Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Piłka nożna w Koszalinie:

28 Listopada 2017 godz. 4:55
Art za mat. prasowe
 

Zdobywcy ostatniego zespołowego medalu Igrzysk Olimpijskich 25 lat później. Początki piłkarskich karier wczoraj i dziś

Aż trudno w to uwierzyć, ale w tym roku minęło już ćwierć wieku od zdobycia przez naszych piłkarzy srebrnego medalu Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie. Dziś, po 25 latach od tamtych wydarzeń, Polska doczekała się wreszcie generacji zawodników pozwalających nam marzyć o kolejnym medalu wielkiej imprezy. My tymczasem wracamy do tych, którzy jako ostatni taki krążek wywalczyli. Na początku lat dziewięćdziesiątych członkowie kadry U-23 prowadzonej przez Janusza Wójcika stali się idolami kibiców w całej Polsce. Podczas turnieju olimpijskiego rozgrywanego w Hiszpanii lepsi od biało-czerwonych okazali się wyłącznie gospodarze, którzy dzięki bramce zdobytej w ostatniej minucie spotkania finałowego zwyciężyli 3:2 i tym samym zdołali uniknąć dogrywki. Dogrywki, w której - jak mówią nasi zawodnicy - zdarzyć mogłoby się wszystko. Srebrny medal przywieziony przez piłkarzy z Hiszpanii był dla Polaków dużym szokiem. W kraju trwało szaleństwo, z czego nasza drużyna początkowo nie zdawała sobie sprawy. Na początku lat dziewięćdziesiątych media nie były tak rozwinięte i grając w Barcelonie piłkarze nie mieli świadomości, jak ich postawa jest odbierana w Polsce. Dopiero po powrocie z Igrzysk, świeżo upieczeni bohaterowie poczuli, jak bardzo rozpoznawalni się stali. Satysfakcję ze swojej zawodniczej kariery odczuwa każdy z pytanych przez nas piłkarzy kadry olimpijskiej. Zwracają oni uwagę na to, że jako dzieci mieli określone marzenia związane z grą w piłkę. I te marzenia udało im się zrealizować, głównie dzięki ciężkiej pracy. – Nie byłem wirtuozem. Miałem kolegów, którzy byli bardziej utalentowani ode mnie i mogli zrobić duże kariery. Ale jednak nie wytrwali w tym wszystkim. Ja, z mniejszymi umiejętnościami, potrafiłem swoim zaangażowaniem i ciężką pracą osiągnąć to, co osiągnąłem. Były momenty trudne, ale dzięki uporowi można realizować swoje marzenia. Życzyłbym, żeby ci młodzi chłopcy się nie poddawali. Żeby walczyli do końca o swoje marzenia - mówi Marek Bajor, członek olimpijskiej kadry, a obecnie trener w drużynie rezerw Lecha Poznań. Każdy z naszych rozmówców zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz: warunki do uprawiania sportu. W czasach, gdy olimpijczycy z Barcelony dorastali, normą była dla nich codzienna gra w piłkę na asfaltowych boiskach. Dziś realia wyglądają zupełnie inaczej. Młodzi piłkarze i piłkarki mają zapewnioną doskonałą bazę do trenowania, ubrani są w firmową odzież i w zdecydowanej większości nie mają najmniejszego problemu z dojazdem na zajęcia. Do tego dochodzą wszelkie inicjatywy, które mają za zadanie dodatkowo zachęcić dzieci do uprawiania sportu. Flagowym przykładem takiej inicjatywy jest organizowany przez Polski Związek Piłki Nożnej turniej „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku", który najlepszym daje szansę zagrania w finale na murawie stadionu PGE Narodowego. Co roku uczestniczy w nim kilkaset tysięcy chłopców i dziewczynek z całej Polski.Codzienna praca z wykorzystaniem stale rozwijającej się w Polsce infrastruktury oraz dokładna obserwacja młodych adeptów futbolu podczas treningów i zawodów dają nadzieję na to, że w przyszłości nasz kraj doczeka się sukcesu na miarę olimpijskiego srebra, które od 25 lat pozostaje ostatnim drużynowym krążkiem wywalczonym przez Polskę w trakcie letnich Igrzysk Olimpijskich.
25 Listopada 2017 godz. 4:45
Art za Gwardia Koszalin
 

Gwardia: Zakończenie ligowego roku

W niedzielę piłkarze Gwardii Koszalin rozegrają ostatni w tym roku mecz o ligowe punkty. Podopieczni Tadeusza Żakiety podejmą ŁKS Łódź. Niedzielny mecz będzie doskonałą okazją, by podziękować gwardzistom za wszystkie chwile emocji, których dostarczyli nam w tym roku. Nikogo z pewnością nie trzeba również przekonywać, że czeka nas piłkarska gratka. Nie codziennie do Koszalina przyjeżdża tak utytułowany rywal, a do takich z pełnym przekonaniem należy jedna z klubowych legend polskiego futbolu - ŁKS Łódź.  Klub z miasta włókniarzy rozegrał w najwyższej klasie rozgrywkowej   65 sezonów, plasując się w tabeli wszech czasów tuż za Legią Warszawa, Wisłą Kraków, Ruchem Chorzów, Górnikiem Zabrze i Lechem Poznań. Do największych sukcesów Łódzkiego Klubu Sportowego należą dwukrotne zdobycie Mistrzostwa Polski (1958 i 1998) oraz sięgnięcie po krajowy puchar w 1957 roku. To co łączy ŁKS z Gwardią i z Koszalinem to piłkarze. W przeszłości barwy  ŁKS reprezentowali tacy gracze jak Artur Bugaj, Mirosław Trzeciak,czy Sebastian Mila. Artur Bugaj w Koszalinie spędził jedną rundę, a i koszulkę ŁKS-u zakładał tylko kilka miesięcy (runda jesienna sezonu 1998/1999), pojawił się jednak w kadrze meczowej na pucharowe boje z Manchesterem United i AS Monaco. Mirosław Trzeciak zapisał się złotymi zgłoskami w historii klubu z al. Unii Lubelskiej 2. Popularny „Franek” jest ostatnim piłkarzem ŁKS-u, który sięgnął po koronę króla strzelców ekstraklasy (w sezonie 1996/1997), to on także był jedną z czołowych postaci „Rycerzy Wiosny”, mistrzów Polski z 1998 roku. Z kolei Sebastian Mila w ŁKS-ie  spędził rundę wiosenną sezonu 2007/2008. Z przeplatanką na piersi wystąpił w  dwunastu spotkaniach ekstraklasy, niemniej bardzo pomógł wówczas ełkaesiakom utrzymać się w elicie, był też jednym z bohaterów pamiętnych i wygranych przez ŁKS 2:0 derbów z Widzewem.   Drużyna prowadzona przez Wojciecha Robaszka plasuje się obecnie na drugiej pozycji z dorobkiem 35 punktów. W osiemnastu rozegranych meczach łodzianie odnieśli dziewięć zwycięstw, ośmiokrotnie zremisowali oraz ponieśli jedną porażkę, przed własną widownią z Olimpią Elbląg. Defensywa ŁKS należy do najlepszych w lidze. Wraz z GKS 1962 Jastrzębie, łodzianie stracili zaledwie jedenaście bramek.  Najlepszym strzelcem Łódzkiego Klubu Sportowego jest autor siedmiu goli - Jewhen Radionow. Cztery trafienia zanotował Łukasz Zagdański, a trzy - Piotr Pyrdoł. Co ciekawe, tylko ci trzej gracze strzelili 14 z 20 zdobytych przez ŁKS bramek w tym sezonie. W pierwszym meczu tych drużyn, które zostało rozegrane w obecności ponad 4,5 tysiąca widzów, minimalnie zwyciężyli podopieczni Wojciecha Robaszka. Jak będzie tym razem? Spotkanie rozpocznie się w niedzielę o godzinie 13.00 na stadionie przy ulicy Fałata 34. W sobotę prowadzona będzie przedsprzedaż biletów na ten mecz. Wejściówki będzie można nabyć w godzinach 11-13 w kasach stadionu przy wejściu od ulicy Fałata. Cena biletu normalnego wynosi 12 złotych, ulgowego - 6 złotych.
23 Października 2017 godz. 5:53
Art za Gwardia Koszalin
 

II liga: Gwardia pokonała Gryfa

Gwardziści odnieśli drugie zwycięstwo w rozgrywkach drugiej ligi. Na stadionie w Wejherowie nasza drużyna ograła miejscowego Gryfa 2:1. Zespół Gwardii przystąpił do tego meczu z trenerem Tadeuszem Żakietą na ławce trenerskiej, jednak bez zawieszonego za żółte kartki Bartłomieja Oleszczuka i zmagającego się z urazem mięśnia dwugłowego - Przemysława Brzeziańskiego. Od pierwszego gwizdka to nasi piłkarze dyktowali warunki na boisku, a bramkarza gospodarzy próbowali zaskoczyć Michał Szubert i Adrian Kwiatkowski. W 16. minucie przed szansą stanął Radosław Mikołajczak, lecz pomocnik naszej drużyny przegrał pojedynek z Dawidem Leleniem, a dobitka Krystiana Przyborowskiego okazała się niecelna. Trzy minuty później, po dośrodkowaniu z prawej strony boiska, główkował zamykający akcję Adrian Kwiatkowski, a miejscowych od straty gola uratował słupek. W 37. minucie nasz zespół dopiął swego. Szybką, indywidualną akcję przeprowadził Adrian Kwiatkowski. "Kwiatek" poradził sobie z dwoma rywalami, a z bliskiej odległości futbolówkę do siatki wpakował Kamil Poźniak, dla którego było to pierwsze trafienie w barwach naszego klubu. W końcówce tej odsłony groźnie strzelał jeszcze Przyborowski, jednak zmierzającą do siatki piłkę wybił sprzed bramki jeden z defensorów Gryfa. Na początku drugiej połowy obraz gry nie uległ jeszcze zmianie, jednak wraz z upływającym czasem gospodarze stwarzali pod bramką naszej drużyny coraz więcej zagrożenia. Wiele strzałów mijało jednak światło bramki naszej drużyny, bądź jak po strzale Jacka Wiconia, futbolówka odbiła się od poprzeczki.  Nasz zespół wyprowadzał groźne kontry, po których przed szansą na strzelenie gola stawali Radosław Mikołajczak, Krystian Przyborowski, Michał Szubert i Aleksander Januszkiewicz.  W 87. minucie "Krycha" dograł futbolówkę do Adriana Kwiatkowskiego, który pewnym strzałem dał naszej drużynie dwubramkowe prowadzenie. Po chwili gospodarze wywalczyli rzut karny. Aleksander Januszkiewicz został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką i nasz zespół kończył spotkanie w osłabieniu. Adrian Hartleb wygrał jednak pojedynek z Piotrem Kołcem, broniąc drugą "jedenastkę" w tym sezonie! Kilka chwil później w zamieszaniu podbramkowym gola dla Gryfa zdobył Piotr Okuniewicz i ostatnie sekundy zapowiadały się bardzo emocjonująco. Po akcji Pawła Łysiaka arbiter zagwizdał jednak po raz ostatni i to nasi piłkarze mogli cieszyć się z bardzo cennego kompletu punktów. Dla naszego zespołu był to szósty z rzędu mecz bez porażki. Skład Gwardii: Hartleb - Majtyka, Stańczyk, Wojciechowski, Januszkiewicz - Kwiatkowski (90. Gregorek), Shinmura, Przyborowski, Poźniak, Mikołajczak (74. Baranowski) - Szubert (85. Łysiak)