Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Jak welaciraptor

2013-11-28 18:44:00 Robert Kuliński
W niedzielę, 1 grudnia, w klubie Kreślarnia wystąpi absolutna gwiazda polskiej sceny metalowej- Acid Drinkers. Zapraszamy do lektury wywiadu z liderem grupy, Titusem. Rozmawia: Robert Kuliński.

 

Jakie nastroje w zespole po 13 koncertach w ramach trasy „Black is my colour”?
- Zespół jest w fantastycznej formie, brzmi na scenie świetnie a set lista sprawdza się doskonale. Jesteśmy bardzo zadowoleni.

 

Gracie z Popcornem i Ślimakiem już 24 lata. Zmieniali się gitarzyści rytmiczni, ale trzon Acid Drinkers pozostał ten sam. Jak wytrzymujecie ze sobą tyle czasu?

Marek Koprowski

- Rzeczywiście w przyszłym roku mija nam 25 lat. Wytrzymujemy i to bez większych napięć. Oczywiście drzemy koty, ale to w momentach tworzenia, spotykania się na próbach, kiedy robimy numery na nowy album. To jest czas kiedy ścierają się nasze pomysły na to jak finalnie płyta ma brzmieć. Wtedy bywa dość nerwowo, ale poza tym kiedy już dojdziemy do ładu i nagrania są zakończone, wszystko wraca do sympatycznej, koleżeńskiej normy.

 

Niebawem Wasz staż sceniczny stanie się okazją do nazywania Acidów mianem „dinozaurów” polskiego rocka. Nie boisz się takiego określenia?
- Masz rację, pewnie takie określenia się pojawią. Nie mam nic przeciwko, ja mogę być dinozaurem, widzę siebie jako zwinnego drapieżnika czyli welociraptora.

 

Brałeś udział w kilku projektach muzycznych. Wspomnę-  Albert Rosenfield, Homo Twist, założyłeś Anti Tank Nun i Titus' Tommy Gunn. Wszystkie te projekty mają jeden wspólny mianownik- muzykę mocno rockową. Nie korciło Cię nigdy żeby spróbować czegoś innego?

Marek Koprowski

- Nie, zupełnie nie. Chociaż kiedy dołączyłem do Maćka Maleńczuka i Homo Twist. Gdy nagraliśmy płytę „Demonologic”, znalazło się na niej wiele kompozycji odbiegających od stylistyki metalowej czy hard rockowej. Były i utwory funkujące,  piosenkarskie, spokojne ballady tak więc to było coś innego. Jednak mnie najbardziej pociąga to co gram od lat. Kiedy biorę instrument do ręki to automatycznie odnajduje się w stylistyce hard'n'heavy.

 

Zagrałeś koncerty z największymi gwiazdami muzyki metalowej i hard rockowej np. Deep Purple, Slayer, Megadeath czy Sepultura.  Czy jest taki zespół, z którym występ na jednej scenie byłby spełnieniem marzeń?
- Oczywiście bo to jest przesympatyczne doświadczenie. Zwłaszcza jak się to ogląda od tyłu, te wszystkie zakulisowe przygotowania. Bardzo chętnie zderzył bym się z grupą Saxon, której jestem fanem od bardzo dawna. Ostatni raz widziałem ich na żywo w roku 84 i byli świetni. Z nimi na pewno.

 

Przez lata grania widziałeś jak wiele zespołów w Polsce się rozpadało. Ostatnio zauważyć można modę na powroty. Wrócił zespół Illusion, Apteka wcześniej TSA czy Turbo. W Koszalinie ostatnio świetnym koncertem powrócił Betrayer. Jak widzisz takie pomysły? Czy nie jest to po prostu próba zarobienia na dawnej popularności?
- Nie sądzę żeby to w ten sposób działało. Nigdy nie jest do końca pewne czy taki come back chwyci.
Jednak jeśli taki powrót jest rzeczywiście autentyczny, to chwała takiemu zespołowi. Przecież mogło być tak, że muzycy mogli się nie dogadywać, mieli siebie dosyć i sobie odpuścili. Po kilku latach odpoczynku, kiedy mogą spojrzeć na swoje pyski, zbierają się do kupy i to jest wspaniałe.

 


Niedzielny koncert w Kreślarni, nie jest pierwszą wizytą Acidów w Koszalinie. Lubicie tu wracać?
- Myśmy w Koszalinie od samego początku grali dość często. Każda trasa w latach 90 zahaczała o to miasto. Koncerty organizowane przez ośrodek kultury czy przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, później w Broku a ostatnio w klubie Kreślarnia. W Koszalinie bywamy kiedy tylko możemy, grywamy tu chętnie i z przyjemnością.

 

Co będziemy mogli usłyszeć na koncercie?
- Trasa „Black is my colour” jest spowita w ciemne barwy. Więc postaramy się wydzielać z twz. archiwów rockowych numery, w których czerń gra główną rolę. Czyli będzie sporo kawałków ze słowem „black” w tytule. Nie zdradzę jednak jakie to będą kawałki.

Dziękuję za rozmowę.


Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Zamiast AZS-u będzie Żak

19 Lipca 2019 godz. 7:03 Ekoszalin z mat. informacyjnych / fot. FB Żak Koszalin
W efekcie upadłości AZS Koszalin koszykówka w naszym mieście będzie budowana od podstaw. - Będziemy to robić w oparciu o naszą młodzież. Urząd miasta przekazuje na razie na funkcjonowanie klubu 90 tysięcy złotych. Naszym głównym celem na najbliższe lata będzie powrót do ekstraklasy.- powiedział na konferencji zastępca prezydenta miasta Przemysław Krzyżanowski.   Po tym jak Żak Koszalin wywalczył awans do II ligi to właśnie Żak będzie, obok I-ligowej Energi Kotwicy Kołobrzeg, jedyną drużyną koszykarską szczebla centralnego w naszym regionie.   Byli już zawodnicy AZS-u Koszalin nie otrzymali wynagrodzeń za prawie pół sezonu. Jak podkreślił wiceprezydent Koszalina, ta kwestia należy do rady nadzorczej spółki, która rozpoczęła już procedury związane z ogłoszeniem upadłości klubu: - AZS jest dłużnikiem wobec miasta.     Jacek Imiołek, szkoleniowiec Żaka Koszalin, poinformował, że przygotowania do sezonu rozpoczną się w połowie sierpnia: - W drugim tygodniu będą badania, a następnie zaczniemy trenować. Teraz spotykamy się z chłopakami, którzy mają wakacje i chcą poćwiczyć nad techniką indywidualną oraz siłą. Mogą oni też zmierzyć się z ekstraklasowymi zawodnikami. Sezon rozpocznie się we wrześniu.     Żak na grę w II lidze będzie potrzebował około od 300 do 500 tysięcy złotych - W grudniu tego roku Żak złoży ofertę dotyczącą dofinansowania dla stowarzyszeń sportowych. Zakładamy, że będzie ona powiększona o kwotę, która pozwoli występować w rozgrywkach drugoligowych i zabezpieczymy te środki, by klub mógł realizować swoje założenia sportowe w II lidze – zakończył Przemysław Krzyżanowski.    ...
 

Oświadczenie Piłka Ręczna Koszalin S.A.

15 Lipca 2019 godz. 16:17 Art za Piłka Ręczna S.A.
Roman Granosik, prezes iłka Ręczna S.A., która prowadzi występującą w Superlidze Piłki Ręcznej kobiecą drużynę Energa AZS Koszalin wydał następujące oświadczenie: „Mając na uwadze informacje pojawiające się w ostatnich dniach w mediach dotyczące działalności Fundacji Ali Sports Promotion oraz byłego Zarządu Spółki Piłka Ręczna Koszalin S.A., pragniemy wyrazić swoje ubolewanie z powodu ich możliwej błędnej interpretacji w kontekście działań obecnego Zarządu. Doniesienia te, pomimo że dotyczą okresu do 2014 roku, wciąż godzą w wizerunek Spółki. Po zmianach personalnych w organach Klubu w 2015 roku, Zarząd jako cel nadrzędny stawiał i stawia sobie dbałość o dobre imię Spółki, transparentność i przejrzystość wydatkowanych środków finansowych przeznaczonych na bieżącą działalność klubu sportowego Piłka Ręczna Koszalin SA. Środki te dedykowane są na rzecz Spółki przez Sponsorów i Partnerów. Zauważyć należy, że od 31 sierpnia 2015 roku Fundacja All Sports Promotion przestała być akcjonariuszem Spółki, zaś zmiany personalne w Zarządzie nastąpiły w dniu 24 marca 2015 roku.Równocześnie Zarząd Piłka Ręczna Koszalina SA informuje, że wszystkie umowy sponsoringowe podpisywane są bezpośrednio pomiędzy Spółką reprezentowaną wyłącznie przez jej Zarząd a danymi Partnerami. Przypomnieć potrzeba, że drużyna Energa AZS Koszalin przez dwa kolejne lata - w sezonach 2017/2018 oraz 2018/2019 zdobyła III miejsce Mistrzostw Polski PGNiG Superligi Kobiet. Spółka pozostaje aktualnie w trakcie przygotowań do rozgrywek w sezonie 2019/2020 w ramach ligi zawodowej. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie dotychczasowa współpraca ze wszystkimi Partnerami, którzy swoim wsparciem czynią możliwym uczestnictwo Energa AZS Koszalin w rozgrywkach ligowych na najwyższym szczeblu i przyczyniają się do popularyzacji piłki ręcznej wśród lokalnej społeczności oraz na arenie ogólnopolskiej. Potwierdza to przede wszystkim frekwencja na meczach Energa AZS Koszalin w koszalińskiej Hali Widowiskowo-Sportowej, która w poprzednim sezonie sportowym wynosiła ponad 1.200 osób na mecz i była jedną z najwyższych w kraju. Zarząd pragnie zapobiec sytuacji, w której doniesienia medialne dotyczące działalności Spółki przed 2015 rokiem negatywnie wpłyną na Jej nienaganną współpracę z obecnymi Partnerami.” ...
 

E-sport pilnie poszukuje pracowników

16 Lipca 2019 godz. 14:53 Newseria
Rozwój e-sportu spowodował powstanie wielu profesji, które do tej pory nie istniały i nie ma jeszcze szkół ani studiów, które by takich pracowników przygotowywały – mówi Aleksander Szlachetko, dyrektor ESL Polska. Dlatego zadanie to przejmują pracodawcy z branży. Firmy potrzebują wielu nowych pracowników, ale na rynku brakuje kadr. Praca w e-sporcie może być atrakcyjną ścieżką kariery dla młodych, bo oznacza de facto współtworzenie tego sektora, możliwość łączenia hobby z pracą i częstego podróżowania. – E-sport w znacznym stopniu zmienia rynek pracy. Zatrudniamy ponad setkę pracowników, a jesteśmy tylko jednym z wielu graczy na rynku e-sportowym. Co istotne, pracują u nas ludzie, którzy nie byli do tych zawodów bezpośrednio przygotowywani. W praktyce pozyskujemy z rynku specjalistów różnych dziedzin, np. telewizji, z zakresu projektowania czy programowania, którzy mają solidny warsztat, ale samego rynku e-sportowego, gamingu najczęściej uczą się u nas – mówi agencji Newseria Biznes Aleksander Szlachetko, dyrektor zarządzający ESL Polska.   W raporcie z lutego br. analitycy Newzoo prognozują, że w tym roku globalnie e-sport wygeneruje przychody w wysokości 1,1 mld dol., co będzie oznaczać prawie 27-proc. wzrost rok do roku. Ponad 80 proc. tej kwoty (897,2 mln dol.) będzie pochodzić z inwestycji marek (np. prawa medialne, reklama, umowy sponsorskie). Z kolei liczba widzów e-sportu sięgnie w tym roku już blisko 454 mln, w tym ponad 201 mln entuzjastów i 252,6 mln widzów okazjonalnych (wzrost o 15 proc. rok do roku). Profesjonalni gracze e-sportu z całego świata dziś niczym nie różnią się od najlepiej opłacanych gwiazd tradycyjnego sportu. Polska jest jednym z większych e-sportowych rynków (ponad 1 086 zawodników i 2,8 mln fanów), obok Niemiec, Hiszpanii czy Szwecji. We wrześniu ubiegłego roku powstał oficjalnie Polski Związek Sportów Elektronicznych, który stawia sobie za cel m.in. promowanie e-sportu. Wirtualny sport jest jednym z najszybciej rosnących segmentów rynku rozrywki, co powoduje duże zapotrzebowanie na nowych pracowników. – Mamy w tej chwili sporą potrzebę, żeby zatrudniać nowych specjalistów i musimy przyznać, że jest ich na rynku niedosyt – mówi Aleksander Szlachetko. – E-sport wytworzył sporo zawodów, które do tej pory nie istniały i nie ma jeszcze szkół, studiów, które by takich pracowników przygotowywały. W tej chwili to zadanie spoczywa w głównej mierze na barkach pracodawców.   Wyszkolenie pracowników jest problemem, bo elektroniczny sport to relatywnie nowa dziedzina, ale już pojawia się coraz więcej edukacyjnych inicjatyw, ukierunkowanych na tę branżę. Dla przykładu AWF Katowice uruchomiła podyplomowe studia na kierunku „zarządzanie e-sportem”, a sieć techników TEB Edukacja od września wprowadzi nowy, autorski program nauczania z zakresu e-sportu, przygotowany w porozumieniu z Esports Association. – Klasy e-sportowe są bardzo fajnym pomysłem. One nie kształcą graczy, ale raczej przygotowują do pracy na rynku e-sportowym, dają podstawy wiedzy o tym, czym jest rynek gamingowy. Są klasy, które dodatkowo mają też zajęcia z projektowania i programowania. Nawet jeżeli ktoś w przyszłości nie chciałby pracować w e-sporcie, to są bardzo przydatne umiejętności, pożądane na rynku pracy – mówi Aleksander Szlachetko.   Jak podkreśla, praca w e-sporcie w dużej mierze wiąże się z organizacją turniejów i eventów, stąd poszukiwani są m.in. project i event managerowie, pracownicy z doświadczeniem w telewizji, którzy dodatkowo znają specyfikę branży e-sportowej, czy specjaliści z zakresu projektowania i programowania. – Wszelakie specjalizacje od projektowania 2D, 3D, wideoedycji, specjalizacje telewizyjne – to jest w naszym wypadku 70 proc. kadry. To są osoby, które produkują i współtworzą te przedsięwzięcia. Trochę inaczej jest w przypadku firm stricte gamingowych – tam jest bardzo dużo zawodów związanych z projektowaniem i programowaniem – mówi Aleksander Szlachetko. – Ścieżka kariery jest dwustopniowa, bo z jednej strony trzeba się nauczyć podstaw danego rzemiosła, jak np. w przypadku operatorów, producentów, wideoedytorów. To są fachowcy, którzy rozwijają swoje specjalizacje w szkołach filmowych. Następnie bezwzględnie potrzebna jest ta wiedza na temat samego rynku e-sportu i gamingu.   Praca w branży e-sportowej to przyszłościowe zajęcie, bo sektor z każdym rokiem lawinowo zyskuje na popularności. Z drugiej strony to także szansa na połączenie pracy z hobby dla osób, które lubią gry komputerowe. Dodatkowym bonusem są częste podróże, których wymaga międzynarodowa specyfika tej branży. – Poza wydarzeniami w Polsce, z których jesteśmy znani, realizujemy też przedsięwzięcia e-sportowe na całym świecie. Nasi pracownicy podróżują pomiędzy wszystkimi kontynentami. W ciągu ostatnich kilku miesięcy byli w Montrealu, São Paulo, Sydney, Nowym Jorku i Kolonii. Ta praca daje dużo dobrej energii i możliwość pracowania w bardzo nowoczesnym środowisku – mówi dyrektor zarządzający ESL Polska....