Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Dane za darmo – nowe cyberoszustwo

2018-08-10 04:18:00 ekoszalin za newsrm.tv
Eksperci informują o rozprzestrzenianiu się nietypowego oszustwa, w którym użytkownicy są podstępnie pozbawiani swojego czasu i danych, a w niektórych przypadkach także pieniędzy, nie otrzymując w zamian nic. Tworząc fałszywe strony internetowe umożliwiające darmowe generowanie kart podarunkowych, cyberprzestępcy mogą „sprzedawać” dane użytkowników zewnętrznym stronom partnerskim, na które przekierowują swoje ofiary. Cyberoszustwo jest coraz popularniejsze także w Polsce.

Podczas gdy branża bezpieczeństwa i organy ścigania na całym świecie mają ręce pełne roboty, walcząc z cyberprzestępczością, cyberprzestępcy nieustanne poszukują nowych sposobów zarabiania pieniędzy – poza szkodliwym oprogramowaniem. Oferowanie czegoś cennego za darmo od zawsze stanowiło skuteczny wabik i może być chwytem wykorzystywanym również przez przestępców. Strony internetowe oferujące klientom możliwość darmowego wygenerowania kart podarunkowych znanych firm – takich jak iTunes, Sklep Play firmy Google, Amazon czy Steam – nie są niczym nowym. Na przykład legalne aplikacje, takie jak Tokenfire czy Swagbucks, kupują od producentów kody kart, aby następnie rozdawać je klientom w formie nagrody za określone działania. Przestępcy najwidoczniej dostrzegli popularność takich stron internetowych i postanowili zwodzić użytkowników przy użyciu prostego algorytmu.

Po wejściu na fałszywą stronę internetową użytkownik jest proszony o wybranie karty podarunkowej w celu otrzymania kodu. W ten sposób zostaje uruchomiony oszukańczy mechanizm. Jednak aby otrzymać wygenerowany kod, użytkownik musi udowodnić, że nie jest robotem. W tym celu musi kliknąć sugerowany odsyłacz i wykonać różne zadania, których liczba i rodzaj zależą od sieci partnerskiej, do której przekierowywany jest użytkownik. Może na przykład zostać poproszony o wypełnienie formularza, pozostawienie numeru telefonu lub adresu e-mail, subskrybowanie płatnej wiadomości SMS, zainstalowanie oprogramowania wyświetlającego reklamy itd.

Rezultat jest przewidywalny: ofiary będą miały dość wykonywania niekończących się zadań lub w końcu uzyskają bezużyteczny kod. Cyberprzestępcy zarabiają na tym od kilku centów za każde kliknięcie pożądanego odsyłacza po kilkadziesiąt dolarów za wypełnienie formularza lub subskrybowanie płatnych usług. Tym samym przestępcy odnoszą zysk, nie robiąc praktycznie nic – pieniądze otrzymują za działania wykonywane przez użytkowników na stronach internetowych partnerów zewnętrznych, którzy również czerpią z tego korzyści w postaci dostępu do danych osobowych, które mogą zostać wykorzystane do prywatnych celów.

Oszustwa tego typu są coraz popularniejsze na całym świecie. W Polsce cyberprzestępcy oferują m.in. telefony z wyższej półki za symboliczną złotówkę oraz kupony do popularnych parków rozrywki i dyskontów.

Skuteczność tych oszustw opiera się na wykorzystywaniu przez cyberprzestępców chęci uzyskania czegoś za darmo. Jednak w najlepszym wypadku użytkownicy zmarnują swój prywatny czas na wykonywanie bezwartościowych zadań, w najgorszym natomiast – stracą pieniądze, nie otrzymując w zamian nic. A zatem, jeżeli chcesz otrzymać darmową kartę podarunkową, spróbuj uzyskać ją na legalnych i godnych zaufania stronach internetowych

Porady bezpieczeństwa

Oto kilka porad, które pozwolą użytkownikom na uchronienie się przed omawianym rodzajem oszustw:

- Pamiętaj, że nic nie jest za darmo, i uważaj na oferty, które wydają się zbyt piękne, żeby były prawdziwe.

- W momencie otwierania strony internetowej sprawdzaj dostępność połączenia HTTPS oraz nazwę domeny. Jest to szczególnie istotne w przypadku korzystania ze stron internetowych wymagających podania wrażliwych danych – np. bankowość online, sklepy internetowe, poczta e-mail, portale społecznościowe itd.

- Nigdy nie udostępniaj swoich wrażliwych danych, takich jak loginy oraz hasła, dane dotyczące kart bankowych itd. żadnej osobie trzeciej. Oficjalne firmy nigdy nie proszą o tego rodzaju dane za pośrednictwem poczty e-mail.

- Nigdy nie rozsyłaj odsyłaczy wątpliwego pochodzenia wśród znajomych.

- Sprawdź bezpośrednio u źródła, czy dana firma naprawdę rozdaje kody podarunkowe i czy określona strona jest oficjalnym partnerem. W tym celu skontaktuj się z działem pomocy za pomocą oficjalnej strony internetowej firmy.

- Stosuj niezawodne rozwiązanie bezpieczeństwa wykorzystujące technologie antyphishngowe oparte na analizie zachowania procesów w systemie w celu wykrywania oraz blokowania spamu i ataków phishingowych.

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

ME: Złota sztafeta z Małgorzatą Hołub-Kowalik w składzie

11 Sierpnia 2018 godz. 20:17 Art za PZLA, fot. foto: Marek Biczyk/PZLA
Justyna Święty-Ersetic polską królową mistrzostw Europy! W sobotę dokonała czegoś niesamowitego – w przeciągu 1,5 godziny wygrała bieg na 400 metrów oraz przyprowadziła na pierwszym miejscu reprezentacyjną sztafetę. Trzeci z rzędu złoty medal mistrzostw Europy na 800 metrów zdobył Adam Kszczot. Podopieczna Aleksandra Matusińskiego wyraźnie zapowiadała, że do Berlina przyjechała z jasnym celem, czyli zdobyciem medalu w rywalizacji indywidualnej. Raciborzanka dodawała także, że stać ją na uzyskanie wyniku poniżej 51 sekund, a rezultat na poziomie 50.80 może dać złoto. Jak się okazało nie dał – ale to nie przeszkodziło Polce w triumfie, bo pobiegła po prostu zdecydowanie szybciej. Chociaż na ostatnia prostą wybiegła trzecia to po wspaniałym pościgu wyprzedziła w kratach Greczynkę Marię Belimbasaki i złoto okrasiła fenomenalnym rekordem życiowym 50.41. To nie tylko drugi wynik w historii polskiej lekkoatletyki (szybciej biegała jedynie śp. Irena Szewińska), ale także najlepszy rezultat w Europie w tym sezonie! -Niebywale się cieszę, że jutro pierwszy raz w karierze wysłucham Mazurka Dąbrowskiego. Walczyłam do samego końca i spełniłam moje marzenia. Natomiast ciągle nie dociera do mnie, że szybciej niż ja biegała tylko pani Irena Szewińska. – mówiła po biegu Święty-Ersetic, która po przekroczeniu mety wpadła w ramiona swojego męża, czołowego polskiego zapaśnika. Do 2018 roku Polska miała w dorobku tylko jeden medal w kobiecym biegu na 400 metrów. Dokładnie 40 lat temu na stadionie w Pradze po brąz – ostatni indywidualny krążek w karierze – sięgnęła Irena Szewińska. Warto jeszcze dodać, że Święty-Ersetic wyprzedziła w polskich tabelach historycznych Genowefę Błaszak, która wynik 50.70 uzyskała… na stadionie olimpijskim w Berlinie w roku 1985. Piąta w finałowym biegu na 400 metrów, z wartościowym rekordem życiowym 51.24, była Iga Baumgart-Witan. Program mistrzostw Europy przewidywał, że niewiele ponad godzinę po finale biegu na 400 metrów rozegrana zostanie ostateczna walka o triumf w sztafecie. Mimo interwencji nie udało się zmienić planu minutowego i nasze świetne zawodniczki miały bardzo mało czasu na regenerację. Po finale indywidualnym Justyna Święty-Ersetic była tak zmęczona, że głośno zastanawiała się czy w ogóle pobiegnie w sztafecie. Pobiegła. I razem z Małgorzatą Hołub-Kowalik, Igą Baumgart-Witan oraz Patrycją Wyciszkiewicz dokonała czegoś niesamowitego! Przed ostatnią zmianą biało-czerwone były liderkami - świetnie od zawodniczek z nad Sekwany uciekła Wyciszkiewicz. Wymęczona biegiem indywidualnym Święty relatywnie sszybko została jednak doścignięta i wyprzedzona przez Francuzkę. Polka – jak przyznała później – kontrolowała bieg na telebimie i nie dała uciec rywalce. Odparła atak i wyprowadziła polski zespół ponownie na pozycję liderek. Na metę wpadła niebywale szczęśliwa i zmęczona. Złoto Polki wywalczyły uzyskując 3:26.59.  - Nie dociera do mnie, że jestem podwójną mistrzynią Europy. Powiem szczerze, że idąc na sztafetę nie byłam pewna czy jestem gotowa. – przyznała Justyna Święty-Ersetic. Polki otrzymały przed biegiem od organizatorów złotą pałeczkę. Małgorzata Hołub-Kowalik przyznała, że odebrała to jako pewne przeznaczenie. Iga Baumgart-Witan wspomniała natomiast po zejściu z bieżni słowa Aleksandra Matusińskiego, który powiedział jej, że bez niej sztafeta nie pobiegnie. Wszystkie panie dziękowały też rezerwowym, które pobiegły w eliminacjach – Martynie Dąbrowskiego i Natalii Kaczmarek. To pierwszy w historii polskiej lekkoatletyki złoty medal damskiej sztafety 4x400 metrów w mistrzostwach Europy. Ostatnio biało-czerwone na podium stały w 2006 roku, wtedy – podobnie jak w 1974, 1986 oraz 2002 – zdobyły brąz. Tymczasem wspaniałej historii polskiego biegu na 800 metrów nie przestaje tworzyć profesor tego dystansu, czyli Adam Kszczot. Kolejny rozdział – zatytułowany „Berlin 2018” – napisany został złotymi zgłoskami. Na bieżni Olympiastadion Polak nie dał uciec Francuzowi Pierre-Ambroise Bosse, który w pewnym momencie oderwał się od stawki. Kszczot dogonił rywala, wyprzedził i wypracował sobie bezpieczną przewagę. Na mecie zameldował się blisko pół sekundy przed pozostałymi biegaczami. Uzyskał 1:44.59, najlepszy wynik w sezonie, i zdobył trzeci z rzędu złoty medal mistrzostw Europy. Sztuki tej nie dokonał wcześniej żaden inny specjalista od biegu na 800 metrów. - Bardzo fajnie jest być trzeci raz złotym medalistą mistrzostw Europy. Ale to były bardzo wymagające mistrzostwa, naprawdę wyrównany poziom. Lekko nie było. Nie ma co ukrywać, każdy kolejny złoty medal przychodzi trudniej. – mówił po zejściu z bieżni Adam Kszczot. Mistrz Europy przyznał także, że jest bardzo dumny z postawy dwóch swoich kolegów z reprezentacji, którzy finiszowali tuż za nim.  Fenomenalną walkę o medal stoczył za plecami Kszczota oraz drugiego na mecie Andreasa Kramera (Szwed rok temu w Bydgoszczy był mistrzem Europy do lat 23) Michał Rozmys. Tuż przed linią mety dogonił Bosse, ale zajął ostatecznie czwarte miejsce. Osiągając rezultat 1:45.32 (rekord życiowy) brąz przegrał zaledwie o 0.02 sekundy. Debiutujący na tak wielkiej imprezie Mateusz Borkowski do mety dobiegł tuż za Rozmysem. Podopieczny Stanisława Jaszczaka wyśrubował rekord życiowy od poziomu 1:45.42. Rozmys i Borkowski przesunęli się odpowiednio na ósme i dziesiąte miejsce w polskich tabelach historycznych. Piąte miejsce w finale zajęła męska sztafeta 4x400 metrów: Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Kajetan Duszyński. Polacy uzyskali czas 3:02.27. Być może wynik byłby lepszy gdyby nie Brytyjczyk, który zabiegł drogę Rafałowi Omelce, wyraźnie wytrącając naszego zawodnika z rytmu. Po biegu biało-czerwoni nie kryli żalu. - Przyjechaliśmy tutaj po medal, a kończymy na piątym miejscu. To nasza porażka. - mówił Łukasz Krawczuk. Konkurs skoku wzwyż nie rozegrał się po myśli Sylwestra Bednarka. Mający doskonałe wspomnienia z Berlina Polak najpierw w pierwszej próbie zaliczył 2.19, ale później męczył się na 2.24 pokonują tą wysokość dopiero w trzecim skoku. Niestety to był koniec dobrych prób naszego zawodnika, trzy strącenia na 2.28 przesądziły o ostatecznie siódmym miejscu Bednarka. Po zejściu ze stadionu zawodnik Rudzkiego Klubu Sportowego przyznał, że nie do końca wie czego dziś zabrakło.  - Chyba nie jestem w tym sezonie oskakany na takich wysokościach jak 2.28. W treningu wszystko wyglądało dobrze, ale to się nie przekłada na moje wyniki. – powiedział Bednarek. Jednym z najbardziej efektownych wydarzeń soboty był w Berlinie finał biegu na 5000 metrów. Imponujący sukces odniósł w nim Jakob Ingebrigsten. Norweg, który wczoraj zwyciężył Marcina Lewandowskiego na dystansie 1500 metrów, dziś został mistrzem Europy na "piątkę" i czasem 13:17.06 ustanowił rekord Europy do lat 20. Drugi na mecie był jego starszy o 9 lat brat Henrik.  Przed ostatnim dniem mistrzostw Europy Polska z dorobkiem dziewięciu medal (6 złotych, 3 srebrne) medali zajmuje pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej. ...
 

UWAGA! Właściciel psa poszukiwany

15 Sierpnia 2018 godz. 20:56 Ala za Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce- oddział w Koszalinie
 

Korzystasz z miejskiej komunikacji? Zostaniesz policzony

14 Sierpnia 2018 godz. 2:14 Ala, fot. Dominik Wasilewski
Wchodzący do autobusu „zobowiązany jest do schludnego i estetycznego ubioru, tj.: nie dopuszcza się krótkich spodni, otwartych z przodu butów, odzienia wierzchniego w jaskrawych kolorach, odzienia wierzchniego z sugestywnymi napisami, odzienia wierzchniego przypominającego ubiór militarny, odzienia wierzchniego w zbyt dużych rozmiarach, spodni z dziurami, itp., a ponadto będąc w autobusie zobowiązany jest do zachowania wysokich standardów kultury osobistej oraz powstrzymanie się od zachowań niezgodnych z regulaminem przewozu”. Na szczęście to zobowiązanie nie dotyczy pasażerów, a jedynie ankieterów, którzy rozpoczęli właśnie liczenie napełnień koszalińskich autobusów. W sierpniu i w październiku krakowska firma VIA Vistula Franek i Sapoń za blisko 200 tys. złotych policzy korzystających z miejskiej komunikacji. Zarząd Dróg i Transportu rozstrzygnął właśnie przetarg na „Badanie napełnień pojazdów i struktury pasażerów na liniach komunikacyjnych organizowanych przez ZDiT w Koszalinie”. O wykonanie tej usługi zabiegały cztery firmy z Katowic, Sopotu, Gdyni i Krakowa. Wygrali krakowianie i to oni do końca sierpnia br. i w dniach 2-26 października br. będą monitorować ruch pasażerów w koszalińskich autobusach.  Badanie marketingowe dotyczące wielkości popytu w autobusach komunikacji miejskiej przeprowadzane w okresie: od dnia obowiązywania umowy do 31 sierpnia 2018 r. (okres wakacji) dla wszystkich kursów realizowanych w: a) w ciągu jednego dnia powszedniego, badania należy w dniach (do wyboru): wtorek, środę lub czwartek (dni można łączyć), b) w ciągu jednej soboty przed niedzielą handlową c) w ciągu jednej soboty przed niedzielą niehandlową – tylko dla kursów linii nr 4, 8 i 16, d) w ciągu jednej niedzieli handlowej, e) w ciągu jednej niedzieli niehandlowej – tylko dla kursów linii nr 4, 8 i 16. Badanie marketingowe dotyczące wielkości popytu w autobusach komunikacji miejskiej przeprowadzane w okresie: 2 – 26 października 2018 r. (okres szkolny) dlawszystkich kursów realizowanych w: a) w ciągu jednego dnia powszedniego, badania należy w dniach (do wyboru): wtorek, środę lub czwartek (dni można łączyć), b) w ciągu jednej soboty przed niedzielą handlową c) w ciągu jednej soboty przed niedzielą niehandlową – tylko dla kursów linii nr 4, 8 i 16, d) w ciągu jednej niedzieli handlowej, e) w ciągu jednej niedzieli niehandlowej – tylko dla kursów linii nr 4, 8 i 16. W wyniku badania powstanie m.in. „Opracowanie podsumowujące dotyczące badań wielkości popytu: a) omówienie podaży sieci komunikacyjnej (między innymi: wyróżnienie liczby kursów na poszczególnych liniach „tam i z powrotem” z podziałem na dni powszednie, soboty przed niedzielą handlową i niehandlową, niedziele handlowe i niehandlowe, zestawienie tras linii autobusowych organizowanych przez Zarząd Dróg i Transportu w Koszalinie, liczba pojazdów w sieci komunikacyjnej w przedziałach półtoragodzinnych w ciągu doby z podziałem na dni powszednie, soboty przed niedzielą niehandlową i handlową, niedziele handlowe i niehandlowe, tabela określająca typ taboru operatora (Miejskiego Zakładu Komunikacji w Koszalinie) z średnią podażą miejsc siedzących i stojących),  ...
 

 

TOP galeria
 

Koszalin: Kolejne (kilo)metry ścieżek rowerowych

Trwają intensywne prace przy budowie ścieżki rowerowej mającej połączyć Wodną Dolinę z przystanią Koszałka w Jamnie. W tym roku ma zakończyć się pierwszy etap budowy. Zgodnie z planem ścieżka rowerowa rozpoczyna się przy mostku znajdującym się w Wodnej Dolinie. Następnie biegnie dołem, wzdłuż rzeki, w kierunku ul. Orlej i stamtąd w kierunku ul. Stawisińskiego. Tu w rejonie wybiegu dla psów powstał ciekawy architektonicznie mostek. Jadąc dalej ścieżką pokonamy skrzyżowanie ul. Stawisińskiego i Modrzejewskiej i wjedziemy do parku. Tu czeka na nas podróż duktem o szerokości 6 metrów (4 metry szerokości przeznaczono dla pieszych, a pozostałe dwa - dla rowerzystów). Jadąc dalej dotrzemy do ul. Piastowskiej. Nad rzeką w pobliżu Empiku możemy nieco odpocząć. Po wizycie w zakątku rekreacyjnym jedziemy dalej. W rejonie ronda na ul. Młyńskiej (w sąsiedztwie stacji paliw) wjeżdżamy do parku dendrologicznego, a następnie mijając muzeum jedziemy pod wiaduktem na al. Monte Cassino i docieramy do ul. Batalionów Chłopskich. Tu kończy się pierwszy etap inwestycji. Wszystkie prace nad tą częścią mają zostać zakończone jeszcze w tym roku. Dodajmy, że drugi etap tej inwestycji (zaplanowany na 2019 r.) obejmuje budowę ścieżki rowerowej od ul. Batalionów Chłopskich, wzdłuż rzeki, w kierunku ul. Krańcowej, a następnie aż do Duńskiej i stamtąd przez łąki, po wale przeciwpowodziowym, w stronę przeprawy Koszałka. Łącznie powstanie 12 km nowej ścieżki.