Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Wystawa: „Zdzisław Beksiński - od fotografii do fotomontażu komputerowego”

2018-03-20 12:14:00 ekoszalin za CK 105 Koszalin
Miejsce: Centrum Kultury 105 w Koszalinie Termin: 17.05. - 10.06.2018r. Wernisaż: 17.05., godzina: 18:00 „Zdzisław Beksiński-od fotografii do fotomontażu komputerowego”.

Zdzisław Beksiński  -  fotografik, malarz i grafik komputerowy. Urodził się w Sanoku 24 lutego 1929 r., a zmarł

tragicznie 21 lutego 2005 r. w Warszawie. W latach 1947 – 1952 studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej. Po ukończeniu studiów odbył kilkuletni nakaz pracy, mieszkając w Rzeszowie i Krakowie. W 1955 r. powrócił do Sanoka, pracując jako projektant w Sanockiej Fabryce Autobusów. 

Na początku lat 50-tych XX w. rozpoczyna działalność artystyczną, na początku jako fotografik, wystawiając swoje prace na kilku wystawach, m.in. w: Gliwicach, Warszawie i Poznaniu. Nieco później daje się poznać jako rzeźbiarz, grafik i malarz, zyskując uznanie i sławę, wykraczające daleko poza Polskę. 

Od 1994 r. jako jeden z pierwszych artystów w naszym kraju, tworzy fotomontaże komputerowe.Fotografie składające się na wystawę w Centrum Kultury 105 w Koszalinie pochodzą ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku. Ekspozycja wystawy została zorganizowana przy współpracy z Agencją Zegart.  

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

ME: Złota sztafeta z Małgorzatą Hołub-Kowalik w składzie

11 Sierpnia 2018 godz. 20:17 Art za PZLA, fot. foto: Marek Biczyk/PZLA
Justyna Święty-Ersetic polską królową mistrzostw Europy! W sobotę dokonała czegoś niesamowitego – w przeciągu 1,5 godziny wygrała bieg na 400 metrów oraz przyprowadziła na pierwszym miejscu reprezentacyjną sztafetę. Trzeci z rzędu złoty medal mistrzostw Europy na 800 metrów zdobył Adam Kszczot. Podopieczna Aleksandra Matusińskiego wyraźnie zapowiadała, że do Berlina przyjechała z jasnym celem, czyli zdobyciem medalu w rywalizacji indywidualnej. Raciborzanka dodawała także, że stać ją na uzyskanie wyniku poniżej 51 sekund, a rezultat na poziomie 50.80 może dać złoto. Jak się okazało nie dał – ale to nie przeszkodziło Polce w triumfie, bo pobiegła po prostu zdecydowanie szybciej. Chociaż na ostatnia prostą wybiegła trzecia to po wspaniałym pościgu wyprzedziła w kratach Greczynkę Marię Belimbasaki i złoto okrasiła fenomenalnym rekordem życiowym 50.41. To nie tylko drugi wynik w historii polskiej lekkoatletyki (szybciej biegała jedynie śp. Irena Szewińska), ale także najlepszy rezultat w Europie w tym sezonie! -Niebywale się cieszę, że jutro pierwszy raz w karierze wysłucham Mazurka Dąbrowskiego. Walczyłam do samego końca i spełniłam moje marzenia. Natomiast ciągle nie dociera do mnie, że szybciej niż ja biegała tylko pani Irena Szewińska. – mówiła po biegu Święty-Ersetic, która po przekroczeniu mety wpadła w ramiona swojego męża, czołowego polskiego zapaśnika. Do 2018 roku Polska miała w dorobku tylko jeden medal w kobiecym biegu na 400 metrów. Dokładnie 40 lat temu na stadionie w Pradze po brąz – ostatni indywidualny krążek w karierze – sięgnęła Irena Szewińska. Warto jeszcze dodać, że Święty-Ersetic wyprzedziła w polskich tabelach historycznych Genowefę Błaszak, która wynik 50.70 uzyskała… na stadionie olimpijskim w Berlinie w roku 1985. Piąta w finałowym biegu na 400 metrów, z wartościowym rekordem życiowym 51.24, była Iga Baumgart-Witan. Program mistrzostw Europy przewidywał, że niewiele ponad godzinę po finale biegu na 400 metrów rozegrana zostanie ostateczna walka o triumf w sztafecie. Mimo interwencji nie udało się zmienić planu minutowego i nasze świetne zawodniczki miały bardzo mało czasu na regenerację. Po finale indywidualnym Justyna Święty-Ersetic była tak zmęczona, że głośno zastanawiała się czy w ogóle pobiegnie w sztafecie. Pobiegła. I razem z Małgorzatą Hołub-Kowalik, Igą Baumgart-Witan oraz Patrycją Wyciszkiewicz dokonała czegoś niesamowitego! Przed ostatnią zmianą biało-czerwone były liderkami - świetnie od zawodniczek z nad Sekwany uciekła Wyciszkiewicz. Wymęczona biegiem indywidualnym Święty relatywnie sszybko została jednak doścignięta i wyprzedzona przez Francuzkę. Polka – jak przyznała później – kontrolowała bieg na telebimie i nie dała uciec rywalce. Odparła atak i wyprowadziła polski zespół ponownie na pozycję liderek. Na metę wpadła niebywale szczęśliwa i zmęczona. Złoto Polki wywalczyły uzyskując 3:26.59.  - Nie dociera do mnie, że jestem podwójną mistrzynią Europy. Powiem szczerze, że idąc na sztafetę nie byłam pewna czy jestem gotowa. – przyznała Justyna Święty-Ersetic. Polki otrzymały przed biegiem od organizatorów złotą pałeczkę. Małgorzata Hołub-Kowalik przyznała, że odebrała to jako pewne przeznaczenie. Iga Baumgart-Witan wspomniała natomiast po zejściu z bieżni słowa Aleksandra Matusińskiego, który powiedział jej, że bez niej sztafeta nie pobiegnie. Wszystkie panie dziękowały też rezerwowym, które pobiegły w eliminacjach – Martynie Dąbrowskiego i Natalii Kaczmarek. To pierwszy w historii polskiej lekkoatletyki złoty medal damskiej sztafety 4x400 metrów w mistrzostwach Europy. Ostatnio biało-czerwone na podium stały w 2006 roku, wtedy – podobnie jak w 1974, 1986 oraz 2002 – zdobyły brąz. Tymczasem wspaniałej historii polskiego biegu na 800 metrów nie przestaje tworzyć profesor tego dystansu, czyli Adam Kszczot. Kolejny rozdział – zatytułowany „Berlin 2018” – napisany został złotymi zgłoskami. Na bieżni Olympiastadion Polak nie dał uciec Francuzowi Pierre-Ambroise Bosse, który w pewnym momencie oderwał się od stawki. Kszczot dogonił rywala, wyprzedził i wypracował sobie bezpieczną przewagę. Na mecie zameldował się blisko pół sekundy przed pozostałymi biegaczami. Uzyskał 1:44.59, najlepszy wynik w sezonie, i zdobył trzeci z rzędu złoty medal mistrzostw Europy. Sztuki tej nie dokonał wcześniej żaden inny specjalista od biegu na 800 metrów. - Bardzo fajnie jest być trzeci raz złotym medalistą mistrzostw Europy. Ale to były bardzo wymagające mistrzostwa, naprawdę wyrównany poziom. Lekko nie było. Nie ma co ukrywać, każdy kolejny złoty medal przychodzi trudniej. – mówił po zejściu z bieżni Adam Kszczot. Mistrz Europy przyznał także, że jest bardzo dumny z postawy dwóch swoich kolegów z reprezentacji, którzy finiszowali tuż za nim.  Fenomenalną walkę o medal stoczył za plecami Kszczota oraz drugiego na mecie Andreasa Kramera (Szwed rok temu w Bydgoszczy był mistrzem Europy do lat 23) Michał Rozmys. Tuż przed linią mety dogonił Bosse, ale zajął ostatecznie czwarte miejsce. Osiągając rezultat 1:45.32 (rekord życiowy) brąz przegrał zaledwie o 0.02 sekundy. Debiutujący na tak wielkiej imprezie Mateusz Borkowski do mety dobiegł tuż za Rozmysem. Podopieczny Stanisława Jaszczaka wyśrubował rekord życiowy od poziomu 1:45.42. Rozmys i Borkowski przesunęli się odpowiednio na ósme i dziesiąte miejsce w polskich tabelach historycznych. Piąte miejsce w finale zajęła męska sztafeta 4x400 metrów: Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Kajetan Duszyński. Polacy uzyskali czas 3:02.27. Być może wynik byłby lepszy gdyby nie Brytyjczyk, który zabiegł drogę Rafałowi Omelce, wyraźnie wytrącając naszego zawodnika z rytmu. Po biegu biało-czerwoni nie kryli żalu. - Przyjechaliśmy tutaj po medal, a kończymy na piątym miejscu. To nasza porażka. - mówił Łukasz Krawczuk. Konkurs skoku wzwyż nie rozegrał się po myśli Sylwestra Bednarka. Mający doskonałe wspomnienia z Berlina Polak najpierw w pierwszej próbie zaliczył 2.19, ale później męczył się na 2.24 pokonują tą wysokość dopiero w trzecim skoku. Niestety to był koniec dobrych prób naszego zawodnika, trzy strącenia na 2.28 przesądziły o ostatecznie siódmym miejscu Bednarka. Po zejściu ze stadionu zawodnik Rudzkiego Klubu Sportowego przyznał, że nie do końca wie czego dziś zabrakło.  - Chyba nie jestem w tym sezonie oskakany na takich wysokościach jak 2.28. W treningu wszystko wyglądało dobrze, ale to się nie przekłada na moje wyniki. – powiedział Bednarek. Jednym z najbardziej efektownych wydarzeń soboty był w Berlinie finał biegu na 5000 metrów. Imponujący sukces odniósł w nim Jakob Ingebrigsten. Norweg, który wczoraj zwyciężył Marcina Lewandowskiego na dystansie 1500 metrów, dziś został mistrzem Europy na "piątkę" i czasem 13:17.06 ustanowił rekord Europy do lat 20. Drugi na mecie był jego starszy o 9 lat brat Henrik.  Przed ostatnim dniem mistrzostw Europy Polska z dorobkiem dziewięciu medal (6 złotych, 3 srebrne) medali zajmuje pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej. ...
 

Kolejne kilometry tras rowerowych coraz bliżej

3 Sierpnia 2018 godz. 4:52 Ala za Urząd Marszałkowski
Tylko w tym roku na Pomorzu Zachodnim powstanie 110 km wydzielonych dróg rowerowych, a 30 km istniejących tras zostanie oznakowanych. Pierwsze z inwestycji są prawie gotowe i czekają na odbiory techniczne. Projektowanie kolejnych odcinków trwa. Wszystko z niecierpliwością oraz olbrzymią ciekawością obserwują miłośnicy turystyki rowerowej bo na szlakach ich nie brakuje. Najpierw trasy rowerowe w pobliżu Lubczyny nad Zalewem Szczecińskim, a w ostatnich tygodniach położona w pobliżu Gryfina wieś Chwarstnica, przekonały się jakim zainteresowaniem będą się cieszyć, gdy powstające tam szlaki zostaną w końcu oddane rowerzystom. To właśnie zainstalowany w Chwarstnicy licznik rowerowy wskazał, że w niedzielę 15 lipca przejechało nią ponad 381 osób, a w tygodniu przy ładnej pogodzie trasa ściągała nawet 120 osób dziennie.    - Wraz z oddaniem pierwszych inwestycji zobaczymy pierwsze efekty tego ambitnego projektu. Już dziś widzimy, że rowerzystów nie brakuje, a efekt świeżości tylko zwiększy ich ilość. Budowana przez nas infrastruktura to fundament, do którego swoje cegiełki będą musiały dołożyć lokalne gminy i ich mieszkańcy. Ich zadaniem jest stworzenie miejsc odpoczynku, noclegu, zachęcenie do skosztowania lokalnych smakołyków i zobaczenia miejscowych atrakcji. – powiedział marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.     Blue Velo (Trasa Zielonego Pogranicza) Jeszcze w trakcie astronomicznego lata, na przełomie sierpnia i września oddany zostanie blisko 45 km odcinek trasy z Gryfina do Trzcińska. W ramach wartego blisko 7 mln zł projektu powstało 11 km nowych tras, a te już istniejące, m.in. wykonane przez Gminę Banie zostały oznakowane. Aktualnie na szlaku trwają odbiory techniczne i poprawki. Wraz z końcem wakacji otwarcia doczeka się również 2,5 km asfaltowy odcinek, którym z Dargomyśla przez las dojedziemy do Chwarszczan i tamtejszej XIII-wiecznej kaplicy Templariuszy. Pod koniec tego roku powinny się również zakończyć prace budowlanych na trasach wzdłuż Zalewu Szczecińskiego: Dąbie – Lubczyna, Lubczyna – Modrzewie oraz Czarnocin-Skoszewo.    Szlak Blue Velo biegnie na Pomorzu Zachodnim od Świnoujścia przez Szczecin do Kostrzyna nad Odrą i liczy łącznie 275 km, ale dzięki współpracy regionów Polski Zachodniej, w przyszłości wzdłuż Odry będzie można pojechać aż do granicy Polsko-Czeskiej. Trasa ma bowiem docelowo liczyć nawet 1 tys. kilometrów.  Trasa Pojezierzy Zachodnich Na przełomie września i października powinny się zakończyć wszelkie prace na trasie Siekierki – Trzcińsko, stanowiącej fragment Trasy Pojezierzy Zachodnich. Warta prawie 22 mln zł inwestycja jest w części poprowadzona po nasypach kolejowych i liczy ok. 37 km. W podobnym terminie zakończą się również prace na odcinkach Dzikowo-Barlinek (blisko 6 km) i Ińsko – Storkowo (ok. 2 km.). Cały szlak prowadzi od Siekierek nad Odrą do Białego Boru, a wraz ze swoją odnogą ze Szczecina do Ińska będzie liczył w sumie ponad 422 km. Inwestycję na swoim terenie planuje kontynuować Województwo Pomorskie.    Velo Baltica – Trasa Nadmorska Tylko kilka tygodni dzieli Kołobrzeg od otwarcia liczącego niewiele ponad 400m, ale niezwykle ważnego odcinka rowerowego biegnącego przy ulicy Bałtyckiej. Obecnie trwają tam odbiory techniczne. Chwilę później dla turystów rowerowych zostaną udostępnione odcinki Darłówko – Wicie - Jarosławiec (7,5km) oraz Łazy – Osieki - Iwięcino (6,5km).    Stary Kolejowy Szlak Jeszcze w tym roku powinna zostać opracowana dokumentacja dla odcinka Białogard – Złocieniec, na którym powstanie 5 km trasy rowerowej po dawnej linii kolejowej, a 57 km szlaku zostanie oznakowana (Białogard – Rąbino – Lipie – Jezierzyce oraz Połczyn Zdrój – Złocieniec).    Co dalej? W najbliższych latach na Pomorzu Zachodnim powstanie spójna sieć 1100km tras rowerowych na wzór sieci niemieckiej. Nowe inwestycje połączą już istniejącą infrastrukturę tak aby można było bezpiecznie i komfortowo przejechać przez atrakcyjne tereny regionu, a urlop na rowerze mógł trwać nawet 2 tygodnie. Wymienione już inwestycje będą tak naprawdę namiastką, gdyż znaczna ilość szlaków jest właśnie projektowana, na niektóre są rozpisane przetargi, a część dopiero zostanie nimi objęta.    Postęp prac i tworzenia rowerowych szlaków na Pomorzu Zachodnim można śledzić w Internecie pod linkiem: https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=1b_sQF-bBj2qFfe7Hht3wt7oMf6vIJ_7u&ll=53.140139775088166%2C16.185835567626895&z=8  ...
 

Mariusz Krajczyński kandydatem na prezydenta Koszalina

2 Sierpnia 2018 godz. 12:09 Ala za FB/Lepszy Koszalin
Mariusz Krajczyński, prezes Stowarzyszenia Lepszy Koszalin będzie ubiegał się o fotel prezydenta Koszalina. Jego kandydaturę poparł Pakt dla Koszalina. Za rywali będzie miał urzędującego prezydenta Piotra Jedlińskiego, którego wspiera Koalicja Obywatelska (Po i .Nowoczesna)j, Andrzej Jakubowski kandydat PiS i Jerzy Zaroda z SLD.  Krajczyński to młody i jednocześnie doświadczony samorządowiec, społecznik i przedsiębiorca.Związany z Koszalinem; tutaj się urodził, mieszka i pracuje. Ukończył budownictwo na Politechnice Koszalińskiej. Kontynuował edukację na Uniwersytecie Szczecińskim; jest specjalistą od Zarządzania Zasobami Ludzkimi i rynku nieruchomości. Od 2009 roku z sukcesami prowadzi własne przedsięwzięcia biznesowe - jest laureatem wielu prestiżowych nagród z zakresu budownictwa. Począwszy od 2004 roku zasiada w Polskiej Izbie Inżynierów Budownictwa, a zarazem Zachodniopomorskiej Okręgowej Izbie Inżynierów Budownictwa. Od 2018 pełni funkcję Sędziego Sądu Dyscyplinarnego. Jako piłkarz z dumą reprezentował barwy KS Gwardia Koszalin Klub Piłkarski, występując m.in na zapleczu dzisiejszej Ekstraklasy. Koledzy, kibice i rywale z boiska wspominają go jako obrońcę praktycznie nie do przejścia, zostawiającego serce na boisku. Od 13 lat Mariusz jest samorządowcem. Zaczynał od najniższego szczebla - radnego osiedlowego, w 2013 roku obejmując mandat w koszalińskiej Radzie Miejskiej. Przez wielu oceniany jest jako jeden z najaktywniejszych miejskich radnych. Wszystkie pieniądze należne z tytułu pełnienia tej funkcji przeznacza na cele społeczne. Od 2015 roku jest prezesem Stowarzyszenia Lepszy Koszalin....
 

W Polsce narasta problem braku rąk do pracy

6 Sierpnia 2018 godz. 5:38 ekoszalin z mat. inf.
Na rynku pracy brakuje dostępnych kandydatów, ich oczekiwania finansowe są zbyt wysokie lub nie posiadają potrzebnego na danym stanowisku doświadczenia – to głównie z tych powodów polskie firmy mają trudności z obsadzaniem miejsc pracy nowymi pracownikami. W tym roku na brak dostępnych kandydatów narzeka 52% pracodawców, podczas gdy dwa lata temu sygnalizowało to 36% przedsiębiorstw. To problem, który najbardziej doskwiera firmom z południowej Polski, tam o niedoborze rąk do pracy mówi 58% pracodawców. Najmniej, bo 44% firm, które z tego powodu nie mogą obsadzić miejsc pracy jest zlokalizowanych na wschodzie Polski. 52% polskich firm uważa, że głównym powodem, dla którego nie mogą obsadzić nowych miejsc pracy jest brak dostępnych kandydatów (źródło: „Niedobór talentów”, raport ManpowerGroup). Kolejne 18% twierdzi, że wynika to ze zbyt wysokich oczekiwań finansowych potencjalnych pracowników. Na trzecim miejscu na liście czynników, które przyczyniają się do problemów z obsadzaniem stanowisk jest niewystarczające doświadczenie zawodowe u osób zainteresowanych podjęciem pracy – wskazuje je 12% polskich przedsiębiorców. Porównując dane z bieżącego roku, z danymi sprzed dwóch lat widoczny jest znaczny wzrost odsetek firm, które narzekają na brak dostępnych na rynku pracy kandydatów (z 36% w 2016 roku do 52% w 2018 roku) i ich zbyt wysokie oczekiwania finansowe (z 13% do 18%). Odwrotny trend jest widoczny w przypadku czynników związanych z kompetencjami i doświadczeniem kandydatów. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat zmniejszył się odsetek firm, które sygnalizują niewystarczające doświadczenie zawodowe kandydatów (z 16% w 2016 roku do 12% w 2018 roku) i brak potrzebnych kompetencji twardych (z 19% do 8%). – Malejąca stopa bezrobocia idąca w parze z koniunkturą gospodarczą sprawiają, że rąk do pracy brakuje coraz bardziej. To wprost przekłada się na fakt, że na przestrzeni ostatnich dwóch lat wzrosła liczba firm, które narzekają na brak dostępnych na rynku kandydatów. Jeśli badanie niedoboru talentów zostałoby przeprowadzone teraz, wynik mógłby przekroczyć nawet 60%. Część sektorów rynku dopiero wchodzi w tak zwany wysoki sezon i boleśnie odczuwa skutki rynku kandydata – komentuje Tomasz Walenczak, ekspert rynku pracy w agencji zatrudnienia Manpower. – To wszystko sprawia, że wymagania przedsiębiorców są mniej wygórowane niż przed dwoma laty. Niewystarczające doświadczenie zawodowe kandydatów lub brak potrzebnych kompetencji twardych nie są dla nich już tak dużą przeszkodą w rekrutowaniu pracowników. Potrzebne doświadczenie pracownik może nabyć już u pracodawcy. To wszystko niesie pozytywny ale i negatywny wpływ na naszą gospodarkę. Walka o pracownika oznacza wzrost wynagrodzeń, liczby benefitów, czyli ogólnie poprawę poziomu życia. Napędza się koniunktura, odzwierciedlona chociażby we wzrostach w sprzedaży detalicznej. Wiele branż w gospodarce zyskuje. Dynamika zmian jest jednak tak duża, iż nie wszyscy za nią nadążają. Wiele firm ma poważne problemy ze spadającą rentownością i jakością prowadzonych biznesów, a w konsekwencji z zachowaniem konkurencyjności na rynku. Nie jest bowiem łatwo przenieść ciężar rosnących kosztów, czyli wzrostu wynagrodzeń, czy kosztów pracowniczych na finalnego odbiorcę usługi, serwisu czy produktu. Szuka się więc równowagi w pozyskiwaniu pracowników z innych rynków, nie tylko Ukrainy, lecz także na przykład z Azji. To też wyjaśnia, dlaczego doświadczenie czy twarde kwalifikacje straciły na znaczeniu – dodaje Tomasz Walenczak. ...
 

 

TOP galeria
 

Koszalin: Kolejne (kilo)metry ścieżek rowerowych

Trwają intensywne prace przy budowie ścieżki rowerowej mającej połączyć Wodną Dolinę z przystanią Koszałka w Jamnie. W tym roku ma zakończyć się pierwszy etap budowy. Zgodnie z planem ścieżka rowerowa rozpoczyna się przy mostku znajdującym się w Wodnej Dolinie. Następnie biegnie dołem, wzdłuż rzeki, w kierunku ul. Orlej i stamtąd w kierunku ul. Stawisińskiego. Tu w rejonie wybiegu dla psów powstał ciekawy architektonicznie mostek. Jadąc dalej ścieżką pokonamy skrzyżowanie ul. Stawisińskiego i Modrzejewskiej i wjedziemy do parku. Tu czeka na nas podróż duktem o szerokości 6 metrów (4 metry szerokości przeznaczono dla pieszych, a pozostałe dwa - dla rowerzystów). Jadąc dalej dotrzemy do ul. Piastowskiej. Nad rzeką w pobliżu Empiku możemy nieco odpocząć. Po wizycie w zakątku rekreacyjnym jedziemy dalej. W rejonie ronda na ul. Młyńskiej (w sąsiedztwie stacji paliw) wjeżdżamy do parku dendrologicznego, a następnie mijając muzeum jedziemy pod wiaduktem na al. Monte Cassino i docieramy do ul. Batalionów Chłopskich. Tu kończy się pierwszy etap inwestycji. Wszystkie prace nad tą częścią mają zostać zakończone jeszcze w tym roku. Dodajmy, że drugi etap tej inwestycji (zaplanowany na 2019 r.) obejmuje budowę ścieżki rowerowej od ul. Batalionów Chłopskich, wzdłuż rzeki, w kierunku ul. Krańcowej, a następnie aż do Duńskiej i stamtąd przez łąki, po wale przeciwpowodziowym, w stronę przeprawy Koszałka. Łącznie powstanie 12 km nowej ścieżki.