Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Wiki:                 baza noclegowa   dla dzieci  

Zapadka powalczy na EFS 3

2013-03-04 22:57:00 Artur Rutkowski / fot. FB Kornela Zapadki
Jak wszyscy dobrze wiemy, już 6 kwietnia impreza jakiej w Koszalinie jeszcze nie było, bowiem w Hali Widowiskowo Sportowej odbędzie się Gala - Extereme Fighting Sports 3. Podczas, której nie zabraknie, również koszalińskich aspektów w oktagonie zaprezentuje się m.in. Kornel Zapadka z Berserkers Team Koszalin.

Kornel, ulubieniec koszalińskiej publiczności, posiadacz czarnego pasa BJJ Kornel Zapadka, a jego bilans w MMA to 3 zwycięstwa oraz jedną porażkę.

 

Jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników jacy wystąpią na gai EFS 3. Jego przeciwnika poznamy za jakiś czas.

 

Ważniejsze osiągnięcia Kornela Zapadki:
BLACK BELT BRAZILIAN JIU-JITSU FROM RICARDO DE LA RIVA - 2011
WORLD CHAMPION CBJJE - 2007, 2008, 2011- ABSOLUTO
WORLD CHAMPION - INTERNATIONAL MASTER&SENIOR - 2007, 2008, 2011
WORLD CHAMPION JIU-JITSU NO GI - 2009
EUROPEAN CHAMPION -2007, 2009 - ABSOLUTO
WORLD CUP CHAMPION - 2007, 2011
VICE CHAMPION PANAMERICANO JIU-JITSU OLIMPICO - 2012 BLACK BELT
CHAMPION BRAZILIAN CUP - SUPER HEAVY and CHAMPION ABSOLUTO - BLACK BELTS
3 place on EUROPEAN Championsip 2013 - black belts
5 TIMES POLISH CHAMPION
POLISH CUP CHAMPION - 2007, 2010
SCANDINAVIAN OPEN CHAMPION - 2007, 2008
4 TIMES GERMAN OPEN CHAMPION
BRAZILIAN CUP CHAPMION - 2010 and VICE CHAMPION NO GI
VICE CHAMPION WORLD CUP - 2007 - ABSOLUTO
VICE CHAMPION RIO OPEN IBJJF -2009, 2011
VICE CHAMPION BRAZILIAN NATIONALS JIU-JITSU NO GI CHAMPIONSHIP and 3 place ABSOLUTO - 2010
VICE CHAMPION EUROPEAN - 2007 - ABSOLUTO, 2009
VICE CHAMPION RIO OPEN CBJJE - 2011 and 3 place ABSOLUTO
VICE CHAMPION ADCC SPAIN OPEN TRIALS 2006
CAMPEONATO F.J-J.RIO CHAMPION 2010, 2011 SUPER PESADO and ABSOLUTO
VICE CHAMPION POLISH JIU-JITSU NO GI - 2011
CHAMPION POLISH CUP JIU-JITSU NO GI and VICE CHAMPION ABSOLUTO - 2012 BLACK BELT

 

Już niedługo porozmawiamy z wojownikiem z naszego miasta. Więcej informacji już niedługo.

 

Dodajmy, że ruszyła już sprzedaż biletów na kwietniową galę, a można je nabywać on-line na stronie https://bilety.hala.koszalin.pl/

 

Cała gala będzie, również na żywo transmitowania w ogólnopolskiej stacji telewizyjnej Orange Sport. Oprócz walk widzowie zobaczą występ gwiazdy muzycznej, a także pojawią się goście gali

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Pipolizacja Dudy

2 Września 2015 godz. 10:48 Wojciech Kukliński
Prezydent Andrzej Duda nie podał ręki premier. To element braku kultury. Na pewno też, ale moim zdaniem był to populistyczny gest ukierunkowany na przeciętnego wyborcę. Dość długo znosiłem fakt, że prezydent Duda łamie zasady savoir vivre. W zasadzie nie obchodziło mnie to, że jako najważniejsza osoba w państwie powinien być przykładem do naśladowania,na przykład dla młodzieży. Całując Polki w dłoń pod gołym niebem, czy też panie na oficjalnych spotkaniach nie był jednak dobrym przykładem. Popełniał faux pas, które puszczałem mimo uszu. Gdy jednak prezydent podczas uroczystości na Westerplatte nie podał ręki premier uznałem to za gest czysto polityczny.   Podawanie ręki zawsze, ale to zawsze bez względu na to czy jest to ceremoniał dyplomatyczny, etyka biznesu lub też najzwyklejsze dobre wychowanie polega na tym, że osoba ważniejsza (starsza, stojąca wyżej w hierarchii ) pierwsza wyciąga rękę na powitanie.   W dyplomacji tak jak w savoir vivre robi się dobrą minę do złej gry. Duda o tym zapomniał. Mógł choć przez chwilę być prezydentem wszystkich Polaków. A tak swym gestem podkreślił, że pochodzi z innego obozu politycznego. Za nic miał fakt, że podanie dłoni to nic innego jak symbol pokoju.   W kościele katolickim - tak przecież bliskim sercu Dudy - gdy kapłan nawołuje: „przekażmy sobie znak pokoju” ludzie ściskają ręce… Jak zatem określić „gest Dudy”? Można zgodnie z teorię Umberto Eco uznać go za karnawalizację (zakwestionowanie oficjalnych praw i hierarchii) sfery publicznej. Ale można także zachowanie to zakwalifikować jako “grę całym ciałem”, za „teatr osobisty i towarzyski”, czyli za to wszystko co Francuzi zdążyli już nazwać “pipolizacją”. Mi, bliższe jest to drugie określenie, które sprowadza merytoryczną dyskusję do przerysowanej polemiki. A to Dudzie się udało.  ...
 

Jak wydać 100 tys. w jeden dzień?

25 Sierpnia 2015 godz. 18:50 Robert Kuliński/ fot. arch. Artur Rutkowski
Wielkie otwarcie Parku Wodnego Koszalin kosztowało budżet miasta 100 tys. zł. Jest to kwota niemała zważywszy na to, że atrakcji było niewiele. Czyli jak wydać 100 tys. zł w jeden dzień i nic nie kupić. Przypomnijmy, że  impreza odbyła się 31 lipca. Nie było, żadnego koncertu. Nie przewidziano, żadnych „fajerwerków”. Skąd więc taka kwota? Okazało się, że informacja dotycząca tego na co właściwie zostało wydane 100 tys. zł jest niemal tak samo pilnie strzeżona, jak wcześniej atrakcje przewidziane na otwarcie. Danuta Kaźmierczak - pracownik działu promocji Zarządu Obiektów Sportowych -  po kilku dniach wymiany korespondencji mailowej i rozmowach telefonicznych, poinformowała nas, że pieniądze- przekazane decyzją Rady Miasta na inaugurację działalności obiektu - nie trafiły do ZOS- u. Realizacją imprezy zajęli pracownicy innej instytucji – Centrum Kultury 105. Rzeczone wcześniej 100 tys. zł trafiło właśnie  do CK, przez co zdawać by się mogło uda się zaoszczędzić nieco pieniędzy, choćby na nagłośnieniu. Głośniki i mikrofony, były przygotowane właściwie po to, aby DJ Ucho mógł zabawiać mieszkańców miasta oczekujących na swoją kolej do kąpieli. Nie można też zapomnieć o przemówieniu oficjeli i zumbie. Z informacji jakie otrzymaliśmy od CK wynika, że instytucja nie posiada własnego sprzętu. Konieczny był wynajem nagłośnienia na kwotę 500 zł. Niestety nie otrzymaliśmy informacji od kogo. To jednak drobna suma. Gościem honorowym otwarcia Parku Wodnego była Otylia Jędrzejczak, która za przecięcie wstęgi, poprowadzenie zajęć pływackich oraz spotkanie z dziećmi i młodzieżą, otrzymała honorarium w wysokości blisko 10 tys. zł. Dodatkowo słynnej pływaczce przysługiwał kosztów dojazdu – 648 zł. Nie można też pominąć noclegu gościa honorowego – 838 zł. Niemała suma opiewa wynagrodzenie za „Animacje dla dzieci i dorosłych” - ponad 14 tys. zł. Chodzi tu  m.in. o dmuchany surfing, trampoliny i zajęcia plastyczne.Najbardziej zaskakującym  wydatkiem z kasy organizatora imprezy - czyli nie ZOS- u, a CK 105 -  są ogromne kwoty wydane na promocję wydarzenia. TVN Active Meteo za lokowanie produktu otrzymało ponad 33 tysiące zł. Także stacje radiowe otrzymały pieniądze za reklamy. Łącznie w wysokości blisko 7 tys. zł. Trzeba przyznać, że pierwszy dzień działalności aqua parku został rozreklamowany z rozmachem. Szczegółowa rozpiska kosztów  organizacji imprezy pod linkiem. Jakie są wasze spostrzeżenia? Zachęcamy do komentowania.  ...
 

Będzie budowa S11!

25 Sierpnia 2015 godz. 6:00 Ala, za gddkia.gov.pl, mapa: gddkia.gov.pl
Wczoraj rząd ogłosłi listę inwestycji Programu Budowy Dróg Krajowych do 2023 roku. - Na głównej liście znajdzie się droga ekspresowa S11 - zapowiada Stanisław Gawłowski, poseł i szef zachodniopomorskiej PO. - Program ulegał zmianom dzięki m.in. konsultacjom społecznym. Po to są konsultacje, by wsłuchiwać się w głosy społeczeństwa, lokalnych środowisk - dodał Gawłowski. Projekt Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 pojawił się w listopadzie 2014 roku. Wówczas umieszczono w nim kilkadziesiąt inwestycji o łącznej wartości niemal 93 mld zł i zakładających wybudowanie 2227,9 km dróg. Od kilku miesięcy politycy obiecywali, że do projektu PBDK zostaną dodane nowe inwestycje. I zostały. Na liście głównej znalazła się m.in.  tak ważna dla naszego regionu droga ekspresowa S11. Łączna wartość Programu Budowy Dróg Krajowych do 2023 r. będzie określona decyzją Rady Ministrów. - Będzie to kwota nie mniejsza niż 100 mld zł, w tym łącznie pieniądze z budżetu państwa i środki unijne. Oprócz tego będą też dodatkowe źródła, które w tym programie wskażemy - powiedział Paweł Olszewski, wiceszef Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju .  Przypomnijmy, że trwa już realizacja budowy drogi ekspresowej S6, która połączy Szczecin z Gdańskiem.  Droga krajowa S 11 Kołobrzeg – Bytom to jedna z podstawowych tras komunikacji drogowej na terenie województwa zachodniopomorskiego i jedna z głównych tras drogowych Polski. Łączy Środkowe i Wschodnie Wybrzeże Bałtyku poprzez tereny Wielkopolski ze Śląskiem, a poprzez autostradę A-4 z Małopolską i Podkarpaciem.  W GDDKiA otwarto oferty cenowe w przetargu na zaprojektowanie i budowę obwodnicy Szczecinka w ciągu drogi S11.  Obecnie DK nr 11 przebiega przez miasto Szczecinek. Natężenie ruchu na przejściu przez Szczecinek wynosi 12,7 tys. pojazdów na dobę (GPR 2010). Ze względu na stale rosnący ruch pojazdów konieczna jest budowa obwodnicy, która wyprowadzi ze Szczecinka uciążliwy ruch tranzytowy. Ze względu na usytuowanie miasta na względnie wąskim pasie terenu pomiędzy jeziorami Trzesiecko po stronie zachodniej i Wielimie po stronie wschodniej oraz obszary objęte ochroną na podstawie ustawy o ochronie przyrody. Wytyczenie trasy obwodnicy po zachodniej stronie jeziora Trzesiecko lub omijającej po stronie wschodniej jezioro Wielimie wiązałoby się ze znaczącym wydłużeniem drogi i dużą ingerencją w obszary cenne przyrodniczo. Dlatego planowana obwodnica w ciągu DK nr 11 będzie omijać Szczecinek od wschodu.   Obwodnica Szczecinka w ciągu drogi ekspresowej S11 łączącej środkową część Pomorza z Poznaniem i południową Polską ominie miasto od wschodu, będzie miała długość 12 kilometrów. Na trasie powstaną dwa węzły drogowe oraz 2 ronda na początku i końcu obwodnicy. Otwarto oferty cenowe w przetargu na zaprojektowanie i budowę obwodnicy Szczecinka w ciągu drogi S11. Wpłynęło łącznie 7 ofert, najniższą cenę 322 817 734,32 zł zaoferowało konsorcjum firm Eurovia Polska S.A. i Warbud S.A. Kryteriami przetargu są w 90 % cena, w 5 % czas realizacji (od 34 do 37 miesięcy) i również w 5 % okres gwarancji (od 5 do 10 lat). Teraz rozpocznie się badanie złożonych ofert cenowych, po czym nastąpi wybór najkorzystniejszej oferty. Postępowanie przetargowe dla tej inwestycji jest prowadzone przez krakowski oddział GDDKIA....
 

Powstanie mural pamięci Onila

22 Sierpnia 2015 godz. 10:12 Robert Kuliński/ info. PolakPotrafi.pl, Koszaliński Hip - Hop Koszalińskim Dzieciakom (fb),
 

Cukin legalnie w przestrzeni

22 Sierpnia 2015 godz. 20:54 Robert Kuliński
Po raz pierwszy koszaliński twórca streetartu przygotował swoje dzieło w przestrzeni publicznej miasta legalnie. Mieszkańcy mogą je podziwiać w Parku Książąt Pomorskich, na rozdzielnicy prądu, tuż obok Filharmonii Koszalińskiej. Widok kunsztownej pracy Cukina zapewne zaskoczy  koszalinian, którzy wybiorą się na spacer. Park zyskał świetną ozdobę, a artysta – jak sam mówi – spełnił swoje marzenie. Zachęcamy do lektury, krótkiej rozmowy z Cukinem - twórcą, którego nie można nazwać zwykłym graficiarzem, a malarzem pełną gębą. fot . Cukin Koszalin (fb) Chyba po raz pierwszy udało ci się stworzyć coś legalnie w przestrzeni publicznej. Jak do tego doszło?  - Od piętnastu lat maluję artystycznie na zamówienie mieszkania i zawsze marzyłem o tym, abym mógł namalować coś w mieście bez  konieczności ukrywania się. Widywałem świetne murale w innych miastach, a Koszalin niestety w tej materii jest bardzo do tylu. Najpierw zostałem zaproszony do Darłowa, aby tam wykonać pracę w ramach tamtejszego budżetu obywatelskiego. Jednak projekt nie przeszedł. Tego samego dnia, kiedy otrzymałem informację, że się nie udało, poszedłem do Energi i przedstawiłem swoją propozycję.Ciekaw jestem reakcji  pracowników tej firmy.- Byli bardzo zdziwieni, ale kiedy usłyszeli, że nie chcę żadnych pieniędzy tylko proszę o udostępnienie rozdzielnicy, zgodzili się na razie w ramach próby. Jeśli mieszkańcom się spodoba, to będę mógł działać dalej.Czyli namalowałeś kunsztowny mural nie otrzymując żadnego wynagrodzenia? fot . Cukin Koszalin (fb) - Wiedziałem, że jeśli będę zabiegał o sponsorów i jakiekolwiek wsparcie finansowe, mogę się nie doczekać. Sam kupiłem wszystkie materiały.Z czego wynika taka chęć upiększenia miasta?- Jak już wspomniałem Koszalin na tle innych miast w Polsce wypada bardzo słabo, jeśli chodzi o streetart. Chcę żeby to się zmieniło. Postanowiłem jednak wziąć sprawy we własne ręce. Być może moje działnia pobudzą innych. Poza tym chciałem zostawić po sobie jakiś ślad w Koszalinie, wyjść poza usługowe malowanie wnętrz i w końcu legalnie zwalczać szarość naszego miasta.Jakie jest twoje największe marzenie względem murali.- Oj,dzisiaj właśnie spełniłem jedno ze swoich największych marzeń. Jestem w takiej euforii, że unoszę nad ziemią. Oczywiście marzy mi się duża praca, na ścianie budynku, powiedzmy z  boku kamienicy lub bloku. To by było wspaniałe. Nikt nie przeszkadzał ci przy pracy?- Nie, ale dziwnie się poczułem, gdy podeszli do mnie strażnicy miejscy. Kiedy pokazałem papier, potwierdzający że mogę legalnie pracować -  odeszli. Nie było żadnej rozmowy. O to właśnie mi chodziło, żebym mógł działać swobodnie, bez pośpiechu i obawy przed mandatem.Gratuluję uporu i pomysłu. Dziękuję za rozmowę. Czekamy na wasze głosy. Jak podobają się wam cukinowe łabędzie? Artysta  podkreślił, że szukał tematu korespondującego z tym konkretnym miejscem. Warto także zastanowić nad zasponsorowaniem twórcy przy kolejnych realizacjach, gdyż zakup materiałów to nie mały wydatek. Kontakt z artystą  oraz galerię prac, można znaleźć pod linkiem -  Cukin Koszlain .  ...
 

Cukin - twórca skromny i ekscentryczny

28 Sierpnia 2015 godz. 6:21 Robert Kuliński/ fot. gł. arch. ekoszalin.pl/ fotografie użyte w tekście arch. artysty.
Młody, zdolny i niezwykle naładowany energią - zbuntowany i grzeczny za razem. O niełatwej sztuce przeżycia z malunków, niepokornej duszy indywidualisty oraz niestrudzonym dążeniu do spełnienia marzeń z artystą rozmawia Robert Kuliński. Przy Filharmonii Koszalińskiej w miniony weekend pojawiły się łabędzie. Nie są to jednak zwykłe ptaki, a ich wizerunki - stworzone ręką Cukina. Na rozdzielnicy prądu prężą swoje białe szyje ku uciesze  przechodniów. Spotkaliśmy się z Cukinem właśnie w tej scenerii. Na ławce w parku, lustrując kątem oka zachowanie odbiorców, autor malowidła opowiedział co nieco o sobie. Działasz na polu sztuki, która ingeruje w przestrzeń publiczną. Streetart za galerię traktuje mury miast. Czy uważasz, że Koszalin to dobre miasto do tego typu twórczości?  - Specyfika tej sztuki pozwala dostrzec wiele możliwości w codziennym otoczeniu. Wszędzie widzę miejsca, gdzie można by coś namalować. Jeżdżę po Koszalinie rowerem i wypatruje ciekawe przestrzenie, ale niestety nie wszędzie jest to dozwolone.  Jednak z drugiej strony pełno jest  takich ścian, które są oblepione starymi plakatami i można by to zmienić, ale niestety malować nie można, bo potrzebna jest zgoda jakichś urzędników. Oczywiście nie wszystkich to odstrasza, bo można przecież stworzyć dzieło nielegalnie. - Oczywiście, że tak. Mam w tej kwestii niemałe doświadczenie, ale wolałbym nie wgłębiać się w szczegóły. Przede wszystkim mankamentem  takich prac z doskoku, jest brak precyzji. Wiadomo - trzeba się śpieszyć żeby straż miejska nie wlepiła mandatu. Czas i swoboda w działaniu jest moim zdaniem niezwykle ważna, bo ja traktuję taki mural jak pomnik. Coś, co ma upiększyć miasto.  Dlatego udałeś się do koszalińskiego zakładu energetycznego z prośbą o udostępnienie rozdzielnic prądu. Efekt można podziwiać tuż przy Filharmonii Koszalińskiej. Kiedy rozmawialiśmy w weekend o tej akcji wspomniałeś, że masz plany, aby wszystkie „skrzynki” energetyczne ozdobić malunkiem. Kiedy pojawią się kolejne prace? - Jest z tym problem. Myślałem, że jak zobaczą efekt, to będę mógł pracować codziennie. Już się napaliłem. Okazało się, że wszystko wymaga cierpliwości. Liczyłem, że już dostanę pozwolenie na kolejne „skrzynki”, ale taką decyzję musi podjąć odpowiednia osoba, a  pismo musi przejść przez kilkanaście biurek. Poza tym oni mają inne sprawy na głowie - co rozumiem - rachunki itp. Myślałem, że dostanę decyzję od ręki, bo oferuję swoją pracę przecież za darmo. No, ale niestety muszę czekać a szkoda, bo teraz mam dużo czasu i mógłbym w tydzień z dziesięć takich „skrzynek” pomalować.   Dlaczego tak bardzo ci zależy na tym, aby w ten sposób upiększyć miasto? - Jest lato. Ludzie przyjeżdżają nad morze, niektórzy jak mają jakąś przesiadkę, to pójdą na spacer do centrum miasta i co? Mogą sobie najwyżej katedrę obejrzeć. A przecież każda katedra wygląda w sumie tak samo. Kiedyś widziałem nawet widokówkę z Koszalina, gdzie było zdjęcie Atrium. To już przesada. Żeby centrum handlowe było jedną z atrakcji miasta?  Myślę, że stworzenie np. takiej trasy miejskich murali, było by dużo ciekawsze. Jednak nie jest łatwo  zdobyć pozwolenie na takie działania twórcze. - Ja przede wszystkim się nie znam. Nie wiem gdzie pójść, z kim rozmawiać. Teraz udało mi się w zakładzie energetycznym. Ale, żeby móc pomalować ścianę budynku legalnie, to już nie wiem kogo prosić o pozwolenie. Ja jestem od malowania. Fajnie by było, gdyby udało się stworzyć taką grupę. Ktoś załatwi pozwolenie, ugada urzędników, a ja  przygotuję projekt i namaluję mural. Boję się, że już niedługo przyjdzie zima i co? Będę mógł co najwyżej bałwany sobie lepić i to nielegalnie. Łabędzie w parku przyciągają uwagę. Wiele osób robi sobie z nimi zdjęcia. Masz jakiś klucz do tego, aby twoje prace podobały się właściwie każdemu odbiorcy? - To zawsze jest kompromis. Łabędzie są świetnym przykładem, bo z jednej strony podobają mi się, ale są też wzorem bezpiecznym i uniwersalnym. Wiem, że nie wszystkie moje pomysły przypadły by większości do gustu. Dobór tematu musi być przemyślany. Chcę, żeby  moje murale podobały się zarówno pięciolatkom jak i osobom w wieku 100+.Jak to wyglądało kiedyś. Czy mały Cukin od zawsze przesiadywał nad kartką z całym arsenałem kredek i flamastrów, czy dopiero kiedy zetknąłeś się ze streetartem zacząłeś tworzyć? - Od zawsze coś rysowałem. W szkole nauczycielki zabierały mi zeszyty, bo zaczynały się rysunkami, a dopiero gdzieś na końcu była wzmianka o temacie lekcji. Później te same nauczycielki prosiły mnie w czasie przerwy, żebym coś im narysował. To było sprytne, bo tylko tak mogły mnie usadzić w jednym miejscu, żebym nie biegał. (śmiech). Doczekałem się nawet własnej gabloty z moimi pracami w szkole. Brałem udział w jakiś konkursach, zapraszali mnie do szkół plastycznych, ale nie skorzystałem. Nie chciałem, żeby mi ktoś narzucał jak i co mam malować.   Czyli nie mas żadnego wykształcenia plastycznego?-  Kiedyś w telewizji usłyszałem takie określenie „profesjonalna amatorszczyzna” i myślę, że to idealnie pasuje do mojej twórczości.        Oprócz wcześniejszych nielegalnych i teraz legalnych działań w przestrzeni miejskiej,  malujesz na zamówienie w domach klientów. Jest to chyba intratne zajęcie. Czy się mylę? - Od 15 lat się tym zajmuję. Zaczęło się o tego, że ktoś poprosił mnie o malunek. Potem to się rozniosło pocztą pantoflową. Przyszły propozycje z klubów, jak i od innych osób prywatnych. Z tej działalności da się przeżyć, ale nie wyżyć. Musiałem znaleźć normalną pracę, a po godzinach dorabiać malując. Zdecydowanie gorzej jest zimą, bo w tym okresie ludzie raczej nie robią remontów. Wtedy praca od 7:00 do 15:00 się przydaje. Powiedz o swoich marzeniach twórczych. Oprócz dużego murala, podobno chciałbyś pomalować gitarę? - Tak, to już niedługo nastąpi. Mam już gitarę do pomalowania, co prawda akustyk, ale za to ma tę kobiecą talię (śmiech). Malowałem róże rzeczy, ale np. marzy mi się teraz ozdobienie lodówki.Czy masz jakichś swoich mistrzów? Są jacyś artyści, których podziwiasz? - Kurcze nie mam pamięci do nazwisk. Raczej poruszają mnie  pojedyncze prace różnych twórców. Poza tym z wiekiem to wszystko się zmienia. Niedawno zrozumiałem, jak np.  w galerii wisi obraz, gdzie na płótnie znajduje się tylko jedna kreska. Kiedyś się z tego się śmiałem. Teraz już rozumiem, że w malowaniu przechodzi się etapy.  Kiedy osiąga się już pewien poziom, to wszystkie te trójwymiary itp. przestają być autentyczne. Czasem wystarczy ta jedna kreska, postawiona w tym konkretnym punkcie i mówi znacznie więcej niż cała kompozycja. Murale w innych miastach Polski są już powszechnym elementem  kultury miejskiej. Jak uważasz dlaczego tak jest, że w Koszalinie to dopiero pączkuje?- Sam tego nie rozumiem. Dzwonią do mnie ludzie z innych miast, proponują, żebym coś namalował, coś dla nich zrobił, a w Koszalinie cisza. Nie wiem, może nie mają numeru telefonu?     Oby udało się rozruszać Koszalin. Powodzenia i dziękuję za rozmowę. ...
 

Drogowy bubel na Leśnej?

23 Sierpnia 2015 godz. 7:19 Ekoszalin z nadesłanej informacji
Do naszej redakcji trafił facebookowy post użytkownika Mariusz Miki. Obszerna, opatrzona opisanym zdęciem informacja zwraca uwagę na trwającą od kilku miesięcy przebudowę ulicy Leśnej, wskazując ewidentne, według autora błędy. Poniżej publikujemy post Pana Mariusza w całości i obiecujemy zainteresować sprawą urzędników miejskich, bo choć droga jeszcze ukończona nie jest, to na pierwszy rzut oka widać, iż projekt jest co najmniej „przekombinowany”. Nie pierwszy raz, w naszym mieście, to co dobrze wygląda na papierze gorzej sprawdza się w życiu.   „…Nieudany projekt remontu ulicy Leśnej w Koszalinie .Jak widać urzędnicy nie widzą w tym projekcie nic złego , Przecież tu widać gołym okiem, że coś jest nie tak z tą drogą. Nie trzeba wiele szkół skończyć aby na tym kawału ulicy Leśnej zobaczyć problem już na starcie remontu . Są wydawane spore pieniądze.  Jak widać byle jak, bo problem na tym kawałku ulicy zostanie na lata. Strzałka A i C - obrazuje problem z wjazdem i wyjazdem na dwie posesje Strzałka B – pokazuje szerokość asfaltowej jezdni . Jak widać jest węższa od chodnika po prawej -  znaczy  większość aut będzie korzystać z chodnika by się minąć. Strzałka D – to kawał niepotrzebnie zabranego pasa jezdni niby na pas zieleni . Strzałka E  - drzewa, a raczej wielkie krzaki ,których nikt nigdy nie przycinał, i z których spadają nieprzycięte uschnięte konary zagrażające zdrowiu i życiu ludzi… „ Post kończy się zestawem epitetów pod adresem  osób zatwierdzających projekt i prośbą o udostępnienie postu. Tu całośc postu.   Sprawę postaramy się jak najszybciej wyjaśnić....
 

Chylińska niczym tornado

23 Sierpnia 2015 godz. 23:07 Robert Kuliński
Miniony koncert Agnieszki Chylińskiej był prawdziwą eksplozją energii. Publiczność tłumnie zebrana w koszalińskim amfiteatrze dosłownie oszalała. Nie jest łatwo  utrzymać się na polskiej estradzie, tym bardziej jeśli ma się za sobą udaną karierę z zespołem, który przestał istnieć. Z reguły fani  odwracają się od artystów rozpoczynających solową karierę. Chylińska to jednak przykład charyzmatycznej postaci, która doskonale poradziła sobie z przejęciem fanów O.N.A. Nie można tego powiedzieć o Skawińskim i Tkaczyku – obecnie w Kombii. Wokalistka  zaserwowała  koszalińskim słuchaczom i widzom zwariowane show, które dalekie było od teatralności. Żadnego gwiazdorzenia, żadnych wspomagaczy w postaci wizualizacji, czy rozbudowanej gry świateł. Na scenie była tylko Chylińska i jej skromny zespół. To wizualny ukłon w stronę rockowej estetyki, w której  artystka czuje się najlepiej.  Wielu ortodoksów miało za złe Chylińskiej, zwrot w stronę muzyki klubowej. Piosenki „Nie mogę cię zapomnieć”, czy „Wybaczam ci”, stały się powodem drwin nawet wśród polskich kabareciarzy. Jednak na koncercie okazało się , że repertuar nie ma wielkiego znaczenia. Publiczność reagowała tak samo  entuzjastycznie na „stare” utwory jeszcze z czasów O.N.A., jak i dyskotekowe  „songi”. Stało się tak dlatego, że wokalistka  na scenie zaprezentowała się niczym rozpędzone tornado, które zawładnęło tłumem w mgnieniu oka.To Chylińska była atrakcją, to ona rozdawała karty i to dzięki jej nieokiełznanemu temperamentowi koncert był prawdziwym widowiskiem. Należy dodać, że artystka bardzo szczerze i otwarcie  mówiła o sowich odczuciach - jednak nie stosując już wulgaryzmów.  Wokalistka z widocznym, nieudawanym wzruszeniem patrzyła na oszalały tłum skandujący jej nazwisko, wyśpiewujący fragmenty tekstów i machający kończynami górnymi w rytm kolejnych piosenek. Inną wartą pochwały stroną koncertu było to, że artystka śpiewała w stu procentach. Nie chodzi tylko o to, że dała z siebie wszystko, ale też o fakt, że nie zastosowała ani sekundy pół - playbacku. Autentyczność i moc - tak będą wspominać niedzielny wysęp Chylińskiej koszalinianie....