Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Nie wywołuj wilka z lasu

2017-11-04 05:53:00 eWok
Po tym jak zwiększono limity na odstrzał dzików w Parkach Narodowych coraz więcej osób domaga się zgody na odstrzelenie niektórych wilków. Twierdzą, że drapieżników jest już za dużo i stanowią zagrożenie. Także dla ludzi. Obrońcy zwierząt mówią: to absurd.
Wideo z artykułu: Nie wywołuj wilka z lasu

O wilku mowa

 Wilki od wieków wzbudzały u ludzi z jednej strony strach, a z drugiej podziw. Przykładem szacunku człowieka do tego zwierzęcia jest powierzenie wilczycy niezwykłej roli w historii opowiadającej o założycielach Rzymu - Romulusie i Remusie. Z drugiej strony wilkowi przypisywaliśmy nasze lęki. Stąd wzięły się m.in. takie powiedzenia jak wilczy jar czy wilcze jagody. Ba, wilkami straszyliśmy nawet dzieci. Wszyscy przecież znamy bajkę o „Czerwonym Kapturku”.  Dlaczego wilkom przypisujemy takie cechy? Bo wilki „są uosobieniem wszystkiego, co złe jest w nas. Wilki są naszym zwierciadłem” twierdzi Ryszard Kulik w swoim artykule „Dlaczego ludzie boją się wilków”

Wiele o tych zwierzętach dowiedzieliśmy się także z wykładu " Prywatne życie wilków " wygłoszonego kilka dni temu podczas Wolfskin Stories Event w Warszawie przez dr Sabinę Nowak i dr. Roberta Mysłajka.

 Strach ma wilcze oczy

 W ostatnim czasie w różnych mediach pojawiły się informacje o tym, że wzrastająca liczba wilków powoduje ich ataki.  I to nawet na  ludzi

- Nie ma żadnego powodu, aby bać się ataku ze strony wilka; znacznie większe prawdopodobieństwo jest pogryzienia człowieka przez psa – twierdzi z kolei Robert Lyle , który od kilkudziesięciu lat opiekuje się wilkami w wilczym rezerwacie w Portugalii.

 

 Ciągnie wilka do lasu

Zgodnie z oficjalną s tatystyką państwową,  wilków w Polsce jest nie więcej niż 1500 i od 1995 zostały objęte one ochroną w części Polski, a od 1998 są chronione w całym kraju. Dane te są jednak zaniżone. I to znacznie. Andrzej Turczyn, koszaliński adwokat, który jest także wielkim miłośnikiem broni zadał sobie trud możliwej do ustalenia faktycznej liczby dzików. I wyszło, że wilków w Polsce jest niemal 2,5 tys

Na dodatek z danych udostępnionych przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Szczecinku  wynika, że na terenie nadleśnictw przez nią nadzorowanych wilków jest nie 85, a 518! Liczby zawarte w tym zestawieniu odnoszą się do stanu na dzień 10 marca br. czyli przed okresem rozrodu. Dane uwzględniają wilki „stałe” i „przechodne”.

Szacunki liczebności wilków na 10 marca 2017 r.

Nadleśnictwo Bobolice 6 w tym 0 stałe

Nadleśnictwo Borne Sulinowo 89 w tym 43 stałe

Nadleśnictwo Drawsko 20 w tym 15 stałe

Nadleśnictwo Gościno 20 w tym 5 stałe

Nadleśnictwo Karniszewice 3 w tym 3 stałe

Nadleśnictwo Połczyn 10 w tym 0 stałe

Nadleśnictwo Świdwin 19 w tym 0 stałe

Nadleśnictwo Tychowo 20 w tym 18 stałe

Nadleśnictwo Polanów 5 w tym 0 stałe

Nadleśnictwo Szczecinek 18 w tym 14 stałe

Nadleśnictwo Manowo 6 w tym 6 stałe

Nadleśnictwo Sławno 23 w tym 7 stałe

W całym 518 w tym 192 na stałe.

 

Obława! Obława! Na młode wilki obława! 

 

- śpiewał Jacek Kaczmarski. Z tym, że u Kaczmarskiego młode wilki były symbolem wolności, niezależności jednych ludzi, niszczonych przez drugich. 

 Tymczasem minister środowiska Jan Szyszko deklarujący, że łowiectwo wyssał z mlekiem matki wydał rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie ustalenia listy gatunków zwierząt łownych, na której teraz znalazł się szakal złocisty. Będzie można do niego strzelać od 1 sierpnia 2019 roku. Polski Związek Łowiecki tłumaczy decyzję, obawą o wzrost liczebności drapieżnika w przyszłości, który mógłby stanowić zagrożenie dla populacji zwierząt, na które poluje. Chodzi min.in. o kuropatwy, bażanty zające oraz o młode osobniki zwierzyny płowej.

Wielu przyrodników uważa, że powód wpisania szakala na listę zwierząt łownych jest dość prosty. Legalizując polowania na szakale, tak naprawdę da się przyzwolenie na strzelanie do wilków. Młodych wilków. Zdaniem dr hab.Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN polowania na szakale mogą stanowić zagrożenie dla chronionego w Polsce wilka. Obydwa gatunki mogą być ze sobą łatwo mylone, bo młode wilki i szakale są do siebie bardzo podobne. Odróżnianie tych dwóch gatunków w Europie Środkowej i Wschodniej w warunkach terenowych bywa niezwykle trudne.

 

Za odstrzałem opowiedzieli się także radni pow. chojnickiego. W apelu do ministra rolnictwa napisali, że otrzymują coraz więcej sygnałów o szkodach wyrządzanych przez te zwierzęta. Jednak straty powodowane przez wilki wśród zwierząt gospodarskich od lat utrzymują się na niewielkim i tym samym poziomie, choć wilków przybywa (rocznie wypłacanych jest ok.  600-700 tys. zł odszkodowań). A mimo to w zeszłym roku ich odstrzału zażądała Krajowa Izba Rolnicza.

 

To nie ludzie, to wilki w ludzkiej skórze

Zdaniem ekologów ta obecna nagonka na wilki jest powodem tego, że Lasy Państwowe dysponują Ośrodkami Hodowli Zwierzyny i oferują polowania. W OHZ wilk może być również rywalem polujących leśników. Takim samym jak dla myśliwych w obwodzie łowieckim. - Wilk potrzebuje ok. 4-5 kg mięsa dziennie. Jak ma pod dostatkiem to zje i 8-10 kg. - Rachunek jest prosty. Sarna dla jednego wilka na 2 dni – argumentują myśliwi.

Póki co wilki od 1998 r. są ustawowo chronione w całym kraju.  Wilk jest też wymieniony w Załączniku II Dyrektywy Siedliskowej UE. Oznacza, to że jest gatunkiem wyznacznikowym dla typowania obszarów Natura 2000 - ma on tu status gatunku priorytetowego. Chroniony jest również przez Konwencję Berneńską. W "Polskiej czerwonej księdze zwierząt" wilk ma status NT (near threatened) - gatunek niższego ryzyka, ale bliski zagrożenia.

 

 

 



 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Gazownia: „Bez fachowców, koszalinian”

15 Lutego 2018 godz. 7:06 Wojciech Kukliński, fot. Dominik Wasilewski
W koszalińskim Oddziale Zakładu Gazowniczego atmosfera jest napięta. Pracownicy idą na zwolnienia lekarskie, odchodzą za porozumieniem stron lub są po prostu wyrzucani z pracy. „Każde rozwiązanie umowy o pracę z pracownikiem jest poprzedzone wnikliwymi analizami i jeżeli zostaną potwierdzone przypadki dokonanych naruszeń, rozwiązanie umowy oraz tryb w jakim to następuje, są w ocenie PSG w pełni uzasadnione” – twierdzi spółka. Utworzony w styczniu ubiegłego roku w Koszalinie Oddział Zakładu Gazowniczego zatrudnia blisko ćwierć tysiąca osób. Podlegają mu gazownie w Drawsku Pomorskim, Koszalinie, Kołobrzegu, Szczecinku i Słupsku oraz Placówki Gazownicze w Bytowie i Wałczu. To jedna z największych i najbardziej stabilnych firm w regionie, której właścicielem jest Skarb Państwa.  To, że w Koszalinie utworzono 17 oddział ZG to wielka zasługa byłej już dyrektor tej placówki Magdaleny Jankowskiej oraz posła PiS Pawła Szefernakera.   - To kolejna inicjatywa zmierzająca do tego, by Koszalinowi i temu regionowi przywrócić instytucje o randze wojewódzkiej. Skoro obiecaliśmy (mowa o PiS i obecnym rządzie - dop. red.), że utworzymy województwo środkowopomorskie, to potrzebne są tu odpowiednie struktury i instytucje – powiedział obecny wiceminister MSWiA. - To także efekt naszej dobrej pracy i wysokich wskaźników oceny naszego oddziału – twierdzi z kolei Marek Kęsik, były szef ZG, który koszalińską gazownią kierował przez ponad 30 lat.  – Za moich czasów koszalinianie chcieli pracować w ZG, a konfliktów personalnych w firmie praktycznie nie było – dodaje.   Po dojściu do władzy PiS naturalną zmianą w koszalińskiej Spółce Skarbu Państwa była wymiana jej szefa. Kęsika zastąpiła zatem Magdalena Jankowska. Mimo że, w dużej mierze dzięki jej operatywności istniejąca od ponad 156 lat gazownia w Koszalinie zyskała rangę oddziału to została na fotelu zastąpiona przez Roberta Parafianowicza. To doskonale wykształcony i doświadczony „gazownik”. Na oficjalnej stronie PSG napisano o nim m.in.: „Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej, specjalność elektroautomatyka. Ukończył Podyplomowe Studium Inżynierii Gazownictwa na Politechnice Warszawskiej, studia podyplomowe w zakresie: zarządzanie operacyjne w przedsiębiorstwie, na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej”.   Wraz z pojawieniem się w spółce dyrektora Parafianowicza pojawiły się niestety także i problemy. Przynajmniej tak obecną sytuację przedstawiają niektórzy jej pracownicy. „Praca w koszalińskim Zakładzie Gazowniczym stała się wręcz traumatycznym przeżyciem. Pracownicy nie wytrzymują obciążenia psychicznego” - twierdzą. Jak ustaliliśmy, kilku pracowników przebywa obecnie na zwolnieniach lekarskich, w tym także wystawionego przez psychiatrę. Z gazownią pożegnał się już na podstawie art. 52 KP jeden z kierowników, który nienagannie przepracował w niej 22 lata. Wyjaśnijmy, art. 52 to najbardziej osławiony artykuł Kodeksu Pracy, czyli budzące grozę wśród pracowników „ostateczne rozwiązanie” umowy. To bilet w jedną stronę do Krainy Długotrwałego Bezrobocia. Potocznie zwany właśnie „dyscyplinarką” lub "wilczym biletem". Drudzy są przesuwani na inne stanowiska, co odbierają jako służbową degradację.  „W Polskiej Spółce Gazownictwa sp. z o.o. respektowane są wszystkie przepisy obowiązującego prawa, w szczególności w odniesieniu do przestrzegania praw pracowniczych. Jednym z wewnętrznych dokumentów regulujących ten obszar, obok Regulaminu Pracy, jest wewnętrzny Kodeks Etyki, który wskazuje wprost zasady postępowania, jakimi kierujemy się w miejscu pracy, a którego przestrzeganie jest podstawowym obowiązkiem każdego zatrudnionego pracownika” – zapewnia, w przesłanym do redakcji piśmie Artur Michniewcz, rzecznik prasowydepartament komunikacji PSG.   Mimo to, niemal wszyscy żegnający się z pracą w PSG pracownicy są rozżaleni, czują się skrzywdzeni i składają pozwy w Sądzie Pracy. „W przypadku toczących się przeciwko Spółce postępowań sądowych orzeczenia zostaną wydane przez niezawisły i niezależny sąd, a PSG w żaden sposób nie komentuje przebiegu procesu. Chciałbym też podkreślić, że Polska Spółka Gazownictwa w pełni respektuje prawo swoich obecnych i byłych pracowników do wystąpienia na drogę sądową” - zapewnia rzecznik PSG.    Z drugiej strony dyrektor Parafianowicz dba o relację z pracownikami. Zorganizował spotkania integracyjne (m.in. w Browar Koszalin i Dolina Charlotty) oraz spotkanie wigilijne. Była także uroczysta Barbórka i wyróżnienia dla pracowników. Były awanse na stopnie górnicze i wręczanie odznaczeń „Zasłużony dla górnictwa naftowego i gazownictwa”, „Zasłużony dla Polskiej Spółki Gazownictwa” i dyplomy za zasługi i długi staż. Na dodatek w minionym roku Parafianowicz miał szczęście i pecha. Szczęście, bo dzięki decyzji komisji socjalnej przebywał  na  finansowanych niemal w całości przez spółkę wczasach  profilaktycznych, a pecha, bo kierowany przez niego samochód uległ poważnej awarii. - Pan dyrektor jest doskonałym fachowcem. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości – mówi Kęsik. – Z tych informacji, które do mnie docierają, wyraźnie ma jednak problem z komunikacją. Z zarządzaniem ludźmi. Do Koszalina przyjechał z Gdańska, i boję się, że wróci do Trójmiasta, a nasz jeden z najbardziej prestiżowych zakładów w mieście pozostanie. Bez fachowców, koszalinian – mówi wieloletni szef gazowni.      .   Koszaliński Oddział ZG: - powstał 1.01.2017 rok - pierwszą gazownię w Koszalinie wybudowano 3.01.1862 rok - Zatrudnia ok. 250 pracowników - Eksploatuje 2800 kilometrów sieci gazowej - Ma 144 tysięcy odbiorców.   - Najstarszy pracownik ma ponad 40-letni staż pracy.  ...
 

Każdy ma swój krzyż(yk)

17 Lutego 2018 godz. 6:03 Wojciech Kukliński, fot. Dominik Wasilewski
Postawienie tylko jednego krzyżyka w kratce kosztowało koszalinianina utratę blisko ćwierć miliona złotych. Po raz kolejny prawdziwe okazało się powiedzenie: z urzędnikiem nie wygrasz. Z wielką chęcią i, równie wielką nadzieją stawiamy krzyżyki wypełniając kupony totolotka. Tu skreślając liczby mamy nadzieję, i na szczęście, i na wygraną. Mówiąc inaczej na powiększenie swojego konta. I właśnie tym ostatnim, czyli zwiększeniem grubości portfela sugerował się rolnik z Koszalina, który w tutejszym powiatowym oddziale Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa złożył wniosek o dopłatę ekologiczną swojej uprawy. - Rolnictwo ekologiczne charakteryzuje się niskimi plonami – wyjaśnia rolnik. - Dopłata to rekompensuje i choć wydaje się dość dużą kwotą to pamiętać trzeba, że koszty też są ogromne. Jestem młodym rolnikiem, więc posiadam kredyt na zakup ziemi. Dopłata ledwo starcza na jego spłatę, a przecież są jeszcze koszty ludzi, maszyn, paliwa, podatku rolnego, materiału siewnego, remontów, suszenia, kombajnów itp. W rolnictwie nie ma też pewności, jak duży, i czy w ogóle uda się zebrać plon. Ryzyko uzyskania zysku jest duże. Dopłata jest jedyną pewną rzeczą, która stabilizuje choć trochę budżet gospodarstwa. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że pomimo spełnienia wszelkich standardów rolnictwa ekologicznego, staranie wykonanych prac w polu dopłata się nie należy przez jeden krzyżyk na papierze - dodaje.     Czego…   Na szczęście minęły już czasy, w których urzędnik za biurka zdenerwowany samym widokiem petenta rzuca jakże zachęcające do przedstawienia swojego problemu pytanie „czego?” Dziś urzędnik chętnie podpowiada, doradza. Niemal jak kolega, którego poprosimy o pomoc podczas wypełniania kuponu totka. Z tym tylko, że w przeciwieństwie do kolegi, urzędnik wie - a przynajmniej powinien zdawać sobie sprawę z tego - jakie konsekwencje przyniosą jego podpowiedzi. Choć obaj – kolega i urzędnik - działają w dobrej wierze to jeden ma nadzieję, a drugi wiedzę co przyniesie wypełniony kupon, czyli wniosek.     Krzyż(yk) dopasowany   Ponoć każdy nosi krzyż dopasowany do swych ramion. W urzędowym wniosku liczy się tylko to, czy postawiony krzyżyk dopasowany jest do kratki. Rolnik składający w ARiMR wniosek o dopłatę ekologiczną korzystał z porad urzędnika. Sam nie był w stanie przebrnąć przez gąszcz urzędowych zapisów, które na dodatek co rusz dopasowuje się do zmieniającego się prawa. Jakież było jego zdziwienie, gdy wypełniony pod dyktando urzędnika wniosek został rozpatrzony odmownie. A o tym, że wniosek musi być odrzucony zadecydował jeden krzyżyk.  Zakreślone nieodpowiednie pole.   Nie, bo nie Miał jeszcze nadzieję, że zostanie wezwany do złożenia wyjaśnień i poprawy wniosku, ale nie został. W tej sytuacji postanowił walczyć o swoją dopłatę do ekologicznych upraw. W piśmie do Dyrektora Zachodniopomorskiego Oddziału Regionalnego ARiMR napisał m.in.: „Jeśli organ podejmuje się konsultacji i analizy zmian we wniosku, winien dokonywać tego uważnie, całościowo i spójnie. Wnioskodawca bowiem w takich sytuacjach wierzy, że uzgadniane modyfikacje dokonywane są przez osobę wykwalifikowaną, działającą w dobrej wierze tj. w celu przyznania wnioskowanej płatności”. Otrzymał następującą odpowiedź: „Podkreślić tu należy, że ciążący na organie obowiązek udzielenia stronom na ich żądanie niezbędnych pouczeń co do okoliczności faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalanie ich praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania wymaga od zainteresowanego wnioskodawcy, aby zgłosił organowi taką potrzebę. Organ nie może domniemywać”. Żonglerka prawno-słowna naszego rolnika, a konkretnie już wynajętego przez niego prawnika z urzędem trwa w najlepsze, a nasz rolnik stracił dopłatę w kolejnym roku. Razem to już niemal 250 tysięcy złotych.              ...
 

(Euro)boisko szkodzi zdrowiu piłkarzy

17 godzin temu eWok, fot. Dominik Wasilewski
Boisko ze sztuczną nawierzchnią, które znajduje się na Bałtyku wymaga natychmiastowego remontu. Władze miasta, działacze i trenerzy wiedzą o tym. Brakuje pieniędzy. Euroboisko na Bałtyku. Tu każdego dnia kilkuset piłkarzy -  tych młodszych i tych starszych  - ugania się za piłką. I tak od blisko 14 lat.  Od rana trenują tu zawodnicy kilkunastu drużyn Bałtyku Koszalin. Później z t obiektu korzystają piłkarze Gwardii Koszalin, a jeszcze później ci, którzy lata swojej świetności fizycznej mają już za sobą czyli oldboje.   - Każdego dnia blisko tysiąc stóp ubija tą sztuczną nawierzchnię – mówi Dariusz Płaczkiewicz, dyrektor KKPN Bałtyk Koszalin. W końcu, mimo starań działaczy i pracowników Zarządu Obiektów Sportowych nawierzchnia nie wytrzymała takich obciążeń. - Na boisku pojawiły się dziury odsłaniające beton. Stwarzają one realne zagrożenie spowodowania kontuzji – mówi Waldemar Sołek, który od lat prowadzi zajęcia z najmłodszymi piłkarzami.   - Jako związek nie możemy zgodzić się na to, by na tym boisku były nie tylko rozgrywane  mecze, ale by, w ogóle z niego korzystać. Także, a właściwie przede wszystkim podczas treningów – mówi Jan Bednarek, prezes Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej oraz wiceprezes PZPN. – Jako działacze mamy świadomość faktu, że korzystanie z tej płyty stanowi realne zagrożenie dla zdrowia młodych sportowców. Po to właśnie budowaliśmy euroboiska, by dzieci i młodzież nie musieli biegać po betonach. Każdy rodzic zdaje sobie sprawę z tego jaki wpływ na organizm jego dziecka ma tak intensywne bieganie po twardej  nawierzchni. Nawet jeżeli - odpukać – teraz nie dojdzie do żadnej kontuzji, to w przyszłości ten fakt odbije się na stawach i kręgosłupie dziś jeszcze młodych zawodników. Trzeba powiedzieć wprost: to boisko szkodzi zdrowiu piłkarzy. A na to nie może być zgody – dodaje szef zachodniopomorskich piłkarzy.   - Nie wyobrażam sobie żebyśmy nie mogli korzystać z tej płyty – mówi poirytowany Płaczkiewicz. – Doskonale wiemy o tym, że euroboisko wymaga pilnego remontu. ZOS informuje nas na bieżąco – mówi Robert Grabowski, rzecznik prasowy prezydenta. – Koszt nowej nawierzchni, która podołała by takim obciążeniom  to wydatek około miliona złotych. Póki co poszukujemy tych pieniędzy. Na razie mamy początek roku i o żadnych przesunięciach budżetowych nie może być mowy. Mieliśmy nadzieję dostać zewnętrzne finansowanie z programu budowy dróg lokalnych na dwie kolejne inwestycje drogowe. Dziś okazuje się, że nie dostaniemy na żadną, i dlatego między innymi remont ulicy Wojska Polskiego trzeba będzie podzielić na dwa etapy – wyjaśnia rzecznik.   - Nie mogliśmy dłużej czekać. Dlatego powołaliśmy związkową komisję, która dokonała weryfikacji euroboiska. Jej opinia jest jednoznaczna: w tym stanie technicznym nie nadaje się ono do użytku – mówi Bednarek.        ...
 

Stypendia sportowe 2018 rozdane

13 Lutego 2018 godz. 14:58 Ekoszalin z mat. informacyjnych
Prezydent Koszalina Piotr Jedliński wręczył dzisiaj stypendia sportowe. Spotkanie odbyło się w sali 300 Urzędu Miejskiego, łącznie przyznano 20 stypendiów. Komisja stypendialna w składzie: Henryk Niski - przewodniczący Rady Sportu, radny Leopold Ostrowski, członkowie Rady Sportu: Remigiusz Oszmian i Ryszard Fornalczyk oraz Jerzy Krauze (Urząd Miejski) - rozpatrzyła 33 wnioski stypendialne, które zostały podzielone na  trzy kategorie (zawodnik, zawodnik niepełnosprawny i trener).   Komisja zaproponowała prezydentowi  przyznanie stypendiów  zawodnikom, którzy osiągnęli wysokie wyniki sportowe. W sumie zaproponowano stypendia dla 13 zawodników, 5 zawodników niepełnosprawnych oraz 2 trenerów.   W budżecie miasta na 2018 rok na stypendia sportowe zabezpieczono środki w wysokości 80 000 zł.    LISTA STYPENDYSTÓW SPORTOWYCH – 2018r. 1.    Małgorzata Hołub - Kowalik - Klub Lekkoatletyczny „Bałtyk" Koszalin 2.   Katarzyna Regent - Koszaliński Klub Karate Kyokushin 3.   Szymon Janz - Zapaśniczy Klub Sportowy 4.   Filip Łuczak - AKS Hetman Politechnika Koszalińska 5.   Mateusz Łuszczyński - Zapaśniczy Klub Sportowy 6.   Jakub Wróbel - Klub Lekkoatletyczny „Bałtyk" Koszalin 7.   Adam Kasprowicz - Klub Lekkoatletyczny „Bałtyk" Koszalin 8.   Adrianna Królik - MKS ZNICZ Koszalin 9.   Konrad Kozłowski - Fight Club Koszalin 10.   Patryk Rusin - Klub Sportowy Judo GWARDIA 11.    Filip Bieliński - Klub Sportowy Judo GWARDIA 12.   Magdalena Majos - Zapaśniczy Klub Sportowy 13.   Zhozef Baghramyan - Zapaśniczy Klub Sportowy 14.   Maciej Sochal - Stowarzyszenie Sportu Niepełnosprawnych START 15.   Robert Jachimowicz - Stowarzyszenie Sportu Niepełnosprawnych START 16.   Grzegorz Lanzer - Stowarzyszenie Sportu Niepełnosprawnych START 17.   Aleksandra Ochtera - Stowarzyszenie Sportu Niepełnosprawnych START 18.   Tomasz Majewski - Stowarzyszenie Sportu Niepełnosprawnych START 19.   Zbigniew Maksymiuk - Klub Lekkoatletyczny BAŁTYK 20. Ewa Kopacz - MKS ZNICZ Koszalin    ...
 

Prezydent Koszalina mógłby trafić za kratki

19 Lutego 2018 godz. 2:03 Ala, fot. archiwum
Pięć lat więzienia grozić będzie politykowi za nieterminowe wpisy do rejestru korzyści - taką sankcję przewiduje projekt ustawy o jawności życia publicznego autorstwa ministra Mariusza Kamińskiego. Sprawdziliśmy, pierwszego wpisu, wymaganego w ciągu 30 dni od objęcia stanowiska, nie zrobili m.in. prezydent Koszalina, burmistrzowie Polanowa i Bobolic oraz wójtowie Będzina i Biesiekierza. Wszyscy zgodnie z nową ustawą mogliby trafić do więzienia. Ale spokojnie, według obecnego stanu prawnego rola Państwowej Komisji Wyborczej i Krajowego Biura Wyborczego jest ograniczona tylko do umieszczania informacji w rejestrze - wyjaśnia Elżbieta Radomska, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Koszalinie. - PKW i KBW nie mają kompetencji, ani uprawnień do weryfikacji zgodności z prawdą przyjmowanych zgłoszeń ani też do egzekwowania złożenia informacji do rejestru. W konsekwencji PKW oraz KBW nie zwraca się o uzupełnienie lub dookreślenie informacji o uzyskanych przez daną osobę korzyściach - dodaje dyrektorka koszalińskiej delegatury KBW. Mówiąc inaczej, obecnie politykowi za niedopełnienie tego obowiązku nie grożą żadne sankcje. To dziś w praktyce martwe prawo. Ma się to zmienić...   Teraz deklaracje w rejestrze korzyści są zobowiązane składać osoby pełniące funkcje publiczne wymienione w ust. 7 art. 12 ustawy:  1) członków Rady Ministrów; 2) sekretarzy i podsekretarzy stanu w ministerstwach i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów; 3) kierowników urzędów centralnych; 4) wojewodów i wicewojewodów; 5) członków zarządów, sekretarzy i skarbników województw; 6) członków zarządów, sekretarzy i skarbników powiatów; 7) wójtów (burmistrzów, prezydentów miast), ich zastępców, sekretarzy i skarbników gmin [zobowiązany].    Tu dla ścisłości dodajmy, że obowiązek ten dotyczy także współmażonków tych osób. Na szczęście w Koszalinie bardziej służbowo niż prezydent do wywiązania się z zapisów tej ustawy podeszli  jego zastępcy oraz sekretarz i skarbnik, którzy  deklaracje złożyli.      Zgodnie z ustawą politycy mają obowiązek zgłaszania do rejestru także informacji o: 1) zajmowanych przez zobowiązanego i jego małżonka wszystkich stanowiskach i zajęciach wykonywanych zarówno w administracji publicznej, jak i w instytucjach prywatnych, z tytułu których pobiera się wynagrodzenie, oraz pracy zawodowej wykonywanej na własny rachunek; 2) udziale w organach fundacji, spółkach prawa handlowego lub spółdzielni, nawet wówczas, gdy z tego tytułu nie pobiera się żadnych świadczeń pieniężnych; 3) wyjazdach krajowych lub zagranicznych niezwiązanych z pełnioną funkcją publiczną, jeżeli ich koszt nie został pokryty przez zgłaszającego lub jego małżonka albo instytucje ich zatrudniające, bądź partie polityczne, zrzeszenia lub fundacje, których są członkami.   Ponadto powinni podać informację o darowiźnie otrzymanej od podmiotów krajowych lub zagranicznych, jak również o innych uzyskanych korzyściach niezwiązanych z zajmowaniem stanowisk lub wykonywaniem zajęć albo pracy zawodowej. Zgodnie z  przepisami dotyczy to tylko korzyści o wartości przekraczającej 50 % najniższego wynagrodzenia pracowników za pracę.    Chyba nie za bardzo lubimy politykó. Nie fundujemy im zagranicznych wczasów, nie kupujemy weekendowych pobytów w spa ani też nie dajemy prezentów. Skąd taka pewność? W minionym roku żaden koszaliński samorządowiec nie zgłosił darowizny.    Dodajmy, że gdyby przepis już obowiązywał, za kratki mogłaby trafić także duża część rządu. Pierwszego wpisu, wymaganego w ciągu 30 dni od objęcia stanowiska, nie zrobili zaprzysiężeni 11 grudnia wicepremier Piotr Gliński, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i minister pracy Elżbieta Rafalska.   Wśród spóźnialskich znajduje się także premier Mateusz Morawiecki. Po styczniowym spotkaniu z Viktorem Orbanem otrzymał statuetkę i monetę ze Stefanem I Świętym. Węgierski prezent znalazł się w rejestrze korzyści, ale informacje do PKW Morawiecki wysłał po upływie 30-dniowego terminu.   Projekt ustawy Kamińskiego ma zmobilizować i urealnić przepisy. W projekcie tym przewidziano niemal identyczną konstrukcję rejestru. Główna różnica polega na tym, że dodano przepis mówiący o karze do pięciu lat więzienia za podanie nieprawdy lub przekroczenie terminu. Ustawa o jawnością życia publicznego wprowadza jeszcze jeden kontrowersyjny szczegół. Oszacować swój majątek i opisać go w oświadczeniu majątkowym będzie musiało aż 830 tys. osób.      ...
 

CBA: Ustawione przetargi na śmieciarki

13 Lutego 2018 godz. 16:29 Aa za CBA
Śledztwo dotyczące procederu ustawienia przetargów - zmowy przetargowej w spółkach miejskich na korzyść jednej z wrocławskich firm sięga dalej. Agenci CBA z Łodzi zatrzymali dwóch pracowników przedsiębiorstwa komunalnego z Koszalina. To już 8 osób podejrzanych w sprawie. Delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Łodzi pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Łodzi prowadzi śledztwo dotyczące procederu ustawienia przetargów - zmowy przetargowej w spółkach miejskich na korzyść jednej z wrocławskich firm.  Śledczy z CBA ustalili, że przedstawiciele firmy z Wrocławia mieli wejść w porozumienie z urzędnikami samorządowymi i pracownikami spółek samorządowych w związku z ogłaszanymi przetargami na dostawy samochodów do zbierania odpadów komunalnych ogłoszonych w 2016 roku a opiewających w sumie na ponad 2,5 mln złotych. Agenci CBA z Łodzi zatrzymali już wcześniej prezesa i handlowca z wrocławskiej firmy zajmującej się dostawami  m.in.  specjalistycznych ciężarówek,  prezesa Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Kole, byłego prezesa tej spółki oraz pracownika Miejskiego Zakładu Oczyszczania w Pruszkowie a także Burmistrza Miasta Koło.   Ustalenia CBA i Prokuratury Regionalnej w Łodzi wskazują, że do ustawienia przetargu doszło także w Koszalinie.  Dziś agenci CBA z Łodzi zatrzymali Zastępcę Kierownika PGK w Koszalinie i pracownika z tej spółki. Agenci CBA zabezpieczają dokumenty w spółce komunalnej oraz przeszukują mieszkania zatrzymanych. Zatrzymani usłyszą zarzuty w prokuraturze....
 

Mielno: Dziś Wielka Parada Morsów

11 Lutego 2018 godz. 5:38 Ala za FB/Międzynarodowe Zloty Morsów w Mielnie
W Mielnie trwa XV Międzynarodowy Zlot Morsów. Dziś czekają nas kolejne atrakcje. Będzie Wielka Parada Morsów ulicami Mielna oraz XV Jubileuszowa Wspólna Kąpiel w Bałtyku. Można też zostać dawcą szpiku. Morsowanie w Mielnie trwa na całego...   Pierwszego dnia Zlotu odbył się Klubowy Bieg Morsów po plaży. Długość trasy wynosiła 2,5 km. 155 zawodników pobiegło w naszym biegu Król i Królowa Balu zostali wybrani!       Zygmunt Chajzer pojawił się na scenie!   Pamiętajcie, że podczas Zlotu możecie zostać potencjalnymi dawcami szpiku. Wystarczy, że się zarejestrujecie. Fundacja DKMS czeka na Was w głównym namiocie. W niedzielę, w godz. 11:00-16:00. Live cooking     One Billion Rising / Nazywam się Miliard Koszalin Mielno! Jest naprawdę niesamowicie!       Relacji z imprezy szukajcie również w telewizji TVN. Wywiadu udzielała m.in. Angelika Grzymała z Koszaliński Klub Morsów     Niedziela (11.02.2018): 11.00 – 11.45 – Wielka Parada Morsów ulicami Mielna Jednym z najważniejszych punktów imprezy jest przemarsz wszystkich uczestników zlotu ulicami Mielna. Morsy na tą okazje przebierają się w najbardziej oryginalnych mieszkańców całego świata a nawet całej galaktyki. Kilka tysięcy osób w barwnej paradzie w środku zimy zmierzająca na plaże robi naprawdę wyjątkowe wrażenie. Młodzieżowa Orkiestra Dęta „Red Swing Low Gryfice”, która w grudniu ubiegłego roku zdobyła trzy srebrne medale na Mistrzostwach Świata Orkiestr Dętych w Kalifornii. Wystąpi również zespół batacudowy Bloco Pomerania. Na zwycięzców morsowych potyczek całego weekendu czekać też będą specjalne miejsca w paradzie. Zbiórka: parking przy Polo Markecie   12.00 – XV Jubileuszowa Wspólna Kąpiel w Bałtyku Punktualnie o godz. 12:00 morsy całą gromadą kąpią się w Bałtyku. Najbardziej imponująco wygląda moment w którym morsy na sygnał Burmistrza Gminy Mielno rzucają się do wody. Lokalizacja: główna plaża w Mielnie   13.30 - oficjalne zakończenie XV Międzynarodowego Zlotu Morsów w Mielnie Na koniec zapraszamy wszystkich do naszego namiotu na rozgrzewający posiłek. Ciepła treściwa zupa i rozgrzewające „co nieco” z pewnością zregenerują morsowe organizmy. Będzie to tez idealne miejsce aby godnie pożegnać wszystkie morsy i podziękować im za udział w imprezie. Lokalizacja: namiot główny przy Polomarkecie ...
 

Koszalin: Kobiety chcą mieć swój głos

12 Lutego 2018 godz. 4:13 Ala, fot. FB/Dorota Róża Chałat
Koszalinianki podobnie jak słupszczanki chcą mieć swoją, działającą przy prezydencie miasta Radę Kobiet. W ten sposób zamierzają dołączyć do grona prezydenckich doradców, w którym już są przedsiębiorcy, seniorzy, artyści i sportowcy. Koszalińska Rada Kobiet to pomysł Komitetu Inicjatywy Uchwałodawczej. W jego składzie znalazły się m.in. pełnomocniczka Dorota Róża Chałat, z-ca pełnomocniczki Krystyna Kościńska, Jadwiga Tofiło, Marianna Urycka i Katarzyna Czarkowska. Przez trzy miesiące członkinie Komitetu Inicjatywy Uchwałodawczej zbierać będą podpisy. A potrzeba ich minimum tysiąc. Koszalińska Rada Kobiet ma mieć - podobnie jak słupska - charakter konsultacyjno-doradczy dla prezydenta miasta. Do zadań Rady Kobiet w Słupsku należy m.in.: 1) analiza polityki Miasta pod względem potrzeb kobiet, 2) wyrażanie opinii na temat projektów dokumentów strategicznych Miasta, 3) opiniowanie projektów uchwał i aktów prawa miejscowego dotyczących wszystkich obszarów bezpośrednio i pośrednio dotyczących sytuacji kobiet w Mieście oraz równouprawnienia, 4) diagnoza sytuacji kobiet w Słupsku, 5) edukacja mieszkańców i mieszkanek w każdym wieku dotycząca równouprawnienia, 6) wspieranie organizacji akcji społecznych oraz imprez podejmujących tematy kobiece oraz równouprawnienia, 7) monitorowanie działań Miasta pod kątem realizowania polityki rodzinnej (m.in. udzielanego wsparcia, dostępności żłobków i przedszkoli itp.), 8) monitorowanie działań Miasta pod kątem realizowania polityki społecznej i senioralnej. Koszalinianki już teraz mają konkretne plany. Chcą między innymi, by w tym roku pojawiła się w mieście ulica nosząca imię jednej z pierwszych polskich kobiet - parlamentarzystek. Związane jest to z przypadającą w 2018 roku setną rocznicą ustanowienia w Polsce prawa wyborczego kobiet. Chcą także, by w Koszalinie powstało Centrum Praw Kobiet.                      ...