Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Kolarstow w Koszalinie:

8 Czerwca 2016 godz. 8:50
Art za mat. parsowe
 

Tour de Wind - uczcijmy Dzień Żywiołu

Województwo zachodniopomorskie wytwarza prawie 30% energii wiatrowej w Polsce, dlatego właśnie tutaj w Koszalinie 16 czerwca Grupa Windhunter zaprasza na wspólny przejazd rowerowy Tour de Wind po 3 parkach wiatrowych w dwóch różnych gminach. Gościem specjalnym będzie legenda polskiego kolarstwa. Grupa Windhunter zaprasza na wydarzenie, którego jeszcze w branży energetyki wiatrowej nie było. 15 czerwca świętujemy Światowy Dzień Wiatru. Aby uczcić to wydarzenie organizuje  przedsięwzięcie, które uświadomi nam jak ogromne znaczenie i potencjał ma dla nas ten żywioł. 14 kwietnia 2016 r. wspólnie manifestowaliśmy swoje niezadowolenie w Warszawie w obronie energetyki wiatrowej. Razem z 2,5 tys. osób, które widzą, wierzą i fizycznie doświadczają korzyści jakie płyną z inwestowania, poświęcania swojego czasu, pracy i serca dla tej branży.   Województwo zachodniopomorskie wytwarza prawie 30% energii wiatrowej w Polsce, dlatego właśnie tutaj w Koszalinie 16 czerwca Grupa Wimdhunter zaprasza na wspólny przejazd rowerowy Tour de Wind po 3 parkach wiatrowych w dwóch różnych gminach. Zaproszono osobowości, które opowiedzą o realnym wpływie farm wiatrowych, odzewie społeczeństwa i korzyściach jakie zyskały gminy rozbudowując się i modernizując swoją infrastrukturę dzięki energetyce wiatrowej. Wydarzenie to jest otwarte i ma dać możliwość lokalnej społeczności spotkania się z firmami i inwestorami, a tym samym pokazać, że energetyka wiatrowa to potrzebna gałąź gospodarki z ogromnympotencjałem. Branża daje możliwości rozwoju, inwestowania, zatrudnienia, ale również poznawania wspaniałych ludzi, którzy działają w tym sektorze. Razem możemy więcej, przejedźmy wspólnie zaplanowaną trasę Tour de Wind i uczcijmy Dzień Żywiołu, który daje nam pracę, radość i możliwości.   Dlaczego warto?   Tour de Wind wiedzie przez kilka najbardziej energetycznych gmin Polski, m. in. Gminę Będzino, gdzie w miejscowości Tymień w latach 2005 - 2006 wybudowano 25 wiatraków o łącznej mocy 50 MW. Turbiny typu Vestas V80 o mocy 2,0 MW wznoszą się na 100 metrowych kolumnach, a rozpiętość ich skrzydeł sięga 80 m. Właścicielem farmy jest spółka EEZ, a firma Wind Service utrzymuje i serwisuje turbiny. Drugą energetyczną gminą jest Karlino. Wybudowana tu w latach 2007–2009 elektrownia wiatrowa składa się z 60 wiatraków na powierzchni około 500 ha pomiędzy miejscowościami Mołtowo i Karścino. Całkowita moc farmy wynosi 90 MW.   Trasa Tour de Wind została zaplanowana w taki sposób, aby zapewnić Państwu jak największą radość. Dlatego też stworzono  dwie trasy przejazdu:  pierwsza dla osób zaawansowanych o łącznej długości 64 km,  druga dla osób średniozaawansowanych o długości 18 km   Harmonogram: Miejsce: akademia wiatru Morska 18a, 75-221 Koszalin Data: 16 czerwca 2016 r.(czwartek) Trasa dla zaawansowanych: Koszalin – Karlino około 44 km Karlino – Gościno około 18 km 08.30 - przybycie, rejestracja i rozdanie koszulek Tour de Wind. 09.00 - rozpoczęcie trasy dla zaawansowanych: Koszalin – Karlino około 44 km Koszalin - Mścice – Stoisław – Dobre – Dobre Małe – Wierzchomino – Dobrzyca – Strzepowo – Strachomino – Skoczów – Wrzosowo – Brzeźno – Karlino Karlino – Gościno około 18 km Karlino – Karścino – Pobłocie Wielkie – Myślino – Gościno Trasa Karlino - Gościno realizowana będzie razem z grupą średniozaawansowaną, wszyscy uczestnicy przejadą dany odcinek wspólnie. Podczas przejazdu zaplanowana jest przerwa regeneracyjna.   Trasa dla średniozaawansowanych: Karlino – Gościno około 18 km 11.30 – przybycie, rejestracja i rozdanie koszulek Tour de Wind. 12.00 – przejazd autokarem do Karlina 12.30 – wspólny przejazd rowerowy grupy średniozaawansowanej i zaawansowanej: Karlino – Gościno około 18 km Karlino – Karścino – Pobłocie Wielkie – Myślino – Gościno 14.30 – wspólne przybycie rowerami do Gościna i powrót autokarem do Koszalina 15:30 – przyjazd autokarem do Koszalina 15:30 -19:00 - przerwa 19:00 – I wykład (15-20 min) 19:20 – II wykład (15-20 min) 20:00 – wspólna kolacja z NETWORKINGIEM w akademii wiatru, ul. Morska 18a, 75-221 Koszalin 21:00 - wspólne oglądanie meczu EURO 2016 Niemcy : Polska   Koszty: Uczestnictwo 100 zł netto Studenci i uczniowie: 30 zł brutto Wypożyczenie roweru 50 zł netto (kwota za uczestnictwo zawiera koszty organizacji wycieczki, koszulek, pomieszczeń, posiłku regeneracyjnego, kolacji oraz zaplecze techniczne) Pakiety sponsorskie Tour de Wind to doskonały pomysł na promocję Państwa firmy. Na to wydarzenie przygotowano pakiety sponsorskie, które w sposób najbardziej efektywny zaprezentują Państwa firmę podczas Tour de Wind w Koszalinie. Bierzemy pod uwagę różne formy wsparcia i jesteśmy otwarci na rozmowę, będziemy jednak wdzięczniza wzięcie pod uwagę naszej piramidy potrzeb od najistotniejszych:   1. Sponsor główny 5000 PLN/nett  Sponsor nagrody niespodzianki  Wykład podczas wydarzenia  Logo firmy umieszczone na koszulkach  Roll-up i ulotki sponsora umieszczone w miejscu rozpoczęcia trasy (Roll- up i ulotki dostarcza sponsor)  Nazwa firmy wymieniona podczas otwarcia  Logo sponsora umieszczone na portalach social media organizatora  Logo sponsora na wydrukowanym programie i plakatach   2. Logo na koszulce 2000 PLN/netto  Logo firmy umieszczone na koszulkach  Nazwa firmy wymieniona podczas otwarcia  Logo sponsora umieszczone na portalach social media organizatora Logo sponsora na wydrukowanym programie i plakatach   3. Sponsorzy gadżetów  Uchwyt do telefonu na rower  Medal dla wszystkich uczestników przypięty do smyczy z logiem sponsora  Pasy odblaskowe na rower  Kolarska czapka z daszkiem  Bidony  Opaski odblaskowe na nadgarstek ·      gadżety dostarcza sponsor lub opłaca koszty wykonania, a realizacja jest po stronie organizatora.   Rejestracja do 10.06.2016 t.: +48 94 732 60 00 e.: tdw@windhunter.com formularz rejestracyjny do pobrania: www.windhunter.com.pl/eml/formularz_zgloszeniowy_tour_de_wind.pdf Organizator: windhunter group • grupę windhunter tworzy 6 spółek • mamy 15 letnie doświadczenie na arenie międzynarodowej • działamy na 4 kontynentach • produkcja, serwis i montaż masztów do pomiaru kierunki i prędkości wiatru w Polsce, Europie i Afryce • prognoza i analiza danych pomiarowych • specjalistyczne szkolenia dla branży energetyki wiatrowej z zakresu bezpiecznej pracy na turbinie wiatrowej
13 Sierpnia 2015 godz. 9:28
Ala, fot. FB/Adrian Stolarczyk
 

Adrian Stolarczyk laureatem radiowej Trójki

16 Lipca 2015 godz. 7:38
Ryszard Wątroba
 

Przemierza świat na rowerze

78-letni - dzisiaj - Janusz Strzelecki-River, bo o nim mowa, od 15 lat, przemierza świat na rowerze. Mówi, że ma już za sobą ponad 200 000 km. Był już między innymi w Indiach, Indonezji, Meksyku i na Syberii. Urodził się w Kaliszu. Młodość spędził w Gdyni. Potem zamieszkał we Włoszech, pracując jako organizator imprez sportowo-estradowych!   - Na ten rok – mówi – planowałem wyjazd do Rosji. Wszystko właściwie miałem już przygotowane. Jednak kiedy dowiedziałem się, że rok 2015 jest rokiem poświęconym Papieżowi Janowi Pawłowi II, postanowiłem zmienić plany i odbyć rowerową pielgrzymkę w podziękowaniu za dar kanonizacji papieża Polaka!   W drogę dookoła Polski – wzdłuż jej granic – wyruszył 12 czerwca 2015 r.  Miesiąc później – 11 lipca - dotarł do Suchej Koszalińskiej. Przez dwa dni – to jego rekord życiowy – był gościem Sołtysa Sołectwa Sucha Koszalińska i jego rodziny. Osobistym wpisem podziękował za „2 obiady i podwójną gościnność”!   Janusz Strzelecki-River generalnie nie jada zup i ziemniaków. Jada natomiast dania mączne, drób, wołowinę. Ważne – mówi – by była to kuchnia domowa. To dzięki takiej diecie trzymam formę – podkreśla!   Noclegu nie potrzebuje. Śpi w śpiworze, często pod gołym niebem. Gdy pada, przykrywa się tylko nieprzemakalną płachtą.   Podczas pobytu w Suchej Koszalińskiej, podróżnik – pielgrzym, odwiedził między innymi: uczestników Festynu Sołeckiego w Kleszczach – to w sobotę, a także uczestników 21. piłkarskiego Memoriału Mirosława Wiącka, rozgrywanego w Sianowie – to w niedzielę!   Rowerowa pielgrzymka Janusza Strzeleckiego-Rivera potrwa około 150 dni. Odwiedzi 350 parafii. Powrót do Gdańska planuje na 9 listopada 2015 r.   Życzymy dotarcia do kresu pielgrzymki. Potem zaś do Brazylii… Takie ma bowiem plany!
9 Czerwca 2015 godz. 5:05
Artur Rutkowski
 

"Dzicy" kolarze z Koszalina

Nie wszyscy wiedzą, że w naszym mieście już trzeci sezon istnieje Grupa Kolarska "DZIKI Koszalin". Team tworzą koszalińscy wielbiciele dwóch kółek, którzy startują w licznych zawodach na terenie całego kraju. W poprzednim sezonie kolarze zajęli m.in. pierwsze miejsca podczas Pucharu Polski w Niechorzu, Choszcznie,  Łasku, Świnoujściu, Trzebnicy, Świdwinie, Zieleńcu, Kołobrzegu, Iławie, Karpaczu, Gryficach, co pozwoliło świętować wywalczenie Pucharu Polski w kat K65.     Ponadto zawodnicy Dzikiego Koszalina startowali w Tour de France (amatorów), Tour de Pologne (amatorów), Solid Logistics Skoda Poznań Bike Challenge (100km), Maratonie MTB dookoła Miedwia, Maratonie Rowerowym dookoła jeziora Nowogardzkiego, XI Papieskim Wyścigu w Kolarstwie Przełajowym w Szczecinku, Mikołajkowym Wyścigu Przełajowym MTB w Nowogardzie      Natomiast w rozpoczętym niedawno sezonie koszalinianie, również osiągają bardzo dobre wyniki, poniżej najważniejsze z nich.   1. 9 TRZEBNICKI MARATON ROWEROWY - ŻĄDŁO SZERSZENIA 25.04.2015 TERESKA - 1 MIEJSCE W K6S, dystans 150 km Gosia - 4 miejsce w kat. K4S, dystans 150 km Tomek - 6 miejsce w kat. M2I, dystans 85 km 2. MTB MARATON POLODOWCOWĄ KRAINĄ DRAWY I DĘBNICY, POŁCZYN-ZDRÓJ, 3 MAJA 2015 Ola - 2 miejsce w kat., 6 miejsce w open, dystans 38 km, Michał - 9 miejsce w kat., dystans 65 km, Michał (Mi Mi) - 15 miejsce w kat., dystans 65 km, Tomek - 16 miejsce w kat., dystans 65 km, Paweł - 17 miejsce w kat., dystans 65 km, 3. SUPERMARATON GRYFLAND GRYFICE 2015, 9.05.2015 TERESA - 1 MIEJSCE W KAT. ULTR K6S, DYSTANS 303 KM, Gosia - 5 miejsce w kat. Mini K4s, dystans 71 km, RYSIU - 3 MIEJSCE W KAT. MINI M6S, DYSTANS 71 KM, Mirek - 12 miejsce w kat. Mini M3s, dystans 71 km, KRZYSIEK - 3 MIEJSCE W KAT. ULTR M4I, DYSTANS 303 KM 4. KLASYK RADKOWSKI 2015, 15-16.05.2015 GOSIA - 2 MIEJSCE W KAT. MEGA K4S, 4 miejsce open kobiet, dystans 130 km, przewyższenie 2634m 5. ŠKODA VELO TORUŃ  17.05.2015 RYSZARD - 1 MIEJSCE W KAT. M5, dystans 120km, Maciej - 10 miejsce w kat. M3, 28 miejsce open, dystans 120km, Grzegorz - 50 miejsce w kat. M3, dystans 120km, 6. ELEMENTAL TRIATHLON SERIES OLSZTYN 17.05.2015 MARCELA - 7 MIEJSCE W KAT. K30, dystans: olimpijski (pływanie 1,5km, jazda na rowerze 40km, bieganie 10km), 7. KRYTERIUM ROWEROWE W KOSZALINIE, 24.05.2015 Ola - 1 miejsce open K Beata - 2 miejsce open K Patryk - 1 miejsce najmłodszy - 12 lat Rysio - 3 miejsce w kat. M4 Tomek - 3 miejsce w kat. M3 8. ULTRAMARATON ROWEROWY IM. OLKA CZAPNIKA ŚWINOUJŚCIE 2015, 29-31.05.2015 Gosia - 1 miejsce w kat. ULTRAK4S, dystans 324 km, Tereska - 1 miejsce w kat. GIGAK6S, dystans 216 km, Rysio - 1 miejsce w kat. MEGAM6S, dystans 108 km, Krzysiek - 2 miejsce w kat. ULTRAM4I, dystans 324 km,
30 Września 2014 godz. 13:03
Patryk Pietrzala / fb.com
 

Adamów: Kwiatkowski to świetny taktyk

- Michał miał świetną drużynę, która wykonała swoje zadanie. Jemu zostało tylko dokończyć dzieła. To jednak nie jest taka prosta sprawa, bo trzeba reprezentować poziom światowy – mówił trener kolarstwa, Marcin Adamów, który wraz z kadrą uczestniczył w mistrzostwach świata. Patryk Pietrzala: Cała sportowa Polska żyje sukcesem Michała Kwiatkowskiego. Był Pan zaskoczony ostatecznym wynikiem, który dał naszemu reprezentantowi tytuł Mistrza Świata?   Marcin Adamów: Nie można mówić o zaskoczeniu. Byłem przy Michale i widziałem, że jest skupiony i zdeterminowany. Oprócz tego, że trzeba być świetnie przygotowanym, to nie da się wygrać bez odrobiny szczęścia. To loteria. Niektórzy upadają i łapią defekty w niektórych miejscach. Trasa wyścigu była mokra i niebezpieczna. Michał miał jednak świetną drużynę, która wykonała swoje zadanie, a mu zostało tylko dokończyć dzieła. To jednak nie jest taka prosta sprawa, bo trzeba reprezentować poziom światowy. Jego rywale to najlepsi z najlepszych, dlatego to, co zrobił Michał jest naprawdę mistrzostwem Świata.   Tak jak Pan wspomniał - Kwiatkowski wrócił już do Polski. Wiemy, że był Pan przy polskim kolarzu. Jakie są Wasze relacje?   - Nasze relacje można określić jako trener – zawodnik. Michał wie, że jestem trenerem. Pamiętam go jeszcze jako juniora. Dlatego mówi mi per „trenerze”. Oczywiście mogę udzielać mu rad, jednak Michał, mimo młodego wieku, jest na tyle doświadczonym i świetnie przygotowanym kolarzem pod względem taktycznym, że po prostu żadnych wskazówek nie trzeba mu udzielać.   Ile czasu i wyrzeczeń kosztuje taki wynik, jaki osiągnął Kwiatkowski?   - Uhh... Bardzo dużo! Treningi czasem trwają po sześć lub siedem godzin w ciągu dnia. Michał przygotowuje się w ciepłych krajach, mało czasu spędza w domu. Oprócz talentu, który ma każdy kolarz zawodowy, to nikt nie zajdzie daleko bez pasji. To naprawdę ciężki sport.   Jest Pan utytułowanym trenerem, więc wie Pan na pewno w jakiej kondycji znajduje się polskie kolarstwo.   - Polskie kolarstwo zawodowe zanotowało spory progres. Tego nie trzeba mówić, to po prostu widać. Wyścigi pokazywane w Eurosporcie lub na innych stacjach pokazują to, co wyczynia Rafał Majka oraz Michał Kwiatkowski. Nasza kadra, która jechała na mistrzostwach Świata pokazała jak mocne jest polskie kolarstwo. Młodzież również się rozwija, a wyżej wymienione sukcesy rozpropagują tę dyscyplinę jeszcze bardziej. Kobiety również spisują się wyśmienicie. Zarówno na torze, jak i na szosie. Myślę, że wszystko jest na dobrej drodze, byśmy niedługo byli potęgą.   Czy trenowanie kadrę juniorek przynosi satysfakcję? Jakie są Pańskie największe osiągnięcia?   - Oczywiście, że przynosi satysfakcję. Juniorki to zawodniczki, które trzeba dużo uczyć, szczególnie taktyki. Sama siła fizyczna na rowerze to nie wszystko. Najbardziej cieszy fakt, gdy dziewczyny są pojętne i uczą się niektórych rozwiązań taktycznych, a później potrafią wykorzystać to na wyścigu. Największym sukcesem w mojej karierze trenerskiej jest brązowy medal mistrzostw Świata zdobyty przez Agnieszkę Skalniak. Należy wyróżnić Darię Pikulik, która bardzo pomogła swojej koleżance w wywalczeniu tego trofeum.  
26 Kwietnia 2014 godz. 11:52
Patryk Pietrzala
 

Problematyczna Masa Krytyczna

Masa Krytyczna to wydarzenie, które integruje rowerzystów z całego miasta. Spora grupa kolarzy rusza w miasto i ulicami Koszalina pokonuje kolejne kilometry. Niektórym kierowcom taka akcja nie przypada do gustu. Masa Krytyczna to impreza sportowa, która jednoczy i integruje wszystkich rowerzystów z Koszalina. Dzisiaj miała miejsce kolejna odsłona tej kolarskiej imprezy. Kwadrans po 18 spod Filharmonii Koszalińskiej ruszyła pięćdziesięcioosobowa grupa, która przejechała ulicami naszego miasta. Jak doskonale wiemy, w Koszalinie był problem ze ścieżkami rowerowymi, jednak w ostatnich latach pasjonaci kolarstwa mieli coraz więcej miejsc do jazdy na dwóch kółkach.   Masa Krytyczna ma swoich zwolenników, jak i przeciwników. Stali bywalcy bronią tej inicjatywy. - Masa Krytyczna ma na celu pokazać kierowcom, że rowerzyści są także uczestnikami ruchu i nie powinni być przeganiani, bo wbrew temu co niektórzy sądzą, według prawa nie możemy jeździć po chodnikach – mówił Grzegorz Izraelski, uczestnik Masy. - Mam podobne zdanie do kolegi. Skoro my uważamy na kierowców, to oni także powinni uważać na nas - powiedział Michał Radwan – Wiatrowski, kolejny z rowerzystów.   Niektórzy kierowcy, a szczególnie taksówkarze, mają nieco inne zdanie na temat takich przedsięwzięć. - Moim zdaniem takie grupy powinny jeździć razem z eskortą policji. Może nie przyspieszyłoby to ruchu, ale byłoby bezpieczniej i spokojniej – stwierdził jeden z taksówkarzy. Po chwili dodał. - Gdy widzę rowerzystę, to zawsze zastanawiam się, czy jest on trzeźwy, czy pijany, ponieważ nie raz zdarzały mi się niebezpieczne sytuacje – stwierdził kierowca.   Aktywny rowerzysta widzi tę sprawę nieco inaczej. - Od czterech lat jestem kierowcą i jak widzę rowerzystę, to zachowuję większą ostrożność, nie trąbię i nie denerwuję się. Czekam i spokojnie wyprzedzam. Wszyscy powinni być równi, nie dlatego, że ktoś ma cztery kółka i kawałek blachy – stwierdził Grzegorz Izraelski.   O opinię zapytaliśmy tych, którzy pierwszy raz wzięli udział w tym wydarzeniu. -Szczerze powiedziawszy, dopiero dzisiaj kupiliśmy rowery i powiedziano nam w sklepie, że możemy dzisiaj je wypróbować podczas Masy Krytycznej. Wolałbym jednak jechać po ścieżce, ponieważ jest po prostu bezpieczniej, dla mnie, dla żony i dla dziecka. – powiedział Paweł Sominka, który ruszył w trasę wraz z kilkuletnim synkiem, Frankiem.   Często słyszy się głosy, że Polacy nie są idealnymi kierowcami. W kontekście tej debaty wymienia się pojęcie „kultury jazdy”. - Sam jeżdżę na rowerze, więc gdy jestem za kółkiem, to szanuje rowerzystów. Polacy muszą się jednak sporo nauczyć, aby dorównać innym krajom w tej kwestii, w których rowerzyści są niezwykle szanowani na drogach – mówił kolejny z taksówkarzy.   Być może podczas Masy Krytycznej rowerzyści powinni jeździć specjalnie wyznaczonymi ścieżkami? Ciężko byłoby znaleźć odpowiednio wytyczone miejsca do jazdy dla tak dużej grupy. -Chodniki ze ścieżkami byłyby najlepszym rozwiązaniem. Wraz z mężem jesteśmy kierowcami, więc wiemy, że to czasami przeszkadza. Jeżeli nie ma odpowiednich dróg dla rowerów, to może należałoby wydzielić jakąś część chodnika – powiedziała Aleksandra Sominka              
11 Września 2013 godz. 16:12
Patryk Pietrzala
 

Mieczysław Szmit: Sam sobie sterem

Mieczysław Szmit to pasjonat kolarstwa, który uwielbia jeździć na rowerze do odległych państw. 61- letni mieszkaniec Koszalina został doceniony przez ratusz. Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu z tym niesamowitym człowiekiem.     Patryk Pietrzala: Jak zaczęła się Pańska pasja? Bo rozumiem, że z dnia na dzień nie wpadł Pan na pomysł, żeby przejechać parę tysięcy kilometrów.   Mieczysław Szmit: Zacząłem od tego, że pojechałem rowerem do córki, która mieszka w Stargardzie Szczecińskim, a to miasto jest oddalone od Koszalina o 146 kilometrów. To było dokładnie w 2001 roku. Następnie wybrałem się do syna, mieszkającego w Gryfinie. Przy okazji zaliczyłem granicę, chociaż mnie tam pogonili, ponieważ nie wolno było tam jechać rowerem. Kolejną moją wyprawą była podróż dookoła Polski. Przejechałem wówczas 1400 kilometrów, zaliczyłem wówczas Słowację i Wilno. Chciałem objechać Bałtyk, jednak nie udało mi się, ponieważ w Szwecji... skradziono mi rower. Miałem go dobrze przypiętego, na dwa zapięcia, jedno było przymocowane do drzewa, a drugie do słupka. Rower zginął z parkingu przy dworcu. Musiałem wówczas wrócić do Polski pociągiem. Sądziłem, że te wyprawy na tym się skończą. Na szczęście szwagier ze szwagierką zafundowali mi nowy rower i miałem przerwę w pracy. Postanowiłem, że dokończę moją podróż po Skandynawii, ale z drugiej strony - przez Litwę, Łotwę i Estonię.   Jakimi względami kieruje się Pan obierając nowe miejsca docelowe?   - Najważniejszą wyprawą była na pewno ta do Watykanu. Skoro byłem na południu, byłem na wschodzie, na zachód niedługo pojadę, to kierunek był oczywisty, pedałowałem na północ.  Moja podróż dookoła Bałtyku musi poczekać, ponieważ jest to naprawdę ciężkie zadanie. Koszty hoteli w Skandynawii są niezwykle wysokie. Zastanawiałem się czy starczy mi pieniędzy.   Czy długo planuje Pan swoje wyprawy, czy wszystko jest robione spontanicznie?   - Jeżeli jadę za granicę to obieram miejsce docelowe. Hotele obieram na trasie, więc jest to robione spontanicznie, bo zależy od tego, w jakim miejscu aktualnie się znajduję. W Szwecji miałem problem, ponieważ są tam oznaczenia hotelowe, a ja wyjeżdżałem na autostradę, z której ciężko było zawrócić.   Rozumiem, że cały czas jeździ Pan sam, bez żadnej grupy bądź osoby towarzyszącej?   -Tak, jest to troszeczkę trudniejsze, bo w grupie jeździ się łatwiej. Gdy jadę jednak sam, to bardziej wypoczywam psychicznie. Sam sobie jestem sterem i żeglarzem (śmiech). To ma swoje zalety, reguluje sobie tempo i to gdzie chcę dojechać. Dwie osoby, to dwa odrębne zdania, a w większej grupie potrzebny jest przewodnik. Demokracja jest dobrym sposobem rządzenia, ale nie w takich wyprawach.   Gdyby miał Pan wyróżnić jedną sytuację, jaka szczególnie zapadła Panu w pamięć, to co to by było?   -Wyróżnię sytuację, gdy najadłem się sporo strachu. Jechałem przez nieoświetlony tunel we Włoszech. Wokół słyszałem huk wentylatorów, a obok mnie przejeżdżały tiry. Wszystko odbywało się bez wyznaczonej ścieżki dla rowerów. Tyle ile sił miałem w nogach, to tak grzałem przez ten tunel (śmiech). W każdym tunelu widać światełko, tutaj było nieco inaczej.   Wspominał Pan, że niedługo wybiera się Pan do Niemiec. Czy jak na pańskie możliwości, to nie jest za krótka podróż?   - Tak, jest nieco krótka. Muszą skończyć z tymi wyjazdami. Jeden z zięciów ma rower i zaczyna jeździć w dalsze trasy. Niech inni szaleją, ja muszę się ustatkować.    Dziękuję za rozmowę.   Prezydent Piotr Jedliński przy okazji spotkania, zapowiedział budowę nowych ścieżek rowerowych, które powinny być ukończone w tym roku. - Przybędzie na pewno ścieżka na Górze Chełmskiej,  do dużego parkingu obok Kłosa. W tym tygodniu zostanie ogłoszony przetarg przy ulicy Gnieźnieńskiej, która połączy się z Paderewskiego. Dostaliśmy dofinansowanie około 50% do ścieżek przy ulicach Morskiej, Szczecińskiej i tak jak wspomniałem wcześniej, na Szczecińskiej - stwierdził prezydent Piotr Jedliński. Prezydent Koszalina jest również pasjonatem kolarstwa i jak sam przyznaje, zdarza mu się zrobić po 60 kilometrów przez weekend, niekiedy nawet więcej.
30 Sierpnia 2013 godz. 8:34
Patryk Pietrzala fot. gosc.pl
 

Mariusz Ambroziewicz: Wspaniała przygoda

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z księdzem Mariuszem Ambroziewiczem, który na rowerze przejechał kilka tysięcy kilometrów i był w 28 krajach (na zdjęciu pierwszy od prawej). Patryk Pietrzala: Jeździ Pan rowerami po całym świecie, gdzie najdalej przejechał Pan na dwóch kółkach?   Ks. Mariusz Ambroziewicz: Najdalej zajechałem na Ceutę, która znajduje się na terytorium Maroka. By tam się dostać, musiałem przejechać aż pięć tysięcy kilometrów. Było to w 1997 roku. Jak wspominam tę trasę? Strasznie długo się jechało (śmiech). Wówczas wybraliśmy się tam w 16 osób, a cała wyprawa trwała pięćdziesiąt dni.    Czy jest Pan w stanie wymienić wszystkie kraje, w których Pan już był?   - Ostatnio zaliczyłem siedemnastą wyprawę. Ciężko będzie mi jednak wymienić wszystkie kraje, w których byłem i przez które przejeżdżałem.  (po dłuższej chwili zastanowienia) Byłem w 28 państwach.   Od czego zaczęła się ta pasja?   - Lubię jeździć rowerem (śmiech). Gdy byłem dzieckiem, to zapisałem się do sekcji kolarskiej. W szóstej klasie podstawówki kupiłem sobie rower - kolarkę... i się zaczęło. W wieku osiemnastu lat pojechałem na objazd Polski.  Jak byłem seminarium, to jeździłem z księdzem Krzysztofem Kowalem, który nauczył mnie, jak poruszać się w dużych grupach. Teraz ksiądz Krzysztof jest dyrektorem Caritasu w Gruzji.  Chciałem kontynuować tę tradycję i co roku jeżdżę w różne miejsca.   Jeżdżenie rowerem po całym świecie to na pewno świetna przygoda, ale też spore ryzyko. Czy zdarzyły się sytuacje, które zapadły Panu najbardziej w pamięć?   - Powiem szczerze, że ryzyko jest nieporównywalne do tego, co się zobaczy i przeżyje. To wspaniała przygoda. Na siedemnaście wypraw, tylko raz mnie okradli, to było w Rzymie. Raz musiałem się bić - w Chorwacji. Wypadków i kraks było dużo. W tym roku, rowerzysta zeskoczył z roweru, a samochód wraz z rowerem wylądował na drzewie. Było w tym tyle szczęścia i opieki bożej, że nikomu nic się nie stało.  Najbardziej lubię jeździć na południe i na wschód, tam jest najciekawiej. Ostatnio na rowerach przemierzyliśmy Gruzję i Ukrainę.   Niedługo skończą się wakacje. Kiedy wyrusza Pan na kolejną wycieczkę rowerową?   - W następne lato, w następne wakacje, jak dożyję oczywiście. Na razie debatujemy nad miejscem. Gdy kończymy jedną wyprawę, to planujemy od razu drugą. Myślimy nad Anglią, jednak to jest chłodny klimat, a ja wolę cieplejsze miejsca. Do wyboru jest jeszcze wyjazd do Albanii, ale wszystko w swoim czasie.   Czy na takie przedsięwzięcie może zapisać się absolutnie każdy?   - Oczywiście. Nie biorę jednak na swoje wyprawy dzieci poniżej 15-16 lat. W tamtym roku zrobiliśmy 2640 kilometrów. Musi to być człowiek, który odpowiednio przygotuje się do takiego przedsięwzięcia. Dziennie jeździliśmy 200 kilometrów. Naszym rekordowym wyczynem jest 440 kilometrów, gdy zamiast snu... jechaliśmy dalej.