Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Idą święta: Mięso pod lupą

2017-12-15 08:00:00 Ala za UOKiK
Wieprzowina w tatarze wołowym...

Inspektorzy zakwestionowali produkty sprzedawane w 70 sklepach na 168 sprawdzonych. Inspekcja Handlowa (IH) na zlecenie UOKiK sprawdziła jakość i oznakowanie surowego mięsa i jego wyrobów (np. biała kiełbasa, tatar, metka).

Kontrola mięsa

Inspektorzy sprawdzili 168 sklepów i hurtowni w całej Polsce, kwestionując produkty sprzedawane w 70 (41,7 proc.). Placówki zostały wylosowane lub wytypowane na podstawie negatywnych wyników z poprzednich kontroli. Zastrzeżenia wzbudziło 218 partii mięsa (22,7 proc.) na 962 skontrolowane przez IH. Najczęściej mięso było błędnie oznakowane.

Nieprawidłowości

Wiele produktów zawierało składniki, których nie powinny mieć. Badania laboratoryjne wykazały, że np. że: mięso wieprzowe garmażeryjne zawierało 60 proc. indyka, a tatar lub hamburger wołowy – wieprzowinę.

Ponadto, etykiety mrożonych kiełbasek jagnięcych informowały, że producent dodał do nich konserwant E-250, czyli azotyn sodu, choć może się on znaleźć tylko w kiełbasie surowej białej, kiełbasie surowej metce, tatarze wołowym i golonce peklowanej. W kiełbasie białej znalazły się substancje dodatkowe: E-621 - wzmacniacz smaku i E-551 i E-535 - substancje przeciwzbrylające, których nie można dodawać do białej kiełbasy.

Zgodnie z prawem, lista dodatków do  surowych wyrobów mięsnych jest bardzo ograniczona w stosunku do listy substancji dodatkowych dozwolonych do przetworów mięsnych, np. wędlin.

Ponadto, zdarzyło się, że opakowanie mięsa wieprzowego nie zawierało obowiązkowej informacji o kraju lub miejscu pochodzenia mięsa. Producenci używają też znaków graficznych „Produkt polski”, jednak niezgodnie z wzorem określonym w przepisach.

Kary

Inspektorzy Inspekcji Handlowej wydali 38 decyzji: o zafałszowaniu lub niewłaściwej jakości (33 decyzje) i o wycofaniu przeterminowanego mięsa (5). Łączne kary to prawie 30 tys. zł.

Jeżeli masz wątpliwości do oznakowania lub jakości mięsa, skontaktuj się z Inspekcją Handlową.

Porady dla konsumentów

W sklepach znajdziemy:

  • „świeże mięso” – czyli mięso, które nie zostało poddane żadnemu procesowi poza chłodzeniem, mrożeniem, w tym mięso pakowane próżniowo. Nie może zawierać przypraw i substancji dodatkowych.
  • „surowe wyroby mięsne” oznaczają mięso, do którego producent dodał środki spożywcze, przyprawy lub substancje dodatkowe, lub które poddano procesowi niewystarczającemu do modyfikacji struktury mięsa (np. nie poddano parzeniu, gotowaniu).

Jakie informacje znajdziemy na mięsie pakowanym i sprzedawanym luzem, na wagę?

Surowe mięso paczkowane – obowiązkowe informacje:

  • nazwa,
  • miejsce chowu, miejsce uboju i kod partii identyfikujący mięso,
  • w przypadku mięsa mielonego: nazwa „mięso ...” i nazwa/y gatunku zwierzęcia z których pochodzi, „zawartość procentowa tłuszczu poniżej...” oraz „stosunek kolagenu do białka poniżej ...”,
  • termin przydatności do spożycia,
  • ilość netto,
  • warunki przechowywania,
  • nazwa i adres podmiotu odpowiedzialnego na produkt, 
  • data zamrożenia.

Paczkowane surowe wyroby mięsne  – obowiązkowe informacje:

  • nazwa,
  • wykaz składników,
  • informacja o dodanej wodzie, jeżeli jest jej więcej niż 5 proc. masy produktu,
  • ilość netto,
  • termin przydatności do spożycia,
  • warunki przechowywania,
  • nazwa i adres podmiotu odpowiedzialnego na produkt, 
  • data zamrożenia.

Produkt polski – oznakowanie dobrowolne. Producenci mogą je umieszczać na produktach, do których produkcji użyli składników z Polski (np. będzie nim mięso ze zwierząt urodzonych, chowanych i ubitych w naszym kraju). Przepisy określają, jak musi wyglądać znak graficzny „Produkt polski”.

Surowe mięso kupowane na wagę, luzem: sprzedawca na wywieszce musi podać jedynie nazwę mięsa i jego producenta, a dla surowych wyrobów mięsnych dodatkowo wykaz składników.

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

ME: Złota sztafeta z Małgorzatą Hołub-Kowalik w składzie

11 Sierpnia 2018 godz. 20:17 Art za PZLA, fot. foto: Marek Biczyk/PZLA
Justyna Święty-Ersetic polską królową mistrzostw Europy! W sobotę dokonała czegoś niesamowitego – w przeciągu 1,5 godziny wygrała bieg na 400 metrów oraz przyprowadziła na pierwszym miejscu reprezentacyjną sztafetę. Trzeci z rzędu złoty medal mistrzostw Europy na 800 metrów zdobył Adam Kszczot. Podopieczna Aleksandra Matusińskiego wyraźnie zapowiadała, że do Berlina przyjechała z jasnym celem, czyli zdobyciem medalu w rywalizacji indywidualnej. Raciborzanka dodawała także, że stać ją na uzyskanie wyniku poniżej 51 sekund, a rezultat na poziomie 50.80 może dać złoto. Jak się okazało nie dał – ale to nie przeszkodziło Polce w triumfie, bo pobiegła po prostu zdecydowanie szybciej. Chociaż na ostatnia prostą wybiegła trzecia to po wspaniałym pościgu wyprzedziła w kratach Greczynkę Marię Belimbasaki i złoto okrasiła fenomenalnym rekordem życiowym 50.41. To nie tylko drugi wynik w historii polskiej lekkoatletyki (szybciej biegała jedynie śp. Irena Szewińska), ale także najlepszy rezultat w Europie w tym sezonie! -Niebywale się cieszę, że jutro pierwszy raz w karierze wysłucham Mazurka Dąbrowskiego. Walczyłam do samego końca i spełniłam moje marzenia. Natomiast ciągle nie dociera do mnie, że szybciej niż ja biegała tylko pani Irena Szewińska. – mówiła po biegu Święty-Ersetic, która po przekroczeniu mety wpadła w ramiona swojego męża, czołowego polskiego zapaśnika. Do 2018 roku Polska miała w dorobku tylko jeden medal w kobiecym biegu na 400 metrów. Dokładnie 40 lat temu na stadionie w Pradze po brąz – ostatni indywidualny krążek w karierze – sięgnęła Irena Szewińska. Warto jeszcze dodać, że Święty-Ersetic wyprzedziła w polskich tabelach historycznych Genowefę Błaszak, która wynik 50.70 uzyskała… na stadionie olimpijskim w Berlinie w roku 1985. Piąta w finałowym biegu na 400 metrów, z wartościowym rekordem życiowym 51.24, była Iga Baumgart-Witan. Program mistrzostw Europy przewidywał, że niewiele ponad godzinę po finale biegu na 400 metrów rozegrana zostanie ostateczna walka o triumf w sztafecie. Mimo interwencji nie udało się zmienić planu minutowego i nasze świetne zawodniczki miały bardzo mało czasu na regenerację. Po finale indywidualnym Justyna Święty-Ersetic była tak zmęczona, że głośno zastanawiała się czy w ogóle pobiegnie w sztafecie. Pobiegła. I razem z Małgorzatą Hołub-Kowalik, Igą Baumgart-Witan oraz Patrycją Wyciszkiewicz dokonała czegoś niesamowitego! Przed ostatnią zmianą biało-czerwone były liderkami - świetnie od zawodniczek z nad Sekwany uciekła Wyciszkiewicz. Wymęczona biegiem indywidualnym Święty relatywnie sszybko została jednak doścignięta i wyprzedzona przez Francuzkę. Polka – jak przyznała później – kontrolowała bieg na telebimie i nie dała uciec rywalce. Odparła atak i wyprowadziła polski zespół ponownie na pozycję liderek. Na metę wpadła niebywale szczęśliwa i zmęczona. Złoto Polki wywalczyły uzyskując 3:26.59.  - Nie dociera do mnie, że jestem podwójną mistrzynią Europy. Powiem szczerze, że idąc na sztafetę nie byłam pewna czy jestem gotowa. – przyznała Justyna Święty-Ersetic. Polki otrzymały przed biegiem od organizatorów złotą pałeczkę. Małgorzata Hołub-Kowalik przyznała, że odebrała to jako pewne przeznaczenie. Iga Baumgart-Witan wspomniała natomiast po zejściu z bieżni słowa Aleksandra Matusińskiego, który powiedział jej, że bez niej sztafeta nie pobiegnie. Wszystkie panie dziękowały też rezerwowym, które pobiegły w eliminacjach – Martynie Dąbrowskiego i Natalii Kaczmarek. To pierwszy w historii polskiej lekkoatletyki złoty medal damskiej sztafety 4x400 metrów w mistrzostwach Europy. Ostatnio biało-czerwone na podium stały w 2006 roku, wtedy – podobnie jak w 1974, 1986 oraz 2002 – zdobyły brąz. Tymczasem wspaniałej historii polskiego biegu na 800 metrów nie przestaje tworzyć profesor tego dystansu, czyli Adam Kszczot. Kolejny rozdział – zatytułowany „Berlin 2018” – napisany został złotymi zgłoskami. Na bieżni Olympiastadion Polak nie dał uciec Francuzowi Pierre-Ambroise Bosse, który w pewnym momencie oderwał się od stawki. Kszczot dogonił rywala, wyprzedził i wypracował sobie bezpieczną przewagę. Na mecie zameldował się blisko pół sekundy przed pozostałymi biegaczami. Uzyskał 1:44.59, najlepszy wynik w sezonie, i zdobył trzeci z rzędu złoty medal mistrzostw Europy. Sztuki tej nie dokonał wcześniej żaden inny specjalista od biegu na 800 metrów. - Bardzo fajnie jest być trzeci raz złotym medalistą mistrzostw Europy. Ale to były bardzo wymagające mistrzostwa, naprawdę wyrównany poziom. Lekko nie było. Nie ma co ukrywać, każdy kolejny złoty medal przychodzi trudniej. – mówił po zejściu z bieżni Adam Kszczot. Mistrz Europy przyznał także, że jest bardzo dumny z postawy dwóch swoich kolegów z reprezentacji, którzy finiszowali tuż za nim.  Fenomenalną walkę o medal stoczył za plecami Kszczota oraz drugiego na mecie Andreasa Kramera (Szwed rok temu w Bydgoszczy był mistrzem Europy do lat 23) Michał Rozmys. Tuż przed linią mety dogonił Bosse, ale zajął ostatecznie czwarte miejsce. Osiągając rezultat 1:45.32 (rekord życiowy) brąz przegrał zaledwie o 0.02 sekundy. Debiutujący na tak wielkiej imprezie Mateusz Borkowski do mety dobiegł tuż za Rozmysem. Podopieczny Stanisława Jaszczaka wyśrubował rekord życiowy od poziomu 1:45.42. Rozmys i Borkowski przesunęli się odpowiednio na ósme i dziesiąte miejsce w polskich tabelach historycznych. Piąte miejsce w finale zajęła męska sztafeta 4x400 metrów: Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Kajetan Duszyński. Polacy uzyskali czas 3:02.27. Być może wynik byłby lepszy gdyby nie Brytyjczyk, który zabiegł drogę Rafałowi Omelce, wyraźnie wytrącając naszego zawodnika z rytmu. Po biegu biało-czerwoni nie kryli żalu. - Przyjechaliśmy tutaj po medal, a kończymy na piątym miejscu. To nasza porażka. - mówił Łukasz Krawczuk. Konkurs skoku wzwyż nie rozegrał się po myśli Sylwestra Bednarka. Mający doskonałe wspomnienia z Berlina Polak najpierw w pierwszej próbie zaliczył 2.19, ale później męczył się na 2.24 pokonują tą wysokość dopiero w trzecim skoku. Niestety to był koniec dobrych prób naszego zawodnika, trzy strącenia na 2.28 przesądziły o ostatecznie siódmym miejscu Bednarka. Po zejściu ze stadionu zawodnik Rudzkiego Klubu Sportowego przyznał, że nie do końca wie czego dziś zabrakło.  - Chyba nie jestem w tym sezonie oskakany na takich wysokościach jak 2.28. W treningu wszystko wyglądało dobrze, ale to się nie przekłada na moje wyniki. – powiedział Bednarek. Jednym z najbardziej efektownych wydarzeń soboty był w Berlinie finał biegu na 5000 metrów. Imponujący sukces odniósł w nim Jakob Ingebrigsten. Norweg, który wczoraj zwyciężył Marcina Lewandowskiego na dystansie 1500 metrów, dziś został mistrzem Europy na "piątkę" i czasem 13:17.06 ustanowił rekord Europy do lat 20. Drugi na mecie był jego starszy o 9 lat brat Henrik.  Przed ostatnim dniem mistrzostw Europy Polska z dorobkiem dziewięciu medal (6 złotych, 3 srebrne) medali zajmuje pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej. ...
 

Korzystasz z miejskiej komunikacji? Zostaniesz policzony

wczoraj, 02:14 Ala, fot. Dominik Wasilewski
Wchodzący do autobusu „zobowiązany jest do schludnego i estetycznego ubioru, tj.: nie dopuszcza się krótkich spodni, otwartych z przodu butów, odzienia wierzchniego w jaskrawych kolorach, odzienia wierzchniego z sugestywnymi napisami, odzienia wierzchniego przypominającego ubiór militarny, odzienia wierzchniego w zbyt dużych rozmiarach, spodni z dziurami, itp., a ponadto będąc w autobusie zobowiązany jest do zachowania wysokich standardów kultury osobistej oraz powstrzymanie się od zachowań niezgodnych z regulaminem przewozu”. Na szczęście to zobowiązanie nie dotyczy pasażerów, a jedynie ankieterów, którzy rozpoczęli właśnie liczenie napełnień koszalińskich autobusów. W sierpniu i w październiku krakowska firma VIA Vistula Franek i Sapoń za blisko 200 tys. złotych policzy korzystających z miejskiej komunikacji. Zarząd Dróg i Transportu rozstrzygnął właśnie przetarg na „Badanie napełnień pojazdów i struktury pasażerów na liniach komunikacyjnych organizowanych przez ZDiT w Koszalinie”. O wykonanie tej usługi zabiegały cztery firmy z Katowic, Sopotu, Gdyni i Krakowa. Wygrali krakowianie i to oni do końca sierpnia br. i w dniach 2-26 października br. będą monitorować ruch pasażerów w koszalińskich autobusach.  Badanie marketingowe dotyczące wielkości popytu w autobusach komunikacji miejskiej przeprowadzane w okresie: od dnia obowiązywania umowy do 31 sierpnia 2018 r. (okres wakacji) dla wszystkich kursów realizowanych w: a) w ciągu jednego dnia powszedniego, badania należy w dniach (do wyboru): wtorek, środę lub czwartek (dni można łączyć), b) w ciągu jednej soboty przed niedzielą handlową c) w ciągu jednej soboty przed niedzielą niehandlową – tylko dla kursów linii nr 4, 8 i 16, d) w ciągu jednej niedzieli handlowej, e) w ciągu jednej niedzieli niehandlowej – tylko dla kursów linii nr 4, 8 i 16. Badanie marketingowe dotyczące wielkości popytu w autobusach komunikacji miejskiej przeprowadzane w okresie: 2 – 26 października 2018 r. (okres szkolny) dlawszystkich kursów realizowanych w: a) w ciągu jednego dnia powszedniego, badania należy w dniach (do wyboru): wtorek, środę lub czwartek (dni można łączyć), b) w ciągu jednej soboty przed niedzielą handlową c) w ciągu jednej soboty przed niedzielą niehandlową – tylko dla kursów linii nr 4, 8 i 16, d) w ciągu jednej niedzieli handlowej, e) w ciągu jednej niedzieli niehandlowej – tylko dla kursów linii nr 4, 8 i 16. W wyniku badania powstanie m.in. „Opracowanie podsumowujące dotyczące badań wielkości popytu: a) omówienie podaży sieci komunikacyjnej (między innymi: wyróżnienie liczby kursów na poszczególnych liniach „tam i z powrotem” z podziałem na dni powszednie, soboty przed niedzielą handlową i niehandlową, niedziele handlowe i niehandlowe, zestawienie tras linii autobusowych organizowanych przez Zarząd Dróg i Transportu w Koszalinie, liczba pojazdów w sieci komunikacyjnej w przedziałach półtoragodzinnych w ciągu doby z podziałem na dni powszednie, soboty przed niedzielą niehandlową i handlową, niedziele handlowe i niehandlowe, tabela określająca typ taboru operatora (Miejskiego Zakładu Komunikacji w Koszalinie) z średnią podażą miejsc siedzących i stojących),  ...
 

Kolejne kilometry tras rowerowych coraz bliżej

3 Sierpnia 2018 godz. 4:52 Ala za Urząd Marszałkowski
Tylko w tym roku na Pomorzu Zachodnim powstanie 110 km wydzielonych dróg rowerowych, a 30 km istniejących tras zostanie oznakowanych. Pierwsze z inwestycji są prawie gotowe i czekają na odbiory techniczne. Projektowanie kolejnych odcinków trwa. Wszystko z niecierpliwością oraz olbrzymią ciekawością obserwują miłośnicy turystyki rowerowej bo na szlakach ich nie brakuje. Najpierw trasy rowerowe w pobliżu Lubczyny nad Zalewem Szczecińskim, a w ostatnich tygodniach położona w pobliżu Gryfina wieś Chwarstnica, przekonały się jakim zainteresowaniem będą się cieszyć, gdy powstające tam szlaki zostaną w końcu oddane rowerzystom. To właśnie zainstalowany w Chwarstnicy licznik rowerowy wskazał, że w niedzielę 15 lipca przejechało nią ponad 381 osób, a w tygodniu przy ładnej pogodzie trasa ściągała nawet 120 osób dziennie.    - Wraz z oddaniem pierwszych inwestycji zobaczymy pierwsze efekty tego ambitnego projektu. Już dziś widzimy, że rowerzystów nie brakuje, a efekt świeżości tylko zwiększy ich ilość. Budowana przez nas infrastruktura to fundament, do którego swoje cegiełki będą musiały dołożyć lokalne gminy i ich mieszkańcy. Ich zadaniem jest stworzenie miejsc odpoczynku, noclegu, zachęcenie do skosztowania lokalnych smakołyków i zobaczenia miejscowych atrakcji. – powiedział marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.     Blue Velo (Trasa Zielonego Pogranicza) Jeszcze w trakcie astronomicznego lata, na przełomie sierpnia i września oddany zostanie blisko 45 km odcinek trasy z Gryfina do Trzcińska. W ramach wartego blisko 7 mln zł projektu powstało 11 km nowych tras, a te już istniejące, m.in. wykonane przez Gminę Banie zostały oznakowane. Aktualnie na szlaku trwają odbiory techniczne i poprawki. Wraz z końcem wakacji otwarcia doczeka się również 2,5 km asfaltowy odcinek, którym z Dargomyśla przez las dojedziemy do Chwarszczan i tamtejszej XIII-wiecznej kaplicy Templariuszy. Pod koniec tego roku powinny się również zakończyć prace budowlanych na trasach wzdłuż Zalewu Szczecińskiego: Dąbie – Lubczyna, Lubczyna – Modrzewie oraz Czarnocin-Skoszewo.    Szlak Blue Velo biegnie na Pomorzu Zachodnim od Świnoujścia przez Szczecin do Kostrzyna nad Odrą i liczy łącznie 275 km, ale dzięki współpracy regionów Polski Zachodniej, w przyszłości wzdłuż Odry będzie można pojechać aż do granicy Polsko-Czeskiej. Trasa ma bowiem docelowo liczyć nawet 1 tys. kilometrów.  Trasa Pojezierzy Zachodnich Na przełomie września i października powinny się zakończyć wszelkie prace na trasie Siekierki – Trzcińsko, stanowiącej fragment Trasy Pojezierzy Zachodnich. Warta prawie 22 mln zł inwestycja jest w części poprowadzona po nasypach kolejowych i liczy ok. 37 km. W podobnym terminie zakończą się również prace na odcinkach Dzikowo-Barlinek (blisko 6 km) i Ińsko – Storkowo (ok. 2 km.). Cały szlak prowadzi od Siekierek nad Odrą do Białego Boru, a wraz ze swoją odnogą ze Szczecina do Ińska będzie liczył w sumie ponad 422 km. Inwestycję na swoim terenie planuje kontynuować Województwo Pomorskie.    Velo Baltica – Trasa Nadmorska Tylko kilka tygodni dzieli Kołobrzeg od otwarcia liczącego niewiele ponad 400m, ale niezwykle ważnego odcinka rowerowego biegnącego przy ulicy Bałtyckiej. Obecnie trwają tam odbiory techniczne. Chwilę później dla turystów rowerowych zostaną udostępnione odcinki Darłówko – Wicie - Jarosławiec (7,5km) oraz Łazy – Osieki - Iwięcino (6,5km).    Stary Kolejowy Szlak Jeszcze w tym roku powinna zostać opracowana dokumentacja dla odcinka Białogard – Złocieniec, na którym powstanie 5 km trasy rowerowej po dawnej linii kolejowej, a 57 km szlaku zostanie oznakowana (Białogard – Rąbino – Lipie – Jezierzyce oraz Połczyn Zdrój – Złocieniec).    Co dalej? W najbliższych latach na Pomorzu Zachodnim powstanie spójna sieć 1100km tras rowerowych na wzór sieci niemieckiej. Nowe inwestycje połączą już istniejącą infrastrukturę tak aby można było bezpiecznie i komfortowo przejechać przez atrakcyjne tereny regionu, a urlop na rowerze mógł trwać nawet 2 tygodnie. Wymienione już inwestycje będą tak naprawdę namiastką, gdyż znaczna ilość szlaków jest właśnie projektowana, na niektóre są rozpisane przetargi, a część dopiero zostanie nimi objęta.    Postęp prac i tworzenia rowerowych szlaków na Pomorzu Zachodnim można śledzić w Internecie pod linkiem: https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=1b_sQF-bBj2qFfe7Hht3wt7oMf6vIJ_7u&ll=53.140139775088166%2C16.185835567626895&z=8  ...
 

Mariusz Krajczyński kandydatem na prezydenta Koszalina

2 Sierpnia 2018 godz. 12:09 Ala za FB/Lepszy Koszalin
Mariusz Krajczyński, prezes Stowarzyszenia Lepszy Koszalin będzie ubiegał się o fotel prezydenta Koszalina. Jego kandydaturę poparł Pakt dla Koszalina. Za rywali będzie miał urzędującego prezydenta Piotra Jedlińskiego, którego wspiera Koalicja Obywatelska (Po i .Nowoczesna)j, Andrzej Jakubowski kandydat PiS i Jerzy Zaroda z SLD.  Krajczyński to młody i jednocześnie doświadczony samorządowiec, społecznik i przedsiębiorca.Związany z Koszalinem; tutaj się urodził, mieszka i pracuje. Ukończył budownictwo na Politechnice Koszalińskiej. Kontynuował edukację na Uniwersytecie Szczecińskim; jest specjalistą od Zarządzania Zasobami Ludzkimi i rynku nieruchomości. Od 2009 roku z sukcesami prowadzi własne przedsięwzięcia biznesowe - jest laureatem wielu prestiżowych nagród z zakresu budownictwa. Począwszy od 2004 roku zasiada w Polskiej Izbie Inżynierów Budownictwa, a zarazem Zachodniopomorskiej Okręgowej Izbie Inżynierów Budownictwa. Od 2018 pełni funkcję Sędziego Sądu Dyscyplinarnego. Jako piłkarz z dumą reprezentował barwy KS Gwardia Koszalin Klub Piłkarski, występując m.in na zapleczu dzisiejszej Ekstraklasy. Koledzy, kibice i rywale z boiska wspominają go jako obrońcę praktycznie nie do przejścia, zostawiającego serce na boisku. Od 13 lat Mariusz jest samorządowcem. Zaczynał od najniższego szczebla - radnego osiedlowego, w 2013 roku obejmując mandat w koszalińskiej Radzie Miejskiej. Przez wielu oceniany jest jako jeden z najaktywniejszych miejskich radnych. Wszystkie pieniądze należne z tytułu pełnienia tej funkcji przeznacza na cele społeczne. Od 2015 roku jest prezesem Stowarzyszenia Lepszy Koszalin....
 

 

TOP galeria
 

Koszalin: Kolejne (kilo)metry ścieżek rowerowych

Trwają intensywne prace przy budowie ścieżki rowerowej mającej połączyć Wodną Dolinę z przystanią Koszałka w Jamnie. W tym roku ma zakończyć się pierwszy etap budowy. Zgodnie z planem ścieżka rowerowa rozpoczyna się przy mostku znajdującym się w Wodnej Dolinie. Następnie biegnie dołem, wzdłuż rzeki, w kierunku ul. Orlej i stamtąd w kierunku ul. Stawisińskiego. Tu w rejonie wybiegu dla psów powstał ciekawy architektonicznie mostek. Jadąc dalej ścieżką pokonamy skrzyżowanie ul. Stawisińskiego i Modrzejewskiej i wjedziemy do parku. Tu czeka na nas podróż duktem o szerokości 6 metrów (4 metry szerokości przeznaczono dla pieszych, a pozostałe dwa - dla rowerzystów). Jadąc dalej dotrzemy do ul. Piastowskiej. Nad rzeką w pobliżu Empiku możemy nieco odpocząć. Po wizycie w zakątku rekreacyjnym jedziemy dalej. W rejonie ronda na ul. Młyńskiej (w sąsiedztwie stacji paliw) wjeżdżamy do parku dendrologicznego, a następnie mijając muzeum jedziemy pod wiaduktem na al. Monte Cassino i docieramy do ul. Batalionów Chłopskich. Tu kończy się pierwszy etap inwestycji. Wszystkie prace nad tą częścią mają zostać zakończone jeszcze w tym roku. Dodajmy, że drugi etap tej inwestycji (zaplanowany na 2019 r.) obejmuje budowę ścieżki rowerowej od ul. Batalionów Chłopskich, wzdłuż rzeki, w kierunku ul. Krańcowej, a następnie aż do Duńskiej i stamtąd przez łąki, po wale przeciwpowodziowym, w stronę przeprawy Koszałka. Łącznie powstanie 12 km nowej ścieżki.