić elementy kabaretowego show – dodaje.  - Zainspirowaly nas podróże  po całej Europie. Widzieliśmy wiele  fajnych pokazów, które  były podane w formie  typowo rozrywkowej. Jest także inny powód. Jesteśmy weteranami breaka w Polsce.  Wiadomo, że zdrowie już trochę nie dopisuje. Staramy się te elementy, których nie jesteśmy w stanie wykonać, zastąpić czymś śmiesznym. Na tym właśnie polega show. Nie koniecznie trzeba pokazać rzeczy strasznie trudne, ale przede wszystkim dać ludziom dobrą zabawę. Symboliczne zbieranie pieniędzy do czapki nie  jest  dyktowane chęcią zarobku- wyjaśnia. -  Jesteśmy artystami i  dajemy ludziom możliwość odwdzięczenia się za show. Jednak jest to  tylko decyzja widza. Jeśli uzna, że  nasz pokaz wart jest jakiś pieniędzy może się dorzucić, ale nie musi. Uważam, że jest to uczciwe. Członkowie grupy N.A.S.A. prowadzą zajęcia z gimnastyki i akrobatyki w Hali Sportów Walki przy stadionie Gwardii. Zapisy zaczną się już od 15 września.   Nieopodal miejsca, gdzie występują koszalińscy Bboye, można skorzystać z usług jednego z najsłynniejszych artystów letniego deptaku, który zajmuje się zupełnie inną dziedziną sztuki. Rysownik, Krzysztof Urbanowicz za odpowiednią opłatą oferuje sporządzenie portretu lub karykatury. Właśnie mija już dwudziesty piąty rok mojej pracy tutaj – mówi artysta. - Wiele osób  wita mnie co roku z radością i twierdzi, że nie wyobraża sobie deptaku beze mnie. Natomiast dla mnie jest to po prostu kolejny sezon. Pracuję głównie z powodów finansowych, ale rysowanie karykatur sprawia mi też dużą frajdę. Poza sezonem również dużo ich rysuję  u siebie w pracowni.Zamawiane są jako prezenty np. dla szefów, czy z okazji rocznicy ślubu. Tutaj na deptaku sprzedaję zdecydowanie mniej portretów, co wynika zapewne z różnicy w cenie, ale także  dlatego, że karykatura zajmuje mniej czasu - dodaje. - Choć ludzie są na wakacjach to ciągle gdzieś się spieszą. Nie mają cierpliwości na dłuższe posiedzenia u mnie. Miłośnicy malarstwa również znajdą coś dla siebie. Blisko centrum, można napotkać na  stoisko z obrazami  artystów  z całej Polski. W ofercie są głównie obrazy olejne prezentujące pejzaże. Można znaleźć też parę  portretów oraz martwe natury. Sprzedaje obrazy swoich znajomych – mówi Sebastian Klonowski. - Można u mnie kupić obrazy Jerzego Frańczaka ze Strzyżowa, Ryszarda  Tyszkiewicza, który uczył się u Dudy Gracza. Jest kilka dzieł Piotra Olbrychowskiego z Katowic, Tomasza Owczarskiego oraz  dość sporo prac świeżych absolwentów akademii. W tym roku ludzie chętnie kupują obrazy. Od trzech dni sprzedało się aż siedem. W ubiegłym sezonie przez całe wakacje sprzedałem tylko trzy. Ceny zaczynają się od 120 zł, a najdroższy obraz kosztuje 2 tys. zł. Zauważyłem ciekawą  zależność, że klienci są zainteresowani głównie pracami olejnymi, gdyż uważają, że  to jest malarstwo „prawdziwsze”. Gorzej na tym tle wypada np. akwarela. Znaczenie też ma rozmiar, ale tu chyba w grę wchodzi już psychoanaliza, a nie jestem specjalistą w tej dziedzinie.  Sztuka choć, dla nisepecjalie wymagającego odbiorcy, znalazła swoje miejsce  w nadmorskim kurorcie. Niebawem kolejna relacja z poszukiwania artystów na mieleńskim deptaku. ...
 

Wystawa budowli z klocków LEGO

10 Lipca 2014 godz. 10:32 Paweł Kaczor / info. i fot. Klockomania Sp. z o.o.
Ponad milion klocków i 300 m kw. ekspozycji. Do 31 sierpnia w Porcie Morskim w Kołobrzegu można oglądać największą w Polsce wystawę budowli z klocków LEGO. Ideą powstania wystawy jest zaprezentowanie budowli i makiet o niespotykanej formie i wielkości, których nie udałoby się stworzyć w domowych warunkach. Chętni mogą zobaczyć konstrukcje sięgające 1,5 m wysokości oraz takie, które składają się ze 100 tys. elementów czy zajmują kilkadziesiąt m. kw. powierzchni. Cała ekspozycja składa się z ponad 1 mln klocków na 300 m. kw.   - Budowanie klocków jest obecnie dla wielu osób jedną z najbardziej popularnych form rozrywki. Klocki cieszą się niezwykle dużym zainteresowaniem zarówno wśród dzieci jak i dorosłych. Możliwości budowania, jakie dają klocki, są właściwie nieograniczone. Ograniczenia te występują jedynie w warunkach domowych, gdzie ilość miejsca, czas i finanse nie pozwalają tworzyć budowli na wielką skalę. Wystawa tworzy dla rzeszy fanów LEGO niepowtarzalną okazję do puszczenia wodzy fantazji. – tłumaczy Rafał Szymański, organizator największej w Polsce wystawy budowli z klocków LEGO.   Ekspozycja łączy zabawę i edukację. Zainteresowani mogą zobaczyć postacie, miejsca, wydarzenia znane z bajek czy filmów, a także sceny historyczne oraz najsłynniejsze budowle architektoniczne. – Takie zestawienie pozwala i to nie tylko najmłodszym zwiedzającym na poszerzenie wiedzy z zakresu chociażby historii, geografii i architektury. – podaje Szymański. Jedną z wielu pereł wystawy jest makieta LEGO City o wielkości 25 m. kw. z częścią mieszkalną i lotniskiem. Ciekawą propozycją są również makiety kolejowe z jeżdżącymi pociągami z klocków LEGO. – Hitem wystawy jest makieta Pałacu Kultury i Nauki czy dopracowana w najdrobniejszych szczegółach makieta Muminków. – informuje Szymański. Chętni mogą zobaczyć również wiele unikatowych budowli (np. żaglowiec).   Miłośnicy nowoczesnych technologii także znajdą coś dla siebie. Wśród eksponatów znajduje się seria zaprogramowanych robotów, które reagują np. na ruch oraz seria LEGO Technics. – Prezentowana ekspozycja stale się powiększa, cały czas projektujemy i tworzymy z klocków nowe budowle. W Kołobrzegu po raz pierwszy można zobaczyć m.in. makietę przedstawiającą scenę z życia Muminków. – informuje Rafał Szymański. Efektownym uzupełnieniem całości są mechanizmy aktywizujące widzów. Makiety są wyposażone w sterowane oświetlenie i mechanizmy, które umożliwiają samodzielne uruchamianie eksponatów. Wystawa jest czynna codziennie w godz. 10.00 – 21.00.   Cennik (dzieci do wzrostu 95 cm – wejście bezpłatne):   Poniedziałek – Piątek: 10.00 – 14.00 – 9zł/osoba. 14.00 – 20.00 – 12 zł/osoba. 20.00 – 21.00 – 8 zł/osoba.   Sobota – Niedziela: 10.00 – 21.00 – 12 zł/osoba.   Bilety rodzinne: Min. 4 osoby (w tym max 2 osoby dorosłe) – 9zł/osoba.   Grupy zorganizowane (szkoły, przedszkola, inne): Sugerowane wejście w godz. 10.00 – 14.00 – 9zł/osoba. Na każde rozpoczęte 10 osób – 1 opiekun wejście gratis....
 

Jaka nazwa dla zalewu?

10 Lipca 2014 godz. 9:27 Paweł Kaczor / info. UM Koszalin / fot. ArtRut
 

NIK kontroluje koszaliński ZOS

16 Lipca 2014 godz. 17:00 Paweł Kaczor / info. ZOS Koszalin / fot. ArtRut
Zarząd Obiektów Sportowych pod lupą Najwyższej Izby Kontroli. Z pracy rezygnuje odpowiedzialny za budowę aquaparku członek zarządu ZOS. Kontrola NIK-u trwa od ok. 4 miesięcy. Jaki jest jej powód? – Nie mam takiej wiedzy. Mogę tylko się domyślać. Powszechnie znana wiedza jest taka, że poseł na sejm Czesław Hoc wnioskował do NIK-u o przeprowadzenie takiej kontroli. Myślę, że to jest jej przyczyną. – dywaguje Jakub Pyżanowski, prezes Zarządu Obiektów Sportowych w Koszalinie. – Sprawdzamy wydatkowanie publicznych pieniędzy. – twierdzi z kolei Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK-u. – Jestem spokojny o wynik tej kontroli. Niczego się nie obawiam. – dodaje pewny siebie Pyżanowski.   Pod koniec czerwca miało dojść podczas walnego zebrania do tzw. skwitowania dla władz ZOS-u. Jak wiadomo to spółka, której sto procent udziałów posiada gmina Koszalin. Jednak na podstawie wniosku złożonego przez właściciela, decyzja została odłożona do 21 bm. Do tego czasu najprawdopodobniej będą znane ustalenia pokontrolne NIK-u. Dość nieoczekiwanie, z końcem czerwca br. dymisję złożył członek zarządu ZOS Paweł Połaniecki, który odpowiadał za realizację inwestycji pn. „budowa aquaparku”.   Czy jego dymisja ma związek z kontrolą NIK-u? – Paweł Połaniecki składając rezygnację nie podał przyczyn. Rezygnacja przez sam fakt złożenia nie musi mieć uzasadnienia. Paweł Połaniecki takiego uzasadnienia nie przedstawił, więc nie chce się na ten temat wypowiadać. – komentuje Jakub Pyżanowski. Władze miasta zapewniają, że przebieg inwestycji nie jest zagrożony. – Na podstawie informacji, które posiadam, mogę stwierdzić, że termin zakończenia prac budowlanych związanych z aquaparkiem nie jest zagrożony. – mówi Piotr Jedliński, prezydent Koszalina. – Prace postępują, a poszczególne atrakcje, niecki basenowe i w ogóle cały budynek nabiera kształtu. Już można sobie wyobrazić jaki to będzie fajny obiekt. Zapraszam koszalinian na spacer w okolice Góry Chełmskiej i doglądanie tej inwestycji. Wszyscy będziemy z niej dumni. – mówi Pyżanowski.    Zapraszamy do obejrzenia filmiku z budowy:   ...
 

Z Bałtyku do Polonia Stoke FC

18 Lipca 2014 godz. 13:28 Artur Rutkowski
Koszalinianie Kamil Lichański i Ireneusz Szocik wyemigrowali do Anglii. Szybko okazało się, że wyjazd za granicę w ich przypadku nie musi oznaczać zakończenia przygody z piłką nożną. Nowym klubem piłkarzy będzie Polonia Stoke. Kamil Lichański, nie ukrywa, że decyzja o wyjeździe do łatwych nie należała. Jednym z powodów wyjazdu był fakt, że w kraju, w chwili obecnej z samej piłki trudno się utrzymać.  - Postanowiłem wyjechać do pracy, w miejsce gdzie można zarobić dobre pieniądze. Oczywiście nie miałem zamiaru przestać grać - dodaje popularny "Lichy".   Byli gracze koszalińskiego Bałtyku postanowili, że ich "miejscem na Ziemi" będzie Anglia - ojczyzna wielu najlepszych piłkarzy na świecie. W Stoke gdzie się zatrzymali szukali klubu, w którym mogliby kontynuować karierę piłkarską. Szybko okazało się. że w leżącym w hrabstwie Staffordshire miasteczku nad rzeką Trent istnieje klub, gdzie występują już Polacy. Wybór padł na Polonia Stoke - zespół z najwyższej amatorskiej ligi w Anglii.   Szocik i Lichmański są już po pierwszych zajęciach z nowymi kolegami - Pierwsze spotkanie z nową ekipą było bardzo fajne. Po rozgrzewce rozegraliśmy sparing wewnętrzny - relacjonuje Kamil. - Jeśli chodzi o poziom, to trudno jest mi coś, konkretnego na tę chwilę powiedzieć, ale z pewnością poziom amatorskiego klubu z Stoke, nie odbiega od koszalińskiego. Obaj zawodnicy podkreślają, iż zrobią wszystko, aby w dalszym ciągu kontynuować karierę piłkarską.   Przypomnijmy, że na początku roku w naszym mieście odbyły się eliminacje do programu "Piłkarski Diament", w których Kamil Lichmański pokazał się z dobrej strony i znalazł się w szóstce najlepszych "diamentów". Podczas kolejnej rundy kwalifikacji do telewizyjnego show, musiał jednak uznać wyższość rywali.   Amatorski Klub Polonia Stoke F.C. - został zarejestrowany wiosną 2009 roku. Obecnie gra w Coors Sunday Football League, czyli najlepszej niedzielnej lidze w Stoke on Trend. Drużyna trenuje na boisku w Yarnfield w hrabstwie Staffordshire, ponad 200 kilometrów na północny zachód od Londynu.  Pierwsze spotkania ligowe sezonu 2014/2015 zaplanowane są na wrzesień, a  mecze zawsze odbywać się będą w niedzielę o 10:30.   O dalszych losach Kamila i Ireneusza będziemy państwa informować....
 

Gwardia najlepsza w Sianowie

13 Lipca 2014 godz. 13:16 Artur Rutkowski
Podopieczni Tadeusza Żakiety zwycięstwem w turnieju im. Mirosława Wiącka rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu. W dwóch spotkaniach koszalinianie zdobyli szesnaście bramek, tracąc zaledwie dwie. Ciekawostką turnieju był fakt, że w każdej z drużyn znalazł się przedstawiciel Gwardii (red. w bramce Boiskowych Kolegów M.Wiącka bronił Piotr Kaźmierczak, a grający w Victorii Grzegorz Duda, jest jednocześnie trenerem koordynatorem w Gwardii Koszalin).   Turniej rozpoczął się od tradycyjnego podpalenia znicza za jedną z bramek. Jako pierwsi na murawie zaprezentowali się gwardziści i Boiskowi Koledzy Mirosława Wiącka. Koszalinianie podeszli do spotkania w pełni zmotywowani i już po pierwszej połowie prowadzili 3:0. Mogło być nawet wyżej, gdyż z bliskiej odległości do pustej bramki nie trafił Łukasz Wiśniewski. Wynik spotkania w 21 minucie otworzył Łukasz Szymański, a dwie kolejne bramki w pierwszej połowie dołożył Łukasz Wiśniewski. Po zmianie stron trener Tadeusz Żakieta dokonał kilku roszad personalnych, które jeszcze "podkręciły" poczynania ofensywne Gwardii. W tej części gry padło kolejnych osiem bramek, a strzelali je: Damian Miętek, Daniel Wojciechowski 3, Fabian Słowiński 3 i testowany czarnoskóry Helder Rodriguez. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 11:0 dla Gwardii..   Po chwili przerwy koszalinianie zmierzyli się z gospodarzami - Victorią Sianów. Mecz był znacznie bardziej wyrównany, niż pierwsze spotkanie. Na pierwszego gola musieliśmy czekać do 27 minuty, kiedy z rzutu karnego Daniel Wojciechowski pokonał Arkadiusza Boraka. Jeszcze przed przerwą sianowianie mogli doprowadzić do wyrównania, ale nie wykorzystali karnego. Po zmianie stron Wiktor Sawicki podwyższył na 2:0, a chwilę później Marcin Woźniak zdobył kontaktowego gola.   Niespodziewanie Saganowski doprowadził do wyrównania, czym tylko rozdrażnił trzecioligowców. Ponowne prowadzenie gwardzistom dał Helder Rodriguez, po czym do siatki trafił Wiktor Sawicki, a wynik meczu na 5:2 ustalił Daniel Wojciechowski.   Już po dwóch spotkaniach, było wiadomo, że zwycięzcą XX Turnieju im. Mirosława Wiącka jest Gwardia Koszalin. W ostatnim meczu Victoria Sianów zmierzyła się z Boiskowymi Kolegami Mirosława Wiącka, ale wynik tego spotkania nie miał już większego znaczenia dla układu tabeli.   Zwycięska drużyna grała w składzie: Sebastian Fabiański, Patryk Sobiegraj, Maciej Stańczyk, Sebastian Ginter, Łukasz Szymański, Daniel Wólkiewicz, Szymon Hać, Łukasz Wiśniewski, Szczepkowski, Wiktor Sawicki, Mateusz Czarnecki, Bartłomiej Wojtanowski, Damian Więckowski, Jumpel Shimmura, Daniel Sidor, Fabian Słowiński, Damian Miętek, Aleksander Karbowiak, Mariusz Szmidke, Mateusz Bień, Helder Rodriguez, Yuma Sato.   Królem strzelców turnieju został zdobywca czterech bramek Daniel Wojciechowski z Gwardii Koszalin. Warto dodać, że była to jednocześnie inauguracja przygotowań podopiecznych Tadeusza Żakiety do sezonu 2014/2015. który rozpocznie się 9 sierpnia.   Ryszard Wątroba o Mirosławie Wiącku (www.sianow.pl): Były bramkarz Gwardii Koszalin, Tura Koszalin, Darłovii Darłowo i Tura Victorii Sianów zginął tragicznie w wypadku samochodowym 2 kwietnia 1995 r., wracając z meczu piłkarskiego Kotwicy Kołobrzeg z Gwardią Koszalin.   Tego samego dnia Mirek rozegrał ligowy mecz w klasie makroregionalnej, broniąc bramki sianowskiej drużyny, która zremisowała bezbramkowo w Mielnie z miejscową Gwardią Saturnem. Spotkanie w Mielnie rozegrano wcześniej, po to by sympatycy piłki nożnej z Sianowa, Mielna i okolic, mogli zdążyć na derbowy mecz do Kołobrzegu. Mirek, który należał do najlepszych na boisku w Mielnie, też pojechał na to spotkanie. Niestety powrót okazał się dla niego i jego kolegi Stanisława Pochwały tragiczny.   Już 5 sierpnia 1995 r. w Sianowie, odbył się pierwszy mecz pamięci Mirosława Wiącka i Stanisława Pochwały. Kolejne odpowiednio: 29 lipca 1996 r. w Darłowie i 28 lipca 1997 r. w Sianowie. Od kolejnego roku przekształciły się one w memoriał Mirosława Wiącka, rozgrywany z udziałem zespołów, w których bramki strzegł Mirosław Wiącek. Przez blisko dziesięć lat – z inicjatywy Witolda Gorgonia z Sianowa – w memoriale uczestniczyła też drużyna Boiskowych Kolegów Mirosława Wiącka....